Insta Mix

15:50:00

Miesiąc w zdjęciach był cyklem, który bardzo lubiliście, więc żeby pogodzić nieco to, czego od tego bloga chcę ja i to, czego chcecie od niego wy, raz na trzy miesiące postaram się przygotować wpis, który będzie typowym instagramowym mixem. Mam nadzieję, że się wam taki układ spodoba :) Dzisiaj sierpień, wrzesień i październik... bo to już trzy miesiące, odkąd ostatni raz oglądaliście moje fotograficzne próby ;)


Sierpień był dla mnie szalenie intensywnym miesiącem :) Spędziłam tydzień nad naszym pięknym, polskim morzem. Co prawda byłam tam z grupą, a nie na wakacjach, ale i tak bardzo miło wspominam wizytę we Władysławowie i okolicach. Mam nadzieję, że jeszcze tam wrócę! W sierpniu byłam też na czterodniowym campie naszych klubowych juniorów. Dostałam tam piękną koszulkę na pamiątkę. Poza tym dużo biegałam i zaliczyłam wesele pary, którą ze sobą poznałam :)) W ogóle wesel miałam ostatnio sporo... 


Wrzesień był dużo spokojniejszy niż sierpień. Spędziłam go głównie na leniuchowaniu :) Kibicowałam tacie, który po latach wreszcie odważył się znowu wystartować w biegu na 10 kilometrów (w młodości odnosił spore sukcesy). Nawet nie wiecie jaka byłam dumna widząc go na starcie :)) Na mecie jeszcze bardziej, bo okazało się, że zajął drugie miejsce w swojej kategorii wiekowej :) Ostro trenuję, więc może za jakiś czas potowarzyszę mu nie tylko jako wierny kibic. Poza tym we wrześniu odwiedzili mnie znajomi (a właściwie moich rodziców, bo to ich dom na wsi mam na myśli... ja jestem biednym człowiekiem, który tylko wynajmuje mieszkanie w Lublinie haha). Było bardzo fajnie, ale zdjęć lepiej nie będę upubliczniała ;) No i pożegnalny koncert Budki Suflera w mieście...


Październik to dalsze podboje mojego taty. Jeszcze parę biegów i te koszulki okolicznościowe przestaną mu się mieścić  w szafie... a przynajmniej tak twierdzi moja kochana mama ;) Udaje obojętną, ale medal taty powiesiła w pokoju gościnnym na honorowym miejscu :D Poza tym gala. Znowu ją prowadziłam i znowu okropnie z tego powodu panikowałam. Całe szczęście mój etatowy współprowadzący co roku przekracza kolejną granicę w byciu wcieleniem luzu i pewności siebie! Naprawdę go za to uwielbiam :)

Więcej zdjęć (jak zwykle) możecie znaleźć na moim Instagramie (klik). 

Możesz przeczytać też:

21 komentarze

  1. Jedno co mi przyszło do głowy: TYLE WINA <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yep, mam do niego słabość... ale chyba jeszcze nad nią panuję ;))

      Usuń
  2. Uwielbiam takie zdjęciowe kolaże podsumowujące. Świetnie to wygląda. A do wina również mam słabość:)
    Jestem pełna podziwu dla twojej odwagi, bo ja bym nie dała rady poprowadzić gali, gdyż zaraz mnie trema z miejsca zjada.

    OdpowiedzUsuń
  3. Od czasu do czasu takie posty są świetnym przerywnikiem :) Świetne zdjęcia i opisy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ ty jesteś piękną dziewczyną :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, że Twój tato ma takie hobby jak mój mąż;) Gratuluję medalu:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czy mi się wydaje, czy widzę aulę KULu na X piętrze?

    OdpowiedzUsuń
  7. Fantastyczne zdjęcia i bardzo fajny pomysł na posta:) Czuć MOC!

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdjęcia jak zdjęcia, ale Twój komentarz jest zawsze bardzo pozytywny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam takie posty, dobrze, że do nich wróciłaś! Gratulacje dla taty!

    OdpowiedzUsuń
  10. Tyle pozytywnej energii! Super! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Tylko jedno zdjęcie Budynia? Skandal! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo lubię oglądać tego typu cykle. Sama mam plan wprowadzić coś w tym stylu na blogu, ale muszę to jeszcze trochę przemyśleć ;)
    Gratulacje dla taty!

    OdpowiedzUsuń
  13. I byłaś na weselu, z tego co wypatrzyłam na zdjęciach :)
    Gratulacje dla taty :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo fajnie się ogląda takie posty :)

    OdpowiedzUsuń
  15. To musi być fajne uczucie być na weselu pary, którą się zapoznało :)

    OdpowiedzUsuń