Wybierzmy wspólnie lektury najmłodszym uczniom

20:58:00

Mam niejasne wrażenie, że ostatnio bardzo często namawiam was do wzięcia udziału w różnego rodzaju akcjach związanych z szeroko rozumianym pojęciem literatury. Wybaczcie, ale dzisiaj znowu spróbuję swoich sił :)


Tym razem chodzi o wybór lektur dla uczniów szkół podstawowych. Wiecie doskonale, jakie mam zdanie odnośnie aktualnej listy książek, które przerabia się na lekcjach języka polskiego. Nie są dla dla młodzieży interesujące i naprawdę trudno się temu dziwić. Oczywiście za chwilę napadnie na mnie jakiś Dada (wybacz Dado, że tak bezczelnie posługuję się tobą, ale jesteś dobrym przykładem) i zapyta, bardzo rozsądnie zresztą, dlaczego lektury mają się uczniom podobać. Fizyka im się nie podoba, matematyka też, a jednak muszą się jej uczyć. Śpieszę z wyjaśnieniami. Otóż po to ktoś mądry podzielił nam nauki na ścisłe, przyrodnicze i humanistyczne, żeby jakoś je od siebie odróżnić. Matematyka jest, wbrew pozorom, jasna jak letni poranek, logiczna i skończona, jeśli mogę użyć takiego słowa. Nic się w niej nie zmienia... a przynajmniej nie na poziomie szkolnym. Dwa i dwa równa się cztery, podobnie jak równało się sto lat temu. I tysiąc lat temu również. Trzeba to tylko zrozumieć. Nauki humanistyczne, mimo usilnych prób zaszufladkowania ich przez nasz system edukacji, mają to do siebie, że ciągle się zmieniają i mogą być przez każdego z nas inaczej rozumiane. Jednemu podoba się Gombrowicz i są w stanie w jego obronie walczyć na miecze, a inni uznają go za wariata, który, nie wiedzieć czemu, pisał o gwałtach przez uszy. I to jest piękne! Właśnie dlatego mówi się, że humaniści są groźni dla władzy - bo myślą :) Bez urazy dla umysłów ścisłych, naprawdę. Nikt nie podziwia ich i nie zazdrości im bardziej niż ja.

A teraz do rzeczy! Na stronie Ministerstwa Edukacji czeka na nas ankieta. Możemy w niej podać tytuły pięciu książek, które według nas powinny znaleźć się na liście lektur najmłodszych uczniów. Ja, jak za chwilę zobaczycie, za bardzo nie poszalałam, ale to dlatego, że uważam dotychczasową listę lektur w podstawówce za o wiele lepiej skonstruowaną od tej obowiązującej w gimnazjum i liceum. Niemniej jednak wydaje mi się, że książki takie jak np. Ten obcy (którego osobiście uwielbiam, o czym możecie się przekonać tutaj) nijak się mają do rzeczywistości, w której żyją dzisiejsze dzieci. 



Po tej całej przemowie o tym jakie to lektury są złe, mój wybór może się wydać kontrowersyjny, bo chyba wszystkie te książki (poza Harry'm) częściej lub rzadziej bywają w szkołach wymagane :) Jeśli zaś chodzi o Harry'ego to uważam, że jest genialny dla wyobraźni i działa na czytelnika piorunująco, pod warunkiem, że ten przeczyta go w odpowiednim wieku. A ten wiek mieści się w przedziale podstawówkowym i oscyluje wokół klas 4-6. Nie wiem czy jakakolwiek inna książka zrobiła tyle dla czytelnictwa wśród dzieci... i nie tylko ;)

Mam nadzieję, że i wy zechcecie wyrazić swoje zdanie. Macie ochotę zostawić stare lektury? Weźcie udział w ankiecie. Jesteście za nowymi? Weźcie udział w ankiecie. Zajmie wam to pięć minut, obiecuję :) Ankietę znajdziecie tutaj. Czas do 31 stycznia!

PS. Wiem, wiem. Mam nieuleczalny sentyment do Dzieci z Bullerbyn :)

Możesz przeczytać też:

0 komentarze