JANE AUSTEN: Mansfield Park

10:38:00

Mam słabość do Jane Austen, to nie jest żadna wielka tajemnica. Odkąd po raz pierwszy przeczytałam Dumę i uprzedzenie, jestem zadeklarowaną fanką tej autorki. Niestety napisała tylko sześć powieści, więc staram się je sobie dawkować. Do poznania została mi już tylko jedna - Opactwo Northanger. Zanim jednak zapoznam się z tą książką, chciałabym wam opowiedzieć o innej - Mansfield Park. Kiedyś w jakimś internetowym teście na to "którą bohaterką z książek Austen jesteś" wyszła mi Fanny Price i od tego czasu zastanawiałam się, jaka też ta Fanny Price jest. I wiecie co? Ten test można raczej włożyć między bajki...

Fanny Price mało mówi, nie odzywa się niepytana, jest cichutka, spokojna i zawsze wie, co wypada, a co nie. Słowem: moje kompletne przeciwieństwo. Może znalazłabym jedną albo dwie cechy wspólne dla nas, ale na tym koniec. Niemniej jednak Fanny da się lubić, a nawet, jestem o tym przekonana, łatwiej polubić ją niż mnie. Matka dziewczyny wyszła za dość biednego człowieka i urodziła mu tyle dzieci, że ta nie była w stanie sama ich wszystkich wychować. Fanny została więc oddana na wychowanie do swojej ciotki i jej męża, sir Thomasa Bertrama, którzy są ludźmi zamożnymi. Mają czwórkę własnych dzieci - dwóch synów i dwie córki. Poza nimi w okolicy mieszka jeszcze jedna siostra matki Fanny, pani Norris. 

Jeżeli istnieje coś takiego jak typowa Jane Austen, to ta książka zalicza się do takiej właśnie kategorii. Nie jest lepsza od Dumy i uprzedzenia, ale jest dobra. Od pozostałych różni się niewątpliwie głównym bohaterem męskim, młodym Edmundem Bertramem, który nie od razu zakochuje się w Fanny, a nawet... nie no, tego nie zdradzę. Sama Fanny jest właściwie nijaka. Przy niej Emma Woodhouse musiałaby wyzionąć ducha z nudów, ale ile osób, tyle gustów. Historia fajna, dobra do poczytania przy wieczornej herbatce. Typowa Austen, no!

Jane Austen: Mansfield Park. Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2008.

Możesz przeczytać też:

0 komentarze