AND THE OSCAR GOES TO... | STYCZEŃ 2017

18:50:00


Co jakiś czas możecie obserwować moje wzloty i upadki na drodze poznawania oscarowych produkcji. Tym razem znowu jestem na etapie wzlotów... i na tym poprzestańmy. Poniżej ranking tego, co udało mi się obejrzeć w styczniu. A udało się, sądzę, całkiem sporo. 

6. Tajemnica Filomeny (2013)
Filomena to kobieta, której złe siostry zakonne odebrały dziecko w ramach kary za uprawianie seksu z mężczyzną niebędącym jej mężem. Chłopiec, Anthony, został sprzedany rodzicom adopcyjnym ze Stanów Zjednoczonych, a jego biologiczna matka nie wyznała prawdy o tym przez blisko pięćdziesiąt lat. Dopiero po takim czasie zdecydowała się mówić i na zwierzenia naszło ją pod wpływem córki i specyficznego dziennikarza, Martina Sixsmitha. Film jest niezły, choć cała historia opowiedziana została dość leniwie. Myślę, że miała potencjał na coś lepszego. Na szczególną uwagę zasługuje tutaj relacja głównych bohaterów - jest naprawdę urocza! Mam słabość do filmów opartych na faktach, ale ten nie urzekł mnie jakoś szczególnie. Do obejrzenia na raz będzie jednak dobrą opcją.

Film był nominowany do Oscara w głównej kategorii w 2013 roku. 

5. Królowa (2006)
Tak jak uwielbiam wszystko, co związane z brytyjską rodziną królewską (m.in. serial The Crown ♥), tak ten film mnie nie kupił. Zapis wydarzeń z 1997 roku, kiedy to na dwór spadła tragiczna śmierć księżnej Diany, wydaje się być nudnawy, a ta historia, do stu diabłów, przecież wcale nie była nudna. Żył nią cały świat! Jak więc udało się twórcom tego filmu sprawić, że byłam bliska przyśnięcia podczas oglądania tego? Pozostaje to dla mnie zagadką. I, jeśli już jesteśmy w temacie, prawdziwe wydarzenia z tamtego czasu również pozostają dla mnie zagadką.

Film był nominowany do Oscara w głównej kategorii w 2006 roku. 

4. Sprawa Kramerów (1979)
Zobaczyć Meryl Streep w irytującej roli - bezcenne. Co prawda nieco inaczej wyobrażałam sobie ten film, ale to co dostałam też nie było złe. Spodziewałam się ostrzejszej walki i postawienia akcentu właśnie na ten aspekt sprawy, a tymczasem nie wiem, czy ta sprawa w ogóle ma jakiś akcent. Dobrze się to ogląda, a dziecko Kramerów budzi współczucie, bo rodzice, a w szczególności matka, rzucają nim na prawo i lewo niczym maskotką, ale mimo to brakuje tu dramatyzmu. Nie jest to zły film, ale bardzo suchy, powiedziałabym. Emocje miały być tu prawdopodobnie subtelnie zaznaczone, ale mnie trochę pouciekały. Do schrupania na jeden raz.

Film został uznany za wartego Oscara w najważniejszej kategorii w 1979 roku. 

3. Braveheart - Waleczne Serce (1995)
Przyznaję, że nie lubię Mela Gibsona, ale jeśli już muszę uznać, że coś mu w życiu wyszło, to postawię na historię Williama Wallace'a. Nie jest to może film, który wywołuje u mnie jakieś szczególne emocje i uczucia, ale bez wątpienia jest dobry. Kino byłoby znośniejsze, gdybyśmy mieli więcej filmów w stylu tego. Za ten kawał naprawdę dobrej historii brawa należą się przede wszystkim jej autorowi - Randallowi Wallace'owi, który przypadkiem nosi takie samo nazwisko, jak główny bohater. Musimy jednak naprawdę zrzucić to na karby przypadku, ponieważ ta historia zbudowana jest na prawdziwym człowieku, ów Williamie, który miał żyć na przełomie XIII i XIV wieku w Szkocji. Niech i tak będzie.

Film został uznany za wartego Oscara w najważniejszej kategorii w 1995 roku. 

2. Wszyscy ludzie prezydenta (1976)
Każdy, kto ma chociaż lekkie zacięcie dziennikarskie, musi polubić ten film. Woodward i Bernstein na tropie afery, która jak dziś wiemy, doprowadziła do pierwszej i jak na razie jedynej sytuacji, w której prezydent Stanów Zjednoczonych zrezygnował z pełnionego urzędu. Cóż to był za skandal! Osobiście bardzo podoba mi się świat, w którym dziennikarze traktują swój zawód tak poważnie i odgrywają tak duże role w życiu społecznym. No i nie ukrywam - Robert Redford i Dustin Hoffman w rolach głównych wypadają bardzo przekonująco. Świetne kino. 

Film był nominowany do Oscara w najważniejszej kategorii w 1976 roku. 


1. Titanic (1997)
Muszę przyznać, że kiedyś ogromnie gardziłam tym filmem. Na etapie młodzieńczego buntu uważałam go za łzawe i na dodatek przydługie romansidło. Z wiekiem jednak dużo łaskawszym okiem patrzę na dzieło Jamesa Camerona. No bo czy ta historia nie jest znakomita? Na mnie największe wrażenie zawsze robi niedoceniany scenariusz - poszukiwanie zaginionego naszyjnika w cieniu staruszki opowiadającej o dniach, które na zawsze zmieniły jej życie, a wszystko to na tle najsłynniejszej morskiej katastrofy w dziejach ludzkości. Ktoś tu zdecydowanie miał przebłysk geniuszu, panie Cameron. Pomijam już nawet słodkiego Leo w roli Jacka, wspaniałą muzykę napisaną przez mistrza Jamesa Hornera i tę nieszczęsną piosenkę, której Celine Dion tak bardzo nie chciała zaśpiewać. To po prostu musiało się sprzedać. I sprzedało się - zadziwiająco na swój sposób - bo film kupili zarówno krytycy, jak i zwykli ludzie. A teraz przyznajcie się: znacie kogokolwiek, kto tego nie oglądał? ;-)

Film został uznany za wartego Oscara w najważniejszej kategorii (i w dziesięciu innych, nawiasem mówiąc!) w 1997 roku. 

Trzy filmy mogą się pochwalić oryginalnym scenariuszem (Królowa, Braveheart - Waleczne Serce i Titanic), a trzy pozostałe zostały napisane na podstawie książek:
- Tajemnica Filomeny na podstawie książki Martina Sixsmitha o tym samym tytule (Prószyński i S-ka, 2014),
- Sprawa Kramerów na podstawie książki Avery'ego Cormana Kramer kontra Kramer (Rebis, 2008),
- Wszyscy ludzie prezydenta na podstawie książki Carla Bernsteina i Boba Woodwarda o tym samym tytyule (Agora, 2014).

Możesz przeczytać też:

0 komentarze