KATHRIN LANGE: SERCE ZE SZKŁA

08:56:00


Przyznaję, że do tej pory ze słynną Rebeką Daphne du Maurier było mi raczej nie po drodze. Dawno temu założyłam, że to zdecydowanie nie moje klimaty i z czystym sumieniem wyrzuciłam tę książkę z głowy. Ale! Co ma wisieć nie utonie, jak to mówią. W moje ręce trafił ostatnio pierwszy tom serii inspirowanej wydarzeniami znanymi z Rebeki właśnie. Po jego lekturze pozostaje mi co prawda wiara, że oryginał prezentuje się nieco okazalej, ale nie znaczy to też, że Serce ze szkła mi się nie podobało. Podobało mi się. Tak trochę. 

Młodziutka Juli Wagner ma spędzić kilka dni na wyspie Martha's Vineyard. Zostaje poproszona o dotrzymanie towarzystwa synowi szefa swojego ojca. Chłopak niedawno stracił narzeczoną, która spadła z pobliskiego klifu. David przechodzi związane z tą tragedią załamanie. Juli stara się pomóc nowemu znajomemu, ale czym dłużej przebywa na wyspie, tym dziwniejsze i bardziej przerażające rzeczy zaczynają się tam dziać. W końcu sama Juli zdaje się pogrążać w odmętach szaleństwa: słyszy głosy, traci równowagę i świadomość, a przede wszystkim odczuwa dziwne przyciąganie ze strony nieszczęsnego klifu, u stóp którego, jak się okazuje, zakończyło się życie wielu kobiet z okolicy. 

Akcja zbudowana jest poprawnie, ale brak jej owej tajemniczości, o której tyle się mówi w kontekście tej książki. Jeśli wziąć pod uwagę wyłącznie wątek kryminalny, to nie jest to na pewno powieść, jakich chciałabym widzieć więcej na sklepowych półkach. Charakteryzuje się naiwnością, przewidywalnością i zdaje się być mocno naciągana. Nie wiem na ile to wina warsztatu autorki, a na ile oklepania, nazwijmy to, samej historii. W końcu nawet ja, chociaż Rebeki nigdy nie dotknęłam, wiem o czym ona opowiada. Pan de Winter, pierwsza pani de Winter, druga pani de Winter i niecna gosposia. Kathrin Lange trochę co prawda namieszała w tym towarzystwie, ale trzon historii pozostał ten sam. 

Bohaterowie też mnie momentami denerwowali, bo cechy ich charakterów często wydawały mi się sprzeczne ze sobą, przez co trudno było stwierdzić, czy się ich lubi, czy jednak nie. Ogólnie jednak da się chyba ich zaakceptować. Nieco za dużo w nich melodramatyzmu, ale jako że ogólnie mówimy tu o nastolatkach - wybaczam. Najciekawszy natomiast wydał mi się motyw inspiracji słynną historią drugiej pani de Winter i rola książki Daphne du Maurier w całej tej opowieści. Myślę, że to podniosło nieco wartość całości, nawet jeśli, tak jak wspomniałam wcześniej, odarło ją trochę z tajemniczości. 

Zmierzając ku końcowi muszę ze zdumieniem przyznać, że nie tylko odczuwam pewien rodzaj chęci poznania dalszych losów Juli Wagner, ale i historię jej pierwowzoru. Ha! Dorosłam do Rebeki. Alfred Hitchcock byłby ze mnie dumny. 

Kathrin Lange: Serce ze szkła. Wydawnictwo Muza, 2015. 
Początek książki możecie za darmo przeczytać tutaj (klik). 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Business & Culture oraz Wydawnictwu Muza





Możesz przeczytać też:

0 komentarze