poniedziałek, 21 marca 2016

WSKAŹNIK LITERACKI #1


NA NIE
Generalnie zwykłam lubić to co wychodzi spod pióra Nicholasa Sparksa, ale tym razem nie mogę napisać niczego innego jak tylko: nie podobało mi się. To powieść napisana na kolanie w przerwie na reklamy między drugim a trzecim wejściem do studia Tańca z gwiazdami - takie odnoszę wrażenie. Pomysł jak zwykle niezły, ale wykonanie wyjątkowo nieprzemyślane. Książka podzielona jest na dwie części, ale proporcje pomiędzy tym co teraz, a tym co wtedy są wyraźnie zachwiane. Niemal do ostatniej chwili nie wiedziałam o co właściwie Sparksowi chodzi i czy nie popełnił czasem typowego romansu, zapominając o tak charakterystycznym dla siebie elemencie "przeszkody życiowej" stającej na drodze głównych bohaterów. I może tak nawet byłoby w tym przypadku lepiej, skoro nie planował rozwinąć tematu, którego się podjął. Płytkie to i - wiem, powtarzam się, ale nie da się inaczej - pozbawione planu. Buu, panie Nicholasie, buu. Mam nadzieję, że film wypadnie lepiej, bo oczywiście, jakżeby inaczej, film jest. 

Nicholas Sparks: Wybór. Wydawnictwo Albatros, 2014.
Początek książki przeczytacie za darmo tutaj (klik). 

NA BYĆ MOŻE
Moje pierwsze spotkanie z Sarah Jio wypadło za to całkiem nieźle. Nie jest to na razie pisarka na miarę Jodi Picoult czy Diane Chamberlain, bliżej jej raczej do wspomnianego przed chwilą Sparksa, ale na pewno dam jej jeszcze szansę. Dom na jeziorze jest przyjemną opowiastką o kobiecie poszukującej nowego początku po strasznych wydarzeniach, które miały miejsce w jej życiu. Wierzy, że tymczasowe zamieszkanie na łodzi na przystani w Seattle będzie tym świeżym startem, którego tak potrzebuje. Tam natyka się na bohaterów fascynującej i niewyjaśnionej do końca historii sprzed lat, której główną bohaterką była kobieta mieszkająca niegdyś na jej łodzi. Czyta się to nieźle, chociaż raczej bez dreszczyku emocji, który pewnie można było wydobyć z tej historii. 

Sarah Jio: Dom na jeziorze. Wydawnictwo Znak, 2015.  
Początek książki przeczytacie za darmo tutaj (klik). 

NA TAK
I na koniec trzeci tom przygód mojego ulubieńca, Cormorana Strike'a i jego asystentki, Robin Ellacott. Tutaj niespodzianki nie było, bo książka podobała mi się bardzo - jak zwykle zresztą. J.K. Rowling (upierająca się przy zasłanianiu się pseudonimem) nie zawiodła i stworzyła kolejną smakowitą historię. Sam wątek kryminalny wypadł fajnie, chociaż najmocniejszym punktem tej serii nieodmiennie pozostają bohaterowie. Na tym polu trudno angielską pisarkę przebić. Corma i Robin nie sposób nie lubić, chociaż tworzą dziwaczny duet i właściwie jest więcej powodów, aby nie darzyć ich sympatią niż darzyć. A jednak czytając ma się ochotę pójść z nimi do knajpy, upić się w ich towarzystwie, a potem pozwolić temu trzeźwiejszemu z nich odholować się do domu. I jeszcze ta końcówka... miałam i nadal mam ochotę udusić panią Rowling, bo serio, jak tak można? Jak?! Pytam ja i żądam odpowiedzi - najlepiej na piśmie, najlepiej szybko. Mniam, mniam, chrup chrup. 

Robert Galbraith: Żniwa zła. Wydawnictwo Dolnośląskie, 2016. 
Początek książki przeczytacie za darmo tutaj (klik). 

Zgadzacie się?

Related Articles

0 komentarze:

Prześlij komentarz

LICZBA ODSŁON

ARCHIWUM

Technologia Blogger.

STALI CZYTELNICY KARRIBY