MAUREEN JOHNSON, JOHN GREEN, LAUREN MYRACLE: W ŚNIEŻNĄ NOC

19:29:00


Nie lubię zimy, bo panuje wtedy wieczna chlapa i jeszcze bardziej wieczny ziąb. Jest szaro, buro i ponuro, jak to mówią. Gdyby nie narty i Boże Narodzenie, prawdopodobnie zapadałabym w sen zimowy. Ale właściwie nie o moich upodobaniach chciałam dzisiaj mówić, a o książce Johna Greena, Maureen Johnson oraz Lauren Myracle. A ta traktuje o świętach, naleśnikach z Waffle House i grupie cheerladerek. 

Widząc na okładce nazwisko Greena, można z marszu zacząć się spodziewać spodziewanego, czyli rzucających filozoficznymi tekstami nastolatków. Jeśli dla kogoś to za dużo, powinien od razu odpuścić sobie lekturę W śnieżną noc. To nic, że lubicie zimę, święta i towarzyszący im nastrój - szalejące hormony nastolatków wysuwają się tu na pierwszy plan i należy się z tym liczyć. O ile jednak uda się Wam przeskoczyć ten problem, lektura może się okazać całkiem niezła. 

Książka została podzielona na trzy opowiadania, których bohaterowie się znają, a ich losy się ze sobą mieszają. Każdy autor zarezerwował sobie jedną część i na niej skupił swoją uwagę. Czytelnik ma jednak świadomość, że cały czas znajduje się w tym samym miejscu i wśród tych samych ludzi. Nawet pracownik wspomnianego Waffle House przez wszystkie 335 stron jest ten sam. To mi się podobało i według mnie świadczyło o tym, że nie stworzono tu zwykłego zbioru opowiadań, tylko przynajmniej pobieżnie zaplanowano konstrukcję książki, przy której pisaniu autorzy musieli ze sobą współpracować.

No dobrze, ale o co właściwie chodzi? W miasteczku Gracetown szaleje śnieżyca i w związku z tym pewien zmierzający na Florydę pociąg zostaje tam zatrzymany. W znanej sieciowej knajpie panoszą się cheerleaderki, a co za tym idzie z pobliskich osiedli próbują dostać się do nich zaalarmowani przez solidarnych kolegów przedstawiciele płci męskiej. Niemal w tym samym czasie dochodzi też do nieporozumienia pomiędzy dwójką młodych ludzi, a wszystkie te wydarzenia mieszają się ze sobą i plączą niesłychanie. 

Jestem zwolenniczką dłuższych form literackich, ale przyznaję, że miło było zmierzyć się z czymś takim, tak dla odmiany. Nie jestem ani zachwycona, ani rozczarowana, ale na pewno nie żałuję, że po te opowiadania sięgnęłam. W śnieżną noc ma sympatyczny, świąteczny, choć jednocześnie bardzo amerykański klimat i jak można się domyślić, najlepiej sprawdzi się właśnie w okolicach Bożego Narodzenia. Ponoć nadchodzi ekranizacja. Czekam i na nią, bo w zasadzie czemu nie? 

Maureen Johnson, John Green, Lauren Myracle: W śnieżną noc. Wydawnictwo Bukowy Las, 2014. 
Początek książki możecie za darmo przeczytać tutaj (klik). 

Możesz przeczytać też:

0 komentarze