NOCNY MARATON Z "IGRZYSKAMI ŚMIERCI"

12:08:00

Kiedy tylko dowiedziałyśmy się z Izą z Dość poważnie o nocnym maratonie z Igrzyskami Śmierci, postanowiłyśmy kupić na niego bilety. Byłyśmy już razem na Nocy Ekranizacji i bardzo nam się podobało, więc decyzja nie była trudna. Okazało się, że podobne plany miało bardzo dużo innych osób i w momencie, w którym dostałyśmy swoje bilety, w lubelskim Multikinie otwierano już szóstą salę. Kolejki do łazienek były oczywiście gigantyczne, więc chyba dobrze, że czas rozpoczęcia seansu w każdej z sal nieco się od siebie różnił. Gdyby ci wszyscy ludzie kończyli w tym samym czasie... Ale! Ogólnie było fajnie. Uważam tylko, że przerwy pomiędzy poszczególnymi filmami mogłyby być trochę krótsze. 


IGRZYSKA ŚMIERCI
Ten film oglądałam po raz czwarty albo piąty odkąd wszedł do kin i jak zwykle niesamowicie mi się podobał. To naprawdę wierna ekranizacja znakomitej książki, z cudownymi aktorami w stylu Woody'ego Harrelsona i Donalda Sutherlanda. Wiadomo, że łatwiej jest opowiedzieć dobrą historię na ekranie, kiedy mamy dobrą historię na papierze. A może nie? Może jest dokładnie odwrotnie, bo widzowie oczekują więcej? Oczekują dokładności, wierności, dostosowania filmu do ich wyobrażeń? Nie wiem, ale Igrzyska Śmierci z pewnością warte są obejrzenia. 

W PIERŚCIENIU OGNIA
Druga część jest zazwyczaj najsłabszym ogniwem. Ta zasada nie dotyczy jednak ani Suzanne Collins, ani twórców Catching Fire. Ten film został zrobiony niemal doskonale. Mamy tu więcej elementów typowo fantastycznych niż w pierwszej części i wiele świetnych scen. Mój jedyny zarzut dotyczy epizodu z Katniss, która przychodzi do Haymitcha i oblewa go wodą... chyba wodą. I wtedy on podnosi się w tak szalenie nienaturalny sposób! Niczym jakiś potwór! Że też taka scena mogła ujść uwadze twórców...

KOSOGŁOS, CZ. 1 
O tym filmie na pewno już Wam opowiadałam i wyznałam wtedy, że mi się podobał, mimo że wielu moich znajomych oceniło go negatywnie. No wiecie - nudny, nic się w nim nie dzieje, myślałem/am, że usnę w kinie na seansie. A ja nie... szalone zwroty akcji nigdy nie były czymś, bez czego nie mogłam się obejść. Za to np. scena ze śpiewającą Katniss jest epicka! W tej części mamy też więcej Gale'a, którego uwielbiam chyba za sprawą, co za wstyd, grającego go Liama Hemswortha. W każdym razie jestem na tak.

KOSOGŁOS, CZ. 2
Przyznaję, że początek strasznie mnie wymęczył. Było późno (albo wcześnie, zależy jak na to patrzeć), a pierwsze sceny wydały mi się najzwyczajniej w świecie nudne. Zaczęłam nawet przysypiać, ale Iza mnie pilnowała i kiedy już na ekranie zaczęło się coś dziać, ja momentalnie otrzeźwiałam ;-) Można powiedzieć, że nasi bohaterowie ponownie znaleźli się na arenie w Kapitolu. Próbują dostać się do prezydenta Snowa, ale to nie jest takie proste. Jest sporo scen walki, efektów specjalnych, po prostu sensacji. Brakuje tego, czego większość widzów pewnie się spodziewała, a więc wielkich wzruszeń. Ale brakuje wcale nie w negatywnym znaczeniu, mimo że to właśnie sugeruje słowo "brakuje". Uważam, że twórcy naprawdę zgrabnie przedstawili wszystkie poruszające elementy, które znamy z książki. Pozostali też wierni literackiemu pierwowzorowi i to również zaliczam na plus. Może ten film jakoś specjalnie nie zapadnie mi w pamięć, ale podobał mi się i uważam, że całej tej serii warto poświęcić swój czas. 

A jak Wasze wrażenia?


Możesz przeczytać też:

0 komentarze