FILMOWE WIECZORY | LISTOPAD & GRUDZIEŃ 2015

18:06:00

Ostatnie dwa miesiące roku nie były dla mnie jakoś szczególnie obfite w filmowe emocje, ale sześć wieczorów udało mi się zaliczyć ;-)


To właśnie miłość (2003)

Tradycyjnie w okolicach świąt odświeżyłam sobie okolicznościowego klasyka. To prawdopodobnie moja ulubiona zimowa pozycja na liście i niemal co roku do niej powracam. Zażyłość bliska do tej łączącej Polsat i Kevina. Plejada lubianych przeze mnie aktorów i kilka fajnych historii, które starają się opowiedzieć. No i ten tańczący Hugh Grant... Polecam zawsze i wszędzie!

Moja ocena: 9/10. 

Listy do M. (2011) i Listy do M. 2 (2015)

Z okazji premiery drugiej części, obejrzałam też pierwszą. I ta pierwsza była lepsza, zabawniejsza, lotniejsza - przyznaję. Druga została nakręcona w trochę innym klimacie - poważniejszym, refleksyjnym wręcz. Niemniej jednak źle nie było. Przyjemna muzyka, świąteczny klimat, taki polski odpowiednik To właśnie miłość. Oczywiście do Brytyjczyków akurat w tej kwestii nam daleko, ale jakieś podstawy zbudowaliśmy ;-) Sympatyczne kino na jeden wieczór. 

Moja ocena: 6/10.


Everest (2015)

Wiele osób nie rozumie jednego i najważniejszego - po co oni tam w ogóle idą? I nigdy nie zrozumieją, jeśli nie mają tego w sercu, przyzna to pewnie każdy pasjonat gór. W filmie pada zresztą pytanie o sens takich wypraw i nie pojawia się zadowalająca odpowiedź. Może nigdy się nie pojawi. Ludzie idą tam i często giną, tak po prostu. Czasem zostają w tych piekielnych Himalajach na wieczność. A mimo to pojawiają się następni, niezrażeni dramatycznymi zmaganiami poprzedników. I chyba o tym jest ten film - o tej potrzebie. Dla mnie ta produkcja jest w pewnym stopniu osobista. Wychował mnie ktoś, kto tych ludzi rozumie. Ja może nie do końca, ale nauczyłam jednego - nigdy nie pytać "dlaczego", nie w tej kwestii. Czegoś mi w tym filmie zabrakło, ale obejrzeć na pewno warto. 

Moja ocena: 6/10.  

The Walk. Sięgając chmur (2015)

Film, który bardzo chciałam obejrzeć i którego obejrzeć niesamowicie się bałam. Z jednej strony mam małą obsesję na punkcie wieżowców, z drugiej cierpię na wredną postać lęku przestrzeni zwanego batofobią. Taka sprzeczność we mnie mieszka. Kiedyś udało mi się przebrnąć przez film dokumentalny o wyczynie Philippe'a Pettita, który w 1974 roku przeszedł na linie pomiędzy nieistniejącymi już dzisiaj wieżami World Trade Center. Jak tylko dowiedziałam się, że ma postać również wersja fabularna, wiedziałam, że muszę ją poznać. Łatwo nie było, przez część seansu siedziałam z zamkniętymi oczami (a nie była to nawet wersja 3D!), ale nie żałuję. Całkiem fajnie opowiedziana historia. 

Moja ocena: 7/10. 

Fantastyczna Czwórka (2015)

Chciałam obejrzeć ten film ze względu na Milesa Tellera, ale z przykrością donoszę Wam, że raczej mnie ta produkcja nie porwała. Za dużo efektów specjalnych, za mało akcji. Chociaż czepianie się zbyt dużej ilości efektów jest w przypadku takich filmów trochę dziwne. Wszak o to toczy się wojna! A przynajmniej tak to sobie wyobrażam. Dużo światła, hałasu, zamieszania, mało konkretów. Ogólnie obejrzeć można, ale po co? Nie mam pojęcia.

Moja ocena: 3/10

A jak u Was? :-)

Możesz przeczytać też:

0 komentarze