ROBERT GALBRAITH: JEDWABNIK

17:15:00


Nie wiem czemu J.K. Rowling bawi się w pisanie pod pseudonimem, ale pod przykrywką czy też nie, tworzenie dobrych historii idzie jej całkiem nieźle. Seria opowiadająca o detektywie Cormoranie Strike'u nie jest oczywiście tak dobra, jak jej sztandarowe dzieło, ale wciąga, a to chyba więcej niż można powiedzieć o co najmniej połowie książek zalegających na księgarnianych półkach.

Tym razem do agencji Cormorana przychodzi żona mało znanego pisarza, Owena Quine'a i chce, aby detektyw odnalazł jej zaginionego męża. Początkowo sprawa wydaje się prosta – Quine wielokrotnie znikał z domu i wracał po kilku lub kilkunastu dniach. Szybko jednak na jaw wychodzą pewne wydarzenia, które sprawiają, że to naprawdę może być ciekawe zlecenie. Czy Strike znowu zagra londyńskiej policji na nosie? I czy wreszcie zobaczy w swojej asystentce, Robin, materiał na wspólnika, którego niewątpliwie potrzebuje?

Niedawno pisałam o kolejnej powieści Katarzyny Puzyńskiej i chyba jasno wyłożyłam wtedy, że konstruuje ona jedne z najlepszych historii kryminalnych, jakie miałam przyjemność poznać. Rowling nie może się z nią mierzyć i piszę te słowa, bądźcie pewni, zupełnie poważnie. Autorka Harry'ego Pottera ma jednak coś, czego w książkach pani Katarzyny nieustannie brakuje – bohaterów, których czytelnik lubi i którym kibicuje. Czytając o Cormoranie i Robin, odczuwa się przemożną chęć zaproszenia ich do domu, usadzenia na ulubionej kanapie i poznania z całą rodziną, mimo że przecież Strike nie uchodzi za duszę towarzystwa. Ten wielki talent Rowling widać zresztą w pełnej krasie w serii o młodym czarodzieju. 

Fabuła Jedwabnika jest wciągająca, ale, jak już wspomniałam, nie tak dobra jak chociażby u Puzyńskiej. Niemniej jednak wystarcza do zainteresowania czytelnika i wywołania w nim chęci poznania ciągu dalszego, jeśli nawet nie wątku kryminalnego, to na pewno obyczajowego. I nie chcę przez to powiedzieć, że ten pierwszy kuleje, ale że da się znaleźć lepszy, również na naszym rodzimym podwórku. Jest jednak w tych książkach coś, co sprawia, że na kolejny tom czeka się jak na Boże Narodzenie. To chyba jakaś magiczna, uzależniająca ludzi moc, którą posiadła autorka. Nie umiem tego w pełni wyjaśnić, ale i nie czuję takiej wewnętrznej potrzeby. Wystarcza mi fakt, że dobrze się bawię w towarzystwie Cormorana i Robin. 

Już teraz czekam na kolejny tom przygód tej dwójki. Wiem, że tak jak w poprzednich dwóch tomach dostanę w nim ciekawą akcję, lekko pokręconego głównego bohatera, jego perfekcyjną i ciepłą koleżankę z pracy oraz masę wrażeń związanych z wydarzeniami w ich życiu, zawodowym i prywatnym. Nie mogę się doczekać!

Robert Galbraith: Jedwabnik. Wydawnictwo Dolnośląskie, 2014. 

Możesz przeczytać też:

0 komentarze