EMILY GIFFIN: PIERWSZA PRZYCHODZI MIŁOŚĆ

18:00:00


Wspólnie przeżyta tragedia może silniej związać ze sobą rodzinę, ale może też ją całkowicie rozbić. Josie i Meredith straciły brata w wypadku samochodowym i nigdy sobie z tym nie poradziły. Mimo upływu piętnastu lat od tego momentu, obie wciąż żyją w świecie, w którym cały czas podkreśla się, że Daniela już nie ma, że odszedł. Kobiety, które są siostrami, zupełnie nie potrafią się dogadać, a co jeszcze ważniejsze, nie potrafią być szczęśliwe.

Josie marzy o mężu, dziecku i wciąż rozpamiętuje związek swojego życia, który przeżyła z niejakim Willem. Meredith natomiast wydaje się mieć dokładnie to, czego pragnie jej siostra: kochającego mężczyznę i śliczną, czteroletnią córkę. Mimo tego czuje się zmęczona, samotna i nieszczęśliwa. Trudne relacje pomiędzy rodzeństwem to oś najnowszej powieści Emily Giffin. Mam jednak wrażenie, że śmierć Daniela staje się pretekstem dla obu kobiet. Tłumaczą nią wszystkie swoje niepowodzenia, i te prywatne, i te zawodowe.

Powieść nie ma dynamicznie rozwijającej się fabuły. Niewiele się w niej dzieje. Giffin skupia się raczej na emocjach i przemyśleniach głównych bohaterów, niż na tworzeniu im pola do niesamowitych zwrotów akcji. Brak tu też wyrazistych postaci. Książkę jednak czyta się dobrze. Wciąga, intryguje, a czasami nawet emocjonuje. Nie jest to jednak najlepsze, co amerykańska pisarka jest w stanie nam zaserwować. Coś pożyczonego czy Pewnego dnia to dla mnie nieco lepsze lektury niż Pierwsza przychodzi miłość.

Duży plus tradycyjnie należy się wydawnictwu za oprawę. Cała autorska seria jest utrzymana w tym samym stylu. Od początku nie zmieniła się nawet czcionka, a powieści wypuszczane są na bieżąco - regularnie co dwa lata. Mam nadzieję, że następna, czymkolwiek będzie, zachowa poziom.

Emily Giffin: Pierwsza przychodzi miłość. Wydawnictwo Otwarte, 2016. 
Początek książki przeczytacie za darmo tutaj (klik).
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwarte.

Możesz przeczytać też:

0 komentarze