TERESA GRZYWOCZ: Etat w chmurach

14:30:00


Niektórzy ludzie panicznie boją się latać samolotami. Pamiętam znakomitego holenderskiego piłkarza, Dennisa Bergkampa, któremu kluby regularnie potrącały część pensji w związku z tym, że miał kosmiczne wręcz problemy z korzystaniem z tego najpopularniejszego w dużych klubach sportowych środka transportu. Cała drużyna leciała na mecz, a Bergkampem trzeba się było zająć osobno. On do pracy w przestworzach z pewnością się nie nadawał, ale jest coraz więcej osób, które właśnie w ten sposób zarabiają na życie. Są to m.in. stewardessy.

Niedawno do tego grona dołączyła Karolina z bloga God Created Women i to właśnie u niej po raz pierwszy zobaczyłam książkę, o której dzisiaj mowa. Ja akurat nigdy nie marzyłam o etacie w chmurach, ale od jednego znajomego po fachu usłyszałam kiedyś, że nazwa "pilot wycieczek" została kiepsko wybrana, bo bardziej niż pilotów przypominamy właśnie stewardessy i że język angielski nieco lepiej oddaje specyfikę naszej profesji. Wobec tego kiedy zobaczyłam książkę Teresy Grzywocz, stwierdziłam, że warto dowiedzieć się czegoś więcej o jej zawodzie. 

Autorka opowiada o lataniu na pokładzie pewnych arabskich linii lotniczych tak fajnie, że oderwanie się od jej książki chociaż na chwilę jest naprawdę trudne. To mnie lekko zaskoczyło, bo wcześniej przeczytałam kilka chłodnych recenzji Etatu w chmurach. Być może mój odbiór tej książki był inny z powodu, o którym wspomniałam powyżej. Nastawiłam się jednak do niej bardzo pozytywnie i czytało mi się ją po prostu świetnie. 

Mamy tu trochę o samym zawodzie stewardessy, który okazuje się wcale nie taki piękny jak większość myśli, chociaż na pewno na swój sposób fascynujący. Praca w przestworzach jest trudna, ale i uzależniająca. Do tego stopnia, że dużym problemem jest znalezienie sobie po jej zakończeniu zajęcia na ziemi. Drugim aspektem na którym skupia się Teresa Grzywocz są podróże. Nowy Jork, Republika Południowej Afryki, Londyn, Sydney, Paryż, Kuala Lumpur, Bangkok, co sobie tylko dusza zamarzy... albo prawie to. Będąc stewardessą można zwiedzić trochę świata. 

W książce nie zabrakło anegdotek, obserwacji i przede wszystkim kulisów pracy na pokładzie samolotu. Humor jest co prawda lekko skostniały, a niektóre wnioski autorki balansują na granicy poprawności politycznej (nawet jeśli są prawdziwe), ale ogólnie są to, dla mnie przynajmniej, sprawy zupełnie drugoplanowe. W książkę wciągnęłam się niesamowicie i chciałam dostać jeszcze więcej! Podążając za tymi chęciami trafiłam na bloga autorki, na którym pisze ona przede wszystkim o tym co udało jej się zobaczyć w trakcie swojej pracy, ale i nie tylko. Oczywiście przeczytałam go od deski do deski. Szablon jest co prawda okropny, a zdjęcia mogłyby być trochę większe, ale cóż... i tak zostałam stałym czytelnikiem. 

Książkę (i bloga) polecam przede wszystkim fanom podróży i różnych ciekawostek. Miam, mniam.

Teresa Grzywocz: Etat w chmurach. Wydawnictwo Dolnośląskie, 2014. 
Początek książki przeczytacie bezpłatnie tutaj (klik), a bloga autorki znajdziecie w tym miejscu (klik). 

Możesz przeczytać też:

0 komentarze