JUSTYNA WYDRA: ESESMAN I ŻYDÓWKA

10:25:00


Młoda Żydówka, Debora Singer, zostaje skazana na śmierć za swoje pochodzenie i nawet po ucieczce z bydlęcego wagonu wiozącego ją wprost do komory gazowej jest świadoma, że czeka ją szybki koniec. Siedzi w leśnym zagajniku ze skręconą nogą, wycieńczona, niezdolna do jakiegokolwiek ruchu, i czeka na odnalezienie przez Niemców. I właśnie wtedy w jej życiu pojawia się esesman, Bruno Kramer, który zamiast natychmiast ją zastrzelić, postanawia pomóc jej przetrwać. 

Człowiek jest w stanie wyobrazić sobie bardzo dużo, ale w czasach II wojny światowej zażyłość pomiędzy Niemcami i Żydami nie była największa, delikatnie rzecz ujmując. Jakiekolwiek pozytywne relacje pomiędzy tymi dwoma nacjami pozostawały raczej w sferze dziwów, na dodatek tych wymagających nieposłuszeństwa oraz ogromu odwagi. Znane nam są oczywiście pewne chlubne wyjątki od reguły "Niemcy w czasie wojny zabijali Żydów", chociażby ten opowiedziany w znakomitym filmie Pianista, opartym zresztą na faktach, ale to wciąż tylko wyjątki. W przypadku książki Justyny Wydry mamy do czynienia z fikcją literacką, za to taką, która porusza właśnie ten trudny temat. Oto Niemiec pomaga żydowskiej dziewczynie, cud nad cudy.

Ta powieść nie należy do szczególnie ambitnych. To właściwie zwykły romans, tyle że pomiędzy ludźmi, po których byśmy się tego nie spodziewali. On musiał przeciwstawić się rozkazom, ona zaryzykować znajomość z wrogiem. Jemu za zlekceważenie poleceń groziła śmierć, jej za utrzymywanie kontaktów z Niemcem wzgarda rodaków, o utracie życia nawet nie wspominając. Autorka pokazuje jednak, że można. Początkowo nie podobała mi się ta książka. Trudno było mi się w nią wgryźć. Kiedy już się udało, dalej poszło dość gładko. Przeczytałam szybko i byłam względnie zadowolona, chociaż Esesman i Żydówka arcydziełem zdecydowanie nie jest. Kuleje nieco warstwa językowa. Pojawiają się nieliczne błędy (korektor chyba trochę przysypiał podczas lektury), ale przede wszystkim chodzi mi o sam język. Tak prosty, że aż za prosty. Uwierzycie? Ja to piszę. Ja. Jeden z największych propagatorów złotej myśli Gombrowicza, "im mądrzej, tym głupiej". A jednak nie tym razem. Pewne granice są i nie należy ich przekraczać. Jeśli zaś chodzi o historię, to mimo że przyjemna, pozostaje odrobinę infantylna. 

Nie zrozumcie mnie źle, nie jestem rozczarowana. Więcej nawet, nie wiem czy czasem nie spodziewałam się czegoś gorszego, podczas gdy było zupełnie nieźle. Poprawnie, powiedzmy. Pewnie nigdy już do tej książki nie wrócę, ale zapamiętam ją dość dobrze. Rzadko sięgam po twórczość polskich autorów i martwi mnie ta moja tendencja. Cieszę się, że pojawiła się okazja, żeby trochę podrasować statystyki.

Justyna Wydra: Esesman i Żydówka. Wojna i miłość. Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2015. 
Tato, dzięki za książkę :-) 

Możesz przeczytać też:

0 komentarze