PRASÓWKA: NATIONAL GEOGRAPHIC TRAVELER | SIERPIEŃ 2015

13:38:00


Ostatnio mam fazę na Travelera, z którego za każdym razem wyciągam mnóstwo ciekawostek na temat różnych miejsc, a potem, kiedy mam okazję, opowiadam o nich moim grupom :) 

W najnowszym numerze moją uwagę przykuły: 

* Fotoksiążka - według mnie to po prostu najlepsza możliwa pamiątka z podróży. Nie pocztówki, nie regionalne trunki, nie ciupaga czy porcelanowy słonik, a właśnie album ze zdjęciami, pięknym tłem i zabawnymi napisami. 

* Zapiski z Krety - krótka rekomendacja książki Anny Laudańskiej, która od 11 lat mieszka na Krecie. Nigdy tam nie byłam, ale chętnie poczytałabym o tej ponoć magicznej wyspie.

* Karlskrona - Skandynawia zawsze kojarzyła mi się z pięknymi, kolorowymi domkami i w ten właśnie sposób wyobrażam sobie Karlskronę - masa barwnych, uroczych domków i duuużo wody :) Jedyne co nadal mnie nie przekonuje, to ryby. Ciągle za nimi nie przepadam...

* Karta EKUZ - Lubię Travelera za takie artykuły, które przypominają o naprawdę ważnych sprawach związanych z podróżami. W tym numerze takim tematem była karta EKUZ, dzięki której korzystanie z opieki medycznej na wakacjach za granicą jest o wiele prostsze...

* Kajakiem po Roztoczu - Roztocze to moje rodzinne okolice, więc bardzo ucieszyła mnie relacja ze zwiedzania go kajakiem. Zresztą - akurat ta forma aktywności fizycznej jest w tych okolicach bardzo popularna. Zwierzyniec, Szczebrzeszyn, Zamość... prawie jak w domu ;)

* Metrem po Warszawie - bardzo fajny pomysł na zwiedzenie stolicy naszego kraju. Myślę, że sama chętnie bym właśnie w ten sposób ogarnęła to miasto. Zawsze miałam do niego dziwny sentyment. Dziwny, bo Warszawy zwykle się nie lubi. To Kraków jest od wzbudzania pozytywnych emocji. Warszawa na ogół jest szybka, brudna i brzydka, ale ja ją lubię i tak już chyba zostanie :)

* W kaloszach do gwiazd - historia Cliffa Younga, który w 1983 roku wziął udział w ultramaratonie. Ludzie się z niego śmiali, bo miał 61 lat, był farmerem chodzącym w kaloszach, a na dodatek brakowało mu bogatych sponsorów. Tymczasem to właśnie on dobiegł do mety morderczego wyścigu jako pierwszy. Mało tego - pobił jego rekord, a drugiego zawodnika na mecie pokonał o, bagatela, 10 godzin! Takie historie zawsze mnie niesamowicie motywują.

Tematem numeru jest Polska. Uważam, że nasz kraj jest całkiem ładny i fajnie byłoby, gdybyśmy zaczęli to doceniać. I promować :-) 

Możesz przeczytać też:

0 komentarze