Najlepsze książki 2014 roku

18:56:00

Jestem wielką fanką rankingów wszelakich, więc teraz przez cały miesiąc będę tu nimi rzucała na prawo i lewo, bo styczeń do czas podsumowań! Wiem, że się cieszycie. Już widzę te uśmiechnięte usta i podekscytowane oczy. Na początek będzie o najlepszych książkach, które przeczytałam w 2014 roku. Z radością donoszę, że były one lepsze niż w 2013, kiedy to jakościowo wiodło mi się raczej przeciętnie (tamten ranking znajdziecie tutaj). Mimo upływającego czasu nie zmienił się mój gust. Nadal jest okropny i nieprzystający do mojego coraz to poważniejszego wieku. Królują, i to prawie niepodzielnie, młodzieżówki. Jestem tym zażenowana, ale nie umiem na to nic poradzić. W zestawieniu znalazły się też dwie biografie (to małe zaskoczenie) i dwie powieści, ujmijmy to, społeczno-obyczajowe.


10. Niezgodna, Veronica Roth


Można oczywiście powiedzieć, że to kolejna seria o wyróżniających się z tłumu nastolatkach, które muszą ratować zagrożony zagładą świat. Ale po co? Zawsze lepiej jest stwierdzić, że to wciągająca książka z ciekawą fabułą i bohaterami z charakterem. Jestem zwolenniczką oszczędzania sobie narzekania na schematy i tego typu sprawy. Czy to do czegoś prowadzi? Nie wydaje mi się. Dlatego w tym miejscu napiszę co następuje, a potem wszyscy rozejdziemy się do swoich spraw. Otóż: to fajna powieść, nieźle napisana, jeszcze lepiej skonstruowana, na ogół trzymająca się kupy i zdecydowanie wciągająca. Nic nie obchodzi mnie to czy mam w rękach pierwszą, dziesiątą czy setną książkę z gatunku na rynku. Amen. 

Resztę tekstu znajdziecie tutaj

9. Drzewo migdałowe, Michelle Cohen Corasanti


To znakomita książka. Tak po prostu. Piękna opowieść o pięknej, chociaż momentami trudnej przyjaźni. Porusza niezwykle ważny temat... kto wie czy nie jeden z najważniejszych w naszych czasach. Przypomina, że przemocą niczego dobrego nie da się zdziałać. Za to autorce należą się wielkie podziękowania. 

Resztę tekstu znajdziecie tutaj.

8. Motylek, Katarzyna Puzyńska


Karamba. Podobało mi się. Serio. Napisałam kiedyś o jednej z książek Harlana Cobena coś takiego: Książka wciągająca. Wsysająca. Ze strachu, że gdzieś ci ucieknie i nie dowiesz się co było dalej, nie odrywasz od niej wzroku. Cały czas kogoś podejrzewasz, aż w połowie lektury przeklinasz i dajesz sobie spokój, bo połowa bohaterów wydaje ci się winna, a chwilę później druga połowa co najmniej podejrzana. Nie ufasz już nikomu, a na końcu mordercą okazuje się ktoś, kogo i tak się nie spodziewałeś, chociaż wydawało ci się, że spodziewałeś się już każdego. Nie na darmo wspominam te słowa, nie na darmo. 

Resztę tekstu znajdziecie tutaj.

7. Masters of sex, Thomas Maier


Już dawno nie bawiłam się tak dobrze podczas czytania żadnej biografii. Książka Thomasa Maiera jest napisana stylem powieściowym i pewnie dlatego tak niesamowicie wciąga. A może to po prostu jej bohaterowie mogą pochwalić się wyjątkowo bujnym i fascynującym życiorysem? W końcu o codziennym egzystowaniu każdego z nas nie kręci się seriali, prawda? 

Resztę tekstu znajdziecie tutaj

6. Gwiazd naszych wina, John Green

Jako się rzekło, moje serce spływa właśnie ze ściany, a mózg lekko wariuje. Nie lubię nie mieć zdania na temat książki, którą przeczytałam. Zwłaszcza, kiedy miało to miejsce tak niedawno. To irytujące, a nawet męczące. Jak zacznę mieć koszmary nocne w związku z tą sprawą, to pozwę Greena do sądu... albo gdzie tam można Greena pozwać.

Resztę tekstu znajdziecie tutaj.


5. Ja, Ibra, Zlatan Ibrahimović, David Lagercrantz


To historia człowieka, który nie miał nic, był zawsze sam, dyskryminowany ze względu na swoje bałkańskie nazwisko, wyzywany od Cyganów i namawiany do porzucenia jedynej szansy na lepsze życie, czyli piłki nożnej. Ale to również historia człowieka, który teraz ma wszystko, a o obiady w jego towarzystwie zabiega nawet szwedzka rodzina królewska. Niemożliwe stało się możliwe. 

Resztę tekstu znajdziecie tutaj.

4. Sekret Julii, Tahereh Mafi


Na początku trochę brakowało mi w tej powieści akcji, bo Julia tylko chodziła w tę i z powrotem, przeżywając swoje nieszczęścia intensywniej niż ja pojawienie się na rynku książki o Sergio Ramosie. Ostatecznie jednak muszę autorce przyznać, że nie wie co to kompleks środkowego tomu, bo wraz z wkroczeniem na scenę Warnera wszystko stanęło na głowie i ironicznie wykrzyknęło: ba dum (tsss)! A ja zmiękłam. 

Resztę tekstu znajdziecie tutaj

3. Baśniarz, Antonia Michaelis


Zostałam oczarowana tą niepozorną w sumie książką, która ma brzydką okładkę. I to oczarowana do tego stopnia, że zaczęłam się do tej okładki przyzwyczajać, a nawet ją lubić. Jak jeszcze zacznie mi się podobać, to wyrzucę ją przez okno. Razem z zawartością, żeby bardziej bolało. 

Resztę tekstu znajdziecie tutaj.

2. Jeden dzień, David Nicholls


Przeczytałam tę książkę i nie za bardzo wiem, co mam dalej zrobić ze swoim życiem. Prawdopodobnie najrozsądniej byłoby pójść spać. Tylko że jakoś nie mogę. Pewnie przyśniliby mi się Emma i Dexter, a musicie uwierzyć na słowo, że to ostatnie, na co mam teraz ochotę. Chętnie stanęłabym na głowie i poczekała, aż cała krew spłynie mi do mózgu, ale to nierozsądne, a ja na ogół staram się unikać robienia rzeczy nierozsądnych. 

Resztę tekstu znajdziecie tutaj.

1. Przegląd Końca Świata. Deadline, Mira Grant


Tym razem nie mamy do czynienia z thrillerem politycznym, tylko z thrillerem medycznym. Tak, tak, wirusologia kłania nam się w pas, a zombiaki zaglądają do okien. Czytając, lepiej trzymajcie się oparć swoich foteli. Akcja wciąga jeszcze bardziej niż w Feed, Shaun nabiera charakteru, co sprawia, że jeszcze chwila i jego imię będę pisała z dodatkiem serduszka, a reszta bohaterów po prostu daje się poznać. 

To, czego dokonała Mira Grant, jest niesamowite. Pod koniec pierwszej części wywlekła ze mnie całą emocjonalność i rzuciła ją na pożarcie żywym trupom, a z kolei w końcówce drugiego tomu wepchnęła we mnie emocjonalność zombie. Lekturę skończyłam bowiem w totalnym osłupieniu.

Resztę tekstu znajdziecie tutaj

Tak to wygląda u mnie :)

Możesz przeczytać też:

0 komentarze