Przyjaźń to dopiero początek...

18:21:00

Święta coraz bliżej, więc pomyślałam, że wprowadzę was w taki spokojny, leniwy czas opisem wizyty w kinie na naprawdę fajnym filmie, który pozwolił mi się idealnie zresetować i odprężyć. Nie do końca tego się po nim spodziewałam, bo chociaż książka była typową obyczajówką, to raczej nie można jej nazwać komedią. Tymczasem jej ekranizacja rozbroiła mnie całkowicie :)

Zacząć należałoby chyba od tego, że umówiłyśmy się z moją koleżanką Izą (pozdrawiam ją serdecznie!!) pod innymi kinami. Ja czekałam pod Multikinem, a Iza wylądowała pod Cinema City. Nie muszę chyba wspominać, że w Lublinie te kina mieszczą się w zupełnie innych miejscach i narobiłyśmy sobie niezłego zamieszania... naprawdę nie wiem, jak do tego doszło! Niemniej jednak zdążyłyśmy na ostatnie trzydzieści minut reklam, więc ostatecznie nie było tak źle ;)

Kiedy już wymęczono nas doszczętnie serią reklam jogurtów, batoników, soków i paroma zwiastunami nadchodzących premier, przyszedł czas na danie główne, które okazało się więcej niż znośne. Pisałam wam już, że nie wierzę w damsko-męskie przyjaźnie (z czym część z was uprzejmie się nie zgodziła ;)) i ten film jest oczywiście potwierdzeniem mojej tezy. Niemniej jednak nie trzeba go przecież brać szalenie poważnie... wszak to komedia romantyczna ;)

Nie wiedzieć czemu spodziewałam się małego dramatu na ekranie... no wiecie - dwójka bohaterów, pokręcone losy, dziwne wypadki, brak zgrania w czasie, takie "dlaczego, ach, dlaczego nie możemy być razem". Dostałam coś dużo lepszego. Iza świadkiem, że wszyscy na sali śmialiśmy się na głos przez cały czas trwania seansu. I to było świetne! Dramatyczna w gruncie rzeczy historia została przedstawiona w tak uroczy sposób, że po prostu nie mogę ocenić jej inaczej niż tylko bardzo dobrze. Poza tym Lily Collins jest śliczna, a Sam Claflin porusza we mnie jakąś wrażliwą strunę. Czego chcieć więcej? Chyba tylko takich filmów.

Obejrzenie takiej produkcji od czasu do czasu naprawdę poprawia humor i pozwala zapomnieć o szkole, pracy, obowiązkach... o wszystkim. Polecam bardzo. Bardzo! I tak, wiem, dawno już nie napisałam tak bezkrytycznego tekstu. Ani jednego "ale". Ktoś powinien to gdzieś zapisać ;)


A to jedna z piosenek ze ścieżki dźwiękowej... niezwykle czarująca ;)

Możesz przeczytać też:

0 komentarze