KATARZYNA PUZYŃSKA: UTOPCE

19:21:00


Daniel Podgórski, dotychczas znany przede wszystkim ze swej wielkiej miłości do wuzetek, w Utopcach pokazuje różki. Odrobinkę, tyle o ile, ale jednak. Katarzyna Puzyńska jakiś czas temu zapowiedziała mi w komentarzu pod jednym z moich postów, że w Łaskunie pójdzie to jeszcze dalej. Strach ściska me serce na myśl, że Daniel mógłby dać się polubić, ponieważ wtedy seria o Lipowie praktycznie wyzbyłaby się wszelkich wad.

Ale! Zanim nadejdzie ta wiekopomna chwila, skupmy się na piątym tomie przygód właściciela subaru imprezy, rocznik 1999. Wracamy do historii sprzed lat, kiedy to w tajemniczych okolicznościach zaginęło dwóch mężczyzn - ojciec i brat komendanta Olafa Czajkowskiego z brodnickiej policji. Nasi bohaterowie, czyli policjanci z Lipowa, wchodzą z rzeczonym komendantem w układ - oni rozwiążą tę sprawę, a on nie zamknie komisariatu w wiosce. Do akcji przyłącza się, jakby inaczej, druga po Danielu postać niewątpliwie uwielbiana przez czytelników, czyli Klementyna Kopp.

Cuda na kiju - powiedziałaby moja dobra koleżanka po przeczytaniu Utopców. Daniel robi coś, czego prędzej spodziewałabym się po mojej babci (ba! nawet po obu moich babciach) niż po nim, Klementyna irytuje czytelnika bardziej niż sam Podgórski, a to, jak wiemy, jest niemałym wyczynem, całość akcji krąży natomiast wokół znakomitej historii kryminalnej z wampirem z Utopców w roli głównej. Puzyńska znowu jest nierówna - wątek główny tradycyjnie bez zarzutów. Więcej nawet: to majstersztyk. Warstwa społeczno-obyczajowa, również tradycyjnie, do wyrzucenia przez okno. I to w złości... żartuję. Tym razem bez złości, bo jednak pojawiają się te Danielowe różki.

Nie wiem czy istnieje choć cień szansy, że Puzyńskiej uda się w końcu wyrównać kurs i zrobić coś z tą nieszczęsną ciapą, jaką niechcący (?) udało jej się stworzyć. To na pewno nie będzie łatwe, bo jak czytelnikowi raz wpadnie do głowy jakiś obraz, niezwykle trudno jest go zmienić. A Podgórski i Kopp są irytujący, nieporadni i mają więcej problemów z sobą niż ze sprawami które prowadzą. Przygnębiająca wizja polskiej prowincji oraz kompetencji organów ścigania tamże. Ale! Nadzieja umiera ostatnia, jak to mówią, a w Utopcach dostrzegam jej promyczek.

Jeśli zaś idzie o wątek kryminalny, to czapki z głów. Katarzyna Puzyńska na tym polu pozostaje właściwie bezbłędna. Nawet ta dziwaczna, nienaturalna narracja, którą wszyscy tak chwalą, a ja znieść jej nie mogę, tym razem gdzieś mi umknęła, więc nie wiem czy to ona nieco ewaluowała, czy to może ja się do niej przyzwyczaiłam. Chciałabym wierzyć, że jednak to pierwsze. W każdym razie akcja Utopców została naprawdę szczegółowo zaplanowana i dokładnie opisana, a wszystko to przy zachowaniu napięcia i tajemniczości. Coś fantastycznego!

Nie potrafię powiedzieć Katarzynie Puzyńskiej "nie". Nie potrafię i już. Nie ma znaczenia to jak bardzo Podgórski mi nie leży, wyrzucam ze świadomości również fakt, że Klementyna jest wiecznie użalającą się nad sobą sześćdziesięciolatką, co sprawia dość przygnębiające wrażenie. Ważne jest tylko to, że to się czyta, że to wciąga, że cały czas chce się więcej.

Katarzyna Puzyńska: Utopce. Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2015.
Początek książki za darmo możecie przeczytać tutaj (klik).

Możesz przeczytać też:

0 komentarze