FILMOWE WIECZORY | STYCZEŃ 2016

21:49:00

W styczniu nie nadrobiłam zbyt wielu zaległości filmowych. Postawiłam raczej na nowości i na przypomnienie sobie tego, co znałam wcześniej i co lubiłam. Ale już teraz wiem, że w lutym będzie lepiej :-)


W styczniu obejrzałam:



Śniadanie do łóżka (2010)
Mam mocne postanowienie oglądania nie tylko obcojęzycznych filmów, ale i naszych - polskich. Niestety takie produkcje nie pomagają mi się go trzymać. To miała być miła i przyjemna komedia romantyczna, a nie film opowiadający słabą, banalną do bólu historię, która ani wciąga, ani bawi. Nie tak to miało być, ale staram się nie poddawać.

Moja ocena: 4/10.


Harry Potter - od Kamienia Filozoficznego do Księcia Półkrwi (2001-2009) 
Myślę, że moja ocena ma więcej wspólnego z sentymentalizmem niż z obiektywizmem, ale cóż - takie życie #PotterHead :-) Uwielbiam książkową serię o Harry'm Potterze, ale mam też wielką słabość do ekranizacji. Trudno mi sobie wyobrazić jakąś inną wersję niż tę, która jest mi tak doskonale znana. Uwielbiam do niej wracać i zawsze, za każdym razem wywołuje na mojej twarzy szeroki uśmiech. To jak smak i zapach dzieciństwa, i to w najczystszej postaci!

Moja ocena: 9/10.


Gwiezdne wojny: Przebudzenie mocy (2015)
Na tym filmie wylądowałam w kinie, zapewne tak samo jak większość ludzkości lubującej się w tego typu rozrywkach. Oczywiście nie miałam pojęcia o co idzie gra, bo i nigdy w życiu nie widziałam żadnej produkcji z tej serii. Prawdopodobnie byłam jedyną osobą na sali, która zapytała "co to za małpa" i przynajmniej jedną z dwóch, która miała ochotę odpłynąć w objęcia Morfeusza, tym bardziej, że to był seans nocny. Może kiedyś nadrobię zaległości i wtedy będę w stanie docenić Przebudzenie mocy

Moja ocena: 4/10. 

W styczniu obejrzałam też Marsjanina, ale o nim opowiem Wam przy okazji filmów oscarowych :-) A jak u Was?

Możesz przeczytać też:

0 komentarze