J.K. ROWLING: Harry Potter i Komnata Tajemnic

20:42:00

Pisanie o Harrym Potterze jest jak śpiewanie o miłości - wszyscy wszystko już na ten temat powiedzieli, a jednak nadal powstają kolejne górnolotne frazy, mające przekonać nas o cudowności i niepowtarzalności tych dwóch zjawisk. Nie wystąpię z szeregu. Nie będę prawiła herezji. Nie podejmę próby wywołania rewolucji. Wychowałam się na książkach o młodym czarodzieju i zamach na niego kojarzy mi się ze strzelaniem do Muminków. To karygodne. Karygodna jest też w gruncie rzeczy próba zrecenzowania tych książek. A jeśli nie karygodna, to na pewno karkołomna. Toteż wielkie moje szczęście, że nie umiem pisać recenzji. 

Harry Potter idealnie nadaje się do przełamywania niemocy czytelniczej. Cierpiałam na takową pod koniec roku, ale pewnego dnia zjawiła się Marta z magiczną różdżką i powiedziała - zabieramy się za Harry'ego. Tak uczyniłyśmy, a efektem tego jest niniejszy tekst. O części pierwszej już opowiadałam, więc czas na odsłonę drugą. A w tej, moi drodzy, Harry po raz pierwszy ucieka z domu, a potem (z niejakimi problemami) melduje się w Hogwarcie. Tam niecierpliwie czyha na niego mój ulubieniec, czyli profesor Snape, który z pewnością nie mógł doczekać się końca wakacji, jako że w ich trakcie miewał trudności z wypełnieniem tygodniowej normy w gnębieniu Harry'ego. Ale! Nauczyciel eliksirów i jego tłuste włosy nie są największym problem naszego bohatera. W szkole zaczynają się dziać rzeczy naprawdę przerażające. Czy Lord Voldemort ma z tym coś wspólnego? Wszyscy to wiecie, ale jak o tym napiszę, to mnie zjedziecie za spojlerowanie, więc Sami-Się-Domyślcie. 

Nie umiem wystarczająco entuzjastycznie wyrazić swoich uczuć względem tej książki. W naszym języku nie dość jest określeń zaczynających się na -hiper, -super i -extra, żeby podołać temu zadaniu. Mogę zgodzić się z teorią, wedle której za Harry'ego najlepiej wziąć się w wieku nastoletnim i możliwie jak najdokładniej odpowiadającym wiekowi samego bohatera, żeby móc należycie docenić jego historię. W momencie, w którym wsiąknie ona w duszę młodego czytelnika, nie wypłynie z niej już nigdy. Jeśli natomiast zaniedbamy ją w młodości, potem może nie wywrzeć na nas odpowiedniego wrażenia. A życie bez miłości do Harry'ego Pottera jest obiad bez deseru - wystarczające, dość dobre, ale pozbawione dużej dozy przyjemności. 

J.K. Rowling jawi mi się dzisiaj jako osoba genialna, z wyobraźnią może wcale nie szaloną, ale wyraźną, uroczą i mądrą. Jej bohaterowie są uszyci z najbarwniejszych skrawków, a fabuła wszystkich siedmiu tomów jest skonstruowana w sposób magiczny. Kiedy trafia się na książki takie jak te, trudno nie zachwycić się czytaniem. I niech to zdanie będzie końcem mojego krótkiego wywodu. 

J.K. Rowling: Harry Potter i Komnata Tajemnic. Wydawnictwo Media Rodzina, 2000. 

Możesz przeczytać też:

0 komentarze