PODGÓRSKI ZAMIENIŁ WUZETKI NA SIŁOWNIĘ...

16:35:00


... i chwała mu za to, ale nie wiem co Katarzyna Puzyńska musiałaby z nim zrobić, żeby zyskał nie tylko charakter, ale i autentyczność. Na łamach dwóch w tym roku wydanych powieści o policjantach z Lipowa Daniel przechodzi niesamowitą metamorfozę - zaczyna upijać się do nieprzytomności, nałogowo palić i kurwić z byle powodu. Ponadto uzależnia się od siłowni i zgrywa umęczonego życiem. Napisałam "zgrywa", bo naprawdę, nawet przy dużej ilości dobrej woli, trudno powstrzymać się od uśmiechu, kiedy się go widzi w takiej odsłonie. Naturalniej od niego wypadłabym nawet ja na zajęciach z baletu. 

Jednak pomijając dziwne zachowanie głównego bohatera tej serii, warto wspomnieć, że i Łaskun, i Dom czwarty to dobre powieści. W pierwszej z nich morderca tworzy makabryczną inscenizację z ciałem popularnego prawnika i nieznanej kobiety w roli głównej. Jednym z podejrzanych w tej sprawie okazuje się... sam Daniel Podgórski. I właśnie tu zaczyna się proces przemiany aspiranta z nudnej, misiowatej poczwarki w mrocznego, klnącego i cierpiącego wewnętrznie motyla. Czy to on popełnił tę straszliwą zbrodnię? Myślę, że odpowiedź na to pytanie nie może być żadnym spojlerem, ponieważ każdy, kto z twórczością Puzyńskiej dobrnął aż do szóstej części, zdążył się już zorientować, że jedyne, co ten facet może zabić, to muchę (w porywach do karpia na święta, a i to wyłącznie przy pomocy mamy i z zamkniętymi oczami). Wódka lejąca się litrami do jego gardła nie da rady tego zmienić. Ktoś jednak zabił. Pytanie tylko - kto?

Z kolei w Domie czwartym Klementyna Kopp udaje się z niekoniecznie kurtuazyjną wizytą do, uwaga, swoich rodziców, ale po drodze tajemniczo znika. Podgórski, Strzałkowska i Nowakowska ruszają jej tropem, co staje się okazją do bliższego poznania historii byłej już pani komisarz. W Złocinach, rodzinnej miejscowości największej miłośniczki coca-coli w całej serii, sporo się dzieje. Niemniej jednak, kiedy czytelnik wreszcie wita się z gąską, czyli kiedy już wydaje mu się, że coś wie, okazuje się, że nic nie jest takie, na jakie wygląda. Tradycyjnie.

Puzyńska jak zwykle czaruje intrygami kryminalnymi, przy których niedoskonałości związane z kreacją bohaterów schodzą na dalszy plan. Nie znaczy to, że w tej historii brakuje godnych uwagi postaci. Od samego początku kibicuję Emilii Strzałkowskiej i jej synowi. Co więcej, autorce udało się chyba naprostować nieco Weronikę Nowakowską, która w przeciwieństwie do Podgórskiego, wreszcie zaczyna być interesująca. Duży potencjał ma też według mnie prokurator Leon Gawroński, więc liczę na to, że w następnych częściach będzie go więcej. W tym miejscu zaryzykuję stwierdzeniem, że ta seria naprawdę potrzebuje oddechu od duetu Podgórski-Kopp. Chociaż... kiedy pomyślę o tym chwilę dłużej, dochodzę do przerażającego wniosku, że mogłabym być rozczarowana perspektywą braku ponownego spotkania z największą ciapą i z najnudniejszą indywidualistką we współczesnym kryminale polskim. Najwyraźniej padło mi na mózg. Tak z okazji świąt.

Katarzyna Puzyńska: Łaskun & Dom czwarty. Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2016. 

Możesz przeczytać też:

0 komentarze