ZBIERACTWO, CZYLI PIERWSZY STOPIEŃ DO PIEKŁA

16:48:00


Jestem okropną bałaganiarą, ale odznaczam się wysokim poziomem samoświadomości. Zazwyczaj zauważam, że robię coś źle, nawet jeśli nie potrafię tego zmienić. "Nie potrafię" jest tu zresztą słowem kluczem, bo nie oznacza wcale, nie nie mogę, a jedynie tyle, że nie umiem. Nie wiem co zrobić, żeby zapanować nad bałaganem, który ciągle powraca, bez względu na moje wysiłki. Być może właśnie dlatego brakuje mi motywacji do regularnego porządkowania przestrzeni wokół siebie. 

Jakiś czas temu, jak każdego dnia rano, myłam zęby w łazience i mój wzrok padł na szafkę z kosmetykami. Spostrzegłam, że stoi na niej dwa żele pod prysznic, trzy szampony, trzy maski do włosów, dwie odżywki, dwa mydełka (które kupiłam tylko dlatego, że podobały mi się ich opakowania), dwa żele do mycia twarzy, trzy balsamy do ciała i cztery flakoniki perfum. I właśnie wtedy, ze szczoteczką w ustach, zadałam sobie bardzo ważne pytanie - po co mi tyle tego i jak mogę zachowywać porządek w mieszkaniu, będąc w posiadaniu takiej ilości rzeczy? Pomijając już nawet fakt, że i tak nie zdołam ich wszystkich wykorzystać przed upływem terminu ważności. To był moment, w którym zaczęłam polować na Magię sprzątania Marie Kondo, bo poczułam, że czas na radykalne, w moim mniemaniu, zmiany. 

Mój problem nie dotyczył tylko kosmetyków. Sięgał też kuchni, szafki z dokumentami i notatkami oraz do każdego innego miejsca w mieszkaniu, jakie tylko przychodzi wam w tej chwili do głowy. Zgromadziłam pokaźną kolekcję rzeczy, które były mi zbędne. Od tamtej pory starałam się świadomie i sukcesywnie pozbywać nadmiaru. Duch oszczędności nie pozwolił mi co prawda na obsesyjne wyrzucanie, ale na pewno udało mi się zrobić jedno: zatrzymać proces bezrefleksyjnego kupowania. Nie wyobrażacie sobie nawet, ile razy złapałam się na chęci wrzucenia do koszyka kolejnego żelu pod prysznic albo następnej ozdobnej świeczki, bo akurat była w promocji lub po prostu wpadła mi w oko. A przecież w domu trzymałam cały zapas takich rzeczy! Moja radość, kiedy po pewnym czasie zdałam sobie sprawę, że na półkach zalega coraz mniej przedmiotów była ogromna i... motywująca. 

Być może już kilka lat temu odkryłam w sobie potrzebę ograniczenia nabywania. Za świetny przykład mogą tu posłużyć różnego rodzaju wyjazdy, z których dawniej przywoziłam mnóstwo śmieci - szklane kule, porcelanowe słoniki, ciupagi itd. Nie służyły one niczemu poza obowiązkiem ich okresowego, żmudnego oczyszczania z kurzu. Najpierw zaczęłam więc ograniczać się do pocztówek i magnesów na lodówkę, potem zrezygnowałam i z nich. Dzisiaj najlepszą pamiątką są dla mnie zdjęcia i ewentualnie jakieś smakołyki do zjedzenia lub wypicia, a nie do postawienia na półce. Trudno mi sobie wyobrazić, co by było, gdybym nie wprowadziła tych zmian w życie przed rozpoczęciem pracy jako pilot wycieczek ;-) 

Jeśli chodzi o książkę Marie Kondo, to jest ona bardzo pomocna w próbie uporządkowania swojego mieszkania i polecam ją każdemu potrzebującemu, bo wiele człowiekowi uświadamia. Ja mam jednak pewne "ale" w stosunku do niej. Po pierwsze za dużo tam filozofii, ale to oczywiście kwestia gustu każdego z nas i naszego podejścia do życia. Tym co zwróciło moją baczniejszą uwagę był natomiast zwyczaj wyrzucania książek, który w naszej kulturze uchodzi za dość kontrowersyjny. Popieram wyrzucanie książek tylko w jednym wypadku: kiedy są bardzo stare, bardzo zdezelowane i nikt ich już nie chce. Książki są przedmiotami i jak wszystkie przedmioty się zużywają. W każdym innym przypadku popieram sprzedawanie, wymienianie, oddawanie znajomym lub bibliotece. Zastanówcie się trzy razy zanim zdecydujecie się odesłać książkę do kosza na śmieci. 

Generalnie jednak mam nadzieję, że mój zwyczaj wyrzucania niepotrzebnego, wykorzystywania zapasów i kupowania tylko tego, czego potrzebuję nie umrze. Przeciwnie - wierzę, że będzie kontynuowany! Efekty nastrajają mnie bowiem bardzo pozytywnie: wokół mnie zrobiło się czyściej! :-)

Książka, która zmotywowała mnie do napisania tego tekstu to Magia sprzątania autorstwa Marie Kondo, za którą dziękuję Oldze z Wielkiego Buka oraz Księgarni Internetowej Virtualo, w których konkursie dane mi było tę pozycję wygrać :-) 


Macie poradniki, które zmotywowały Was do zmian? Czego dotyczą? Polećcie coś, a może pójdę dalej! :-)
W poście wykorzystałam zdjęcie autorstwa Aleksi Tappury.

Możesz przeczytać też:

0 komentarze