Z czym kojarzy ci się Lublin?

17:34:00

Miastem, w którym aktualnie spędzam większość swojego czasu, jest Lublin. Tak, to największy ośrodek tzw. wschodniej części Polski. Tak, tej gorszej. Tej, która sama siebie nazywa Dzikim Wschodem. Bo widzicie, tak naprawdę to urządziliśmy tu sobie w lubelskim parę kasyn, w których w kółko słuchamy muzyki country, upijamy się przy grze w karty i wyzywamy się na pojedynki w południe. Gdyby ktoś chciał nam pomóc, chętnie przyjmiemy każdą liczbę koni, ze trzy paczki rewolwerów i kilka lasso. To właśnie dlatego tak uparcie nie chcemy się rozwijać i to właśnie dlatego napawamy takim wstydem całą resztę kraju, która ma tego pecha, że musi z nami dzielić język i barwy narodowe. Przepraszamy. Za to ciągłe użalanie się nad sobą również. I korzystając z okazji pozdrawiamy ziomków z warmińsko-mazurskiego, podlaskiego, podkarpackiego i świętokrzyskiego. Walczycie dzielnie, ale ciągle jesteśmy od was biedniejsi, ha! Ale! Koniec żartów :) Z czym tak naprawdę kojarzy się Lublin? Bo mam jednak nadzieję, że kojarzy się z czymś więcej niż tylko z burakami i pszenicą ;)

UNIA LUBELSKA

Źródło zdjęcia: www.wikipedia.org
Litwo, ojczyzno moja! - napisał swego czasu Mickiewicz i tym samym zabił niezłego ćwieka całym pokoleniom ludzi, którzy nie przepadają za historią. Bo czemu on, do ciężkiej cholery, nazywa Litwę swoją ojczyzną? Toż to polski wieszcz, nie litewski. Ano, widzicie, odpowiedzią (a przynajmniej dużą jej częścią) jest właśnie Unia Lubelska. To taki papierek, który został podpisany w Lublinie i który z Polski i Litwy uczynił właściwie jedno państwo. Działo się to co prawda grubo ponad dwa wieki przed narodzinami Mickiewicza, ale wiecie... to trwała umowa była ;) Sam wieszcz wolnej ojczyzny nigdy nie widział, bo urodził się krótko po trzecim rozbiorze (to ci pech), ale w jego świadomości Polska i Litwa były jednym krajem. Po prostu.

STUDENCI

Źródło zdjęcia: www.kul.pl
Studenci stanowią około jednej czwartej wszystkich mieszkańców Lublina. Wyobrażacie sobie tę skalę? I to, co dzieje się na wakacjach, kiedy większość z nich wyjeżdża? Lublin zaczyna przypominać Ciechocinek... i to zimą ;) Miasto ma dwa duże uniwersytety - UMCS i KUL oraz kilka mniejszych uczelni. Raz w roku, w maju, studenci dostają od prezydenta klucze do miasta. Juwenalia trwają tu cały miesiąc! :)

CEBULARZE

Źródło zdjęcia: www.lubelskie.pl
Kto nigdy w życiu nie zjadł cebularza, ręka do góry. I w tym momencie Karriba nieśmiało unosi rękę. Wstyd się przyznać ;) Tyle że ja po prostu nie przepadam za cebulą :) Nic na to nie poradzę. Ale wszyscy wokół twierdzą, że cebularze są pyszne. I chyba coś w tym jest, bo znaleźć je można w każdym sklepie spożywczym w okolicy. A skoro tam są, to ktoś musi je kupować, prawda? :)

BUDKA SUFLERA I BAJM

Źródło zdjęcia: www.dziennikzachodni.pl
To wkład Lublina w polską scenę muzyczną. Osobiście uważam, że całkiem spory :) Dwa zespoły, które zrobiły wielką karierę, bo nagrały mnóstwo świetnych utworów. Mnie bliżej do Budki, ale to chyba kawałki Bajmu są częściej grane w radiu.

PERŁA I LUBELLA

Źródło zdjęcia: www.mojkufelek.pl (świetny blog o piwie!! - nie mogłam się powstrzymać ;)) 
Dwie lubelskie marki, które są znane w całej Polsce. Muszę wam powiedzieć, że w mieście przywiązanie, szczególnie do tej pierwszej, jest bardzo silne. Mam wielu kolegów, którzy inne piwo kupują tylko wtedy, kiedy Perły nie ma na półce! Lokalny patriotyzm ;) 

A z czym wam kojarzy się stolica Lubelszczyzny? Jestem baaardzo ciekawa :) Ten tekst miał bowiem służyć pewnej sprawie. Otóż Lublin w ogóle nie kojarzy mi się z książkami! I tu prośba do was. I pole do popisu. Polecicie coś? Autora? Tytuł? Czy komuś się coś nasuwa na myśl? Mam nadzieję, że tak :) 

Zachęcam też tych z was, którzy prowadzą blogi, do stworzenia podobnej listy ze swoimi miastami w roli głównej. Może ktoś podrzuci wam jakąś fajną książkę albo autora w komentarzu? :)

A tymczasem Lublin! :)

Możesz przeczytać też:

18 komentarze

  1. Mogłabym taki post zrobić, ale trochę wstyd się przyznać do mieszkania w mieście, które słynie ze "scyzoryków" i z powiedzenia "piździ jak w kieleckim" ;)
    Nigdy nie słyszałam o cebularzu, jak kiedyś będę w Lublinie to obiecuję spróbować :D Na Budce Suflera się wychowałam, bo tata jest ich fanem, ale nie miałam pojęcia, że pochodzą z Lublina. Co do Perły - ha, ja też najczęściej piję to piwo bo jest dobre i tanie ;)) ale ostatnio coraz ciężej je dostać, bo zamiast Perły pojawia się Łomża.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi się Lublin kojarzy z UMCS-em, bo broniłam tam licencjat :P Co prawda byłam tam na uczelni chyba tylko z pięć razy, bo ogólnie uczelnia w moim mieście była pod UMCS-em, takie trochę zagmatwane :P Nooo i oczywiście Perła, ostatnio nie pijam jej jakoś bardzo często, bo jakoś nie mogę ostatnio znaleźć piwa, które by było moim ulubionym, ale zdarza się, że ją kupuję ;D Ale szczerze mówiąc Lublin też mi się nie kojarzy z książkami, więc w tym nie pomogę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie Lublin to miasto moich studiów, wprawdzie tylko magisterskich, ale wspominam je i UMCS bardzo ciepło:) To też stolica mojego województwa, a ja mieszkam już chyba na Bardzo Dzikim Wschodzie;) Jeśli chodzi o książkę o Lublinie, to coś mi się kojarzy, że jest chyba jakiś kryminał rozgrywający się w tym mieście, w czasach gdy byli tam Żydzi. Nie pamiętam jednak ani autora ani tytuły, taki mam tylko jakiś przebłysk w sprawie tej książki:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobry pomysł na przedstawienie swojego miasta i jego tradycji, jakby nie patrzeć. ;) Zazdroszczę tej perły. Perła sama w sobie jest pyszna, a szukam i szukam i szukam winter wszędzie. Także zimą szukałam. I nic. Masz tam u siebie ten smak? Jak tak to poproszę zgrzewkę :D
    Co do książek... Niestety jakoś nie kojarzy mi się z Lublinem. Przykro mi... Ale jak coś znajdę to dam znać!

    OdpowiedzUsuń
  5. Hahaha, ja mieszkam w zbyt małym mieście na taki post, ale może napiszę o Katowicach gdzie studiuję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Co Ty za bzdury wypisujesz na początku, jaki Dziki Wschód, jaki wstyd i zacofanie?!!! Urodziłam się w Lublinie, moja rodzina mieszka tu od pokoleń i nigdy nie spotkałam się z takim durnym gadaniem i tego rodzaju mentalnością. Nie wiem, w jakim środowisku się obracasz i skąd czerpiesz swoje mądrości o tej części Polski, ale jeżeli masz na myśli, pisząc je, swoje rodzinne strony, to nie ma problemu. Tymczasem rodowici Lublinianie w ogóle nie mają kompleksów o których bezmyślnie wspominasz, i które im przypisujesz, co więcej, szczycą się historią i atmosferą swojego miasta. Co do studentów zaś: kiedy ich w mieście nie ma, wszyscy oddychamy z ulgą, bo takiego bydła, które co roku ściąga do Lublina na studia i panoszy się hałaśliwie i wulgarnie wszędzie, próżno szukać nawet wśród mieszkańców tych dzielnic lubelskich, które od niepamiętnych czasów uchodzą za lokalny Dziki Wschód. Radziłabym na przyszłość zastanowić się dwa razy, zanim wypowiesz się w imieniu zbiorowości, której, jak wynika z Twojego tekstu, jesteś częścią tylko od przypadku do przypadku, i o której samopoczuciu nie masz zielonego pojęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początek tego wpisu jest utrzymany w tonie żartobliwym. Zaznaczam to, bo najwyraźniej moje słowa zostały potraktowane poważnie. Mieszkam w Lublinie od czterech lat i BARDZO to miasto lubię. Przywiązałam się do niego i nie mam ochoty go opuszczać. Podstawą do napisania wstępu były dla mnie czynniki ekonomiczne, które czy nam się podobają czy nie, sytuują nas wśród najbiedniejszych regionów w całej Unii Europejskiej. Wcale nie twierdzę, że "rodowici" Lublinianie mają jakiekolwiek kompleksy. Wręcz przeciwnie - uważam, że nie powinni ich mieć. I stanę też w obronie studentów - nie generalizujmy, dobrze? Nie każdy student jest źle wychowany. Jakby nie było, miasto na studentach zarabia (a raczej nie powinno się ukręcać łba kurze, która znosi nam jajka, zwłaszcza że tych kur za wiele nie ma), więc spokojnie. Jeśli poczułeś/poczułaś się urażona, to przepraszam, ale ostatnie czego chciałam od tego tekstu, to obrażenie Lublina czy Lublinian. Odniosłam się po prostu do komentarzy, które często słyszę, a wedle których jesteśmy buforem pomiędzy wschodem a "właściwą" Polską i tego typu bzdur. Kropka.

      Usuń
  7. Szczerze mówiąc, mnie się Lublin z niczym nie kojarzy - nigdy tam nie byłam. Jeśli chodzi o tzw. "wschodnią ścianę", to jakby nie było poszły tam ogromne dodatkowe środki z UE - czy są jakieś rezultaty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bezrobocie nadal jest bardzo duże, ale dzieje się coraz więcej, więc jakieś rezultaty pewnie są. Trudno mi je porównać do innych części kraju, bo mieszkam tutaj, ale mam nadzieję, że dożyję czasów, w których Polska przestanie być dzielona na to co na zachód i wschód od Wisły ;)

      Usuń
    2. Dzieje się dzieje, zapraszam do Zamościa, tam widać jak za unijne pieniądze odbudowywana jest dawna forteca, mury już stoją. Poza tym jest piękne zoo i park, a rynek wielki w sezonie turystycznym tętni życiem :-)

      Usuń
  8. Fajny post bo też jestem z Lublina, jednak perła już nie taka lubelska, bo kupiły ją zagraniczne koncerny oczywiście z nazwą, dlatego też jakby ciut się zepsuła ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Co do autora Marcin Wroński, w swoich kryminałach pisze o Lublinie retro.

    OdpowiedzUsuń
  10. Sporo osób z mojej okolicy wybrało studia w Lublinie :) Sama rekrutowałam się na jedną z miejscowych uczelni, ale szczęśliwie 5 studenckich lat spędziłam w Krakowie :) Lublin w literaturze? Jeśli się nie mylę, nie czytałam książki poświęconej temu miastu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lublin z niczym szczególnym mi się nie kojarzył, a tu proszę, ile u Was dobrego! Bardzo fajny tekst, świetnie się czytało i parę nowych rzeczy się dowiedziałam. Ja mieszkam na śląsku, ale tu nie tylko "wungiel" pomimo tego, co niektórzy myślą. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Lublin to moje miasto wojewódzkie, więc nie trzeba mi go zbytnio przedstawiać, tak samo jak cebularzy, które uwielbiam. Najlepiej smakują mi w połączeniu z mlekiem :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem z lubelskiego i w Lublinie studiowałam :) z czym mi się kojarzy?
    Z dzikimi wrzaskami na miasteczku akademickim o 3 w nocy :) z miłymi ludźmi na ulicy gdy zbłądzisz - każdy Ci chętnie wytłumaczy drogę a nawet podprowadzi :) i z ciekawymi ludźmi w MPK od dziwaków po miłe starsze panie (tak zdarzają się) które przez 15 minut wspólnej drogi opowiedzą całe swoje życie.
    Uwielbiam to miasto! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zapomniałaś dodać zespół Bracia :) miałam przyjemność spotkać jednego z nich w E Leclerc :D

    OdpowiedzUsuń