JEDZIESZ...POCIĄGIEM? NIE PIJ

10:52:00


Odkąd odkryłam pociągi, a stało się to dość późno, bo zaledwie dwa czy trzy lata temu, uwielbiam je. To według mnie najlepszy z możliwych środków transportu. Tak dobrze nie czuję się ani w busie, ani w autobusie, ani w samolocie, ani nawet w autokarze czy w samochodzie prywatnym. Tylko w pociągu mogę czytać, tylko w nim jedzie się tak spokojnie i tylko tam jest tak dużo miejsca. Wobec tego nie potrafię dziwić się Rachel Watson, głównej bohaterce Dziewczyny z pociągu, że ma słabość do akurat tego środka transportu, bo cierpię na to samo. Trudno jednak uznać, że jeżdżenie w tę i z powrotem i popijanie przy tym mocnego alkoholu z plastikowego kubka ze słomką jest zdrowe.

Mąż Rachel porzucił ją dla innej, bo nie mogła zajść w ciążę, miała problemy z alkoholem i z agresją po wypiciu go. Teraz on ma nową rodzinę, a ona katuje się jeżdżąc w kółko i gapiąc się na ich stary dom, w którym on śmiał rozpocząć nowe życie. Ma jeszcze inną rozrywkę - obserwowanie pary mieszkającej kilka domów dalej - pary idealnej, wiodącej życie, o jakim ona zawsze marzyła. Pewnego dnia Rachel widzi jednak coś, czego wolałaby nigdy nie zobaczyć, a wkrótce potem kobieta, którą Rachel z takim zainteresowaniem śledziła, znika. Czy Rachel zobaczyła coś istotnego, co może pomóc w odnalezieniu Megan? I czy ktoś w ogóle uwierzy niestabilnej psychicznie alkoholiczce?

Opinie krążące na temat tej książki są liczne, wyczerpujące i często sprzeczne ze sobą. Co człowiek, to zdanie, a co zdanie, to ktoś, kto się z nim nie zgadza. Nie pozostało mi więc nic innego jak tylko sięgnięcie po swój egzemplarz w celu wyrobienia sobie własnego zdania. Efektem jest przekonanie, że Dziewczyna z pociągu nie jest książką tak kiepską jak twierdzi większość recenzentów, ani tak znakomitą jak twierdzą spece od PR. To dobra, wciągająca, przyzwoicie napisana powieść z kiepską okładką. Nieco przewidywalna, ale warta uwagi. Tylko tyle, i aż tyle.

Może to dziwne, może śmieszne, ale większą część tej historii przeczytałam siedząc w pociągu, bo akurat ona wydała mi się najodpowiedniejsza na okoliczność podróży. Dzięki temu poczułam chyba pewien rodzaj związku z główną bohaterką. Zresztą, nie pierwszy raz czuję więź z postacią w jakiś sposób wykolejoną życiowo, ale chyba nie chcę zastanawiać się nad tym, co to może oznaczać (haha!). Grunt, że poczułam się na tyle zaintrygowana Rachel, żeby pójść do kina na ekranizację jej marnego żywota.

Film okazał się gorszy od książki - co za niespodzianka! Ale! Zrzucając z siebie cały sarkazm mogę przyznać, że książka i film są ze sobą kompatybilne. I jedno, i drugie trzyma poziom. Na filmie można co prawda przysnąć, bo emocji w nim tyle, co we mnie podczas oglądania pierwszego lepszego westernu, ale sama historia się broni, chociaż poza Emily Blunt całość wypada dość sztucznie.

Nie rozumiem skąd ten szał na Dziewczynę z pociągu, nie rozumiem skąd te nagrody, ale nie rozumiem też skąd ten hejt, bo opowieść jest w gruncie rzeczy zupełnie zwyczajna. Dobra, ale nie genialna - po prostu niezła.

Paula Hawkins: Dziewczyna z pociągu. Wydawnictwo Świat Książki, 2016.
Film w reżyserii Tete'a Taylora z 2016 roku. 



Możesz przeczytać też:

0 komentarze