WIECZORY FILMOWE | SIERPIEŃ 2015

18:52:00

Obiecywałam nadrabianie zaległości filmowych i na razie trzymam się tego planu. Pewnie większość z was zacznie się śmiać kiedy przeczyta, że w tym miesiącu po raz pierwszy w życiu obejrzałam w całości Dirty Dancing. No cóż... jak mówiłam, że zawsze wolałam książki, to tak właśnie było ;)) Dlatego dziękuję wszystkim, którzy ostatnio polecili mi jakieś filmy! Dzięki wam czuję się trochę mniejszą ignorantką ♥


Dirty Dancing (1987)

Z tańcem jest u mnie jak z gotowaniem - praktykuję rzadko i na ogół bez sukcesów. Być może to właśnie dlatego do tej pory Dirty Dancing oglądałam tylko we fragmentach. A to taki uroczy film! Na dodatek mogący się pochwalić fantastyczną muzyką. Kobiety na całym świecie wielbią go i katują przy każdej możliwej okazji (pidżama party, romantyczny wieczór... brak okazji też jest w porządku), ale to zupełnie zrozumiałe. Baby i Johnny tworzą parę zupełnie niedobraną, ale urzekającą widzów. Poubierani w piękne ciuchy tańczą i tańczą... aż się ma ochotę do nich dołączyć! To wszystko jest przy tym takie klimatyczne i zmysłowe, że chyba zaczynam rozumieć motywy powstania tej okropnej i pokracznej polskiej wersji tytułu, bo rzeczywiście - ten film to wirujący seks. Mniam, mniam.

Moja ocena: 8/10

Film poleciła mi autorka bloga Lustro Rzeczywistości :)


Zakochana Jane (2007)

Uwielbiam książki Jane Austen za humor w nich zawarty, za niezwykle trafne i spostrzegawcze uwagi odnośnie rzeczywistości i oczywiście za przeurocze historie miłosne. W moim przypadku warto było poznać nieco lepiej jedną z ulubionych autorek. W jej rolę wcieliła się Anne Hathaway. Okazuje się, że i Jane była swego czasu zakochana. I chociaż jak powszechnie wiadomo, nigdy nie wyszła za mąż, życie dostarczyło jej inspiracji do pisania. Nie jest to może film rewelacyjny i jakoś szczególnie wciągający, ale oglądało mi się go miło. Z braku innej opcji można zerknąć i w ten sposób spożytkować nadmiar wolnego czasu. 

Moja ocena: 6/10

Film poleciła mi Iza z bloga Ja subiektywnie :)



Wielkie oczy (2014)

Prawdziwa historia kobiety o wielkim talencie, której prawa do tego talentu skradł jej własny mąż. Przez lata malowała ludzi z charakterystycznymi, wielkimi oczami, ale świat był przekonany, że to dzieła jej partnera. Po długim czasie stłamszenia przez ukochanego i w końcu znienawidzonego człowieka, postanowiła zawalczyć o swoje. Ten film poleciła mi Martyna z bloga Druga strona książek i był to strzał w dziesiątkę. Ta produkcja bardzo mi się spodobała. Naprawdę świetna historia. Opowiedziana ciekawie i względnie poruszająco. Polecam również :)

Moja ocena: 7/10

A wy? Możecie mi coś polecić? :)
Zdjęcia pochodzą ze stron www.popsugar.pl i www.film.onet.pl.

Możesz przeczytać też:

0 komentarze