Kilka dni na końcu świata

17:09:00

Mam trochę wolnego. Trochę, czyli dokładnie tydzień. W piątek trzeba wracać do życia, ale do tego czasu siedzę w lesie. Dosłownie. Po ulicy chodzą sarny (to nie żart!), z nieba sypie śnieg, a w szafce mam trzy paczki herbaty. Mój brat, kiedy zobaczył ten zapas, zapytał o to czy idzie wojna albo koniec świata. Mam nadzieję, że nie, ale i tak zamierzam wykorzystać te kilka dni na... nic. Będę robić nic (bezwstydnie ściągnęłam to określenie od kolegi, mam nadzieję, że tego nie zauważy). Tylko co to znaczy nic? Wiecie doskonale :D Zamierzam przeczytać do końca Złodziejkę książek i Wybranych


Wreszcie mogłam też zajrzeć do English Matters i do Ostanowki, które dostałam o Wydawnictwa Colorful Media. W tym pierwszym magazynie natychmiast rzuciłam się na tekst o brytyjskiej rodzinie królewskiej. Mam na jej punkcie małą obsesję i mogłabym ciągle jakieś nowe informacje na ten temat wynajdywać. Był też artykuł o tym jak się uczyć, ale ile bym takich nie przeczytała, to nadal uczyć się nie umiem. To straszne... Ale za to tekst o Grey'u... Ja wiem. To Grey. Ale Grey to książka (chociaż słaba), a także ekranizacja. To moje tematy! Jak zwykle też polecić mogę tekst z działu podróże. Tym razem opisano w nim Amsterdam, który koniecznie muszę kiedyś odwiedzić :D 


Na okładce Ostanowki być może najwięksi tyrani w historii ludzkości. W środku też dość ponuro, chociaż w wesołym stylu. O spirytusie, emigracji i przerażających statystykach ludobójców. Każdy z tych przywódców ma na swoim sumieniu mnóstwo ludzkich żywotów. Fajny jest za to tekst o fantastyce postapokaliptycznej po rosyjsku. O serii Metro 2033 i innych książkach, grach.. Pojawia się nawet lubiany przez mojego brata S. T. A. L. K. E. R. 

A co wy porabiacie? :)

Możesz przeczytać też:

0 komentarze