Warren Ellis: Wzorzec zbrodni [przedpremierowo]

20:23:00

Nigdy nie byłam fanką seriali w stylu CSI albo Kości. Praca lekarzy? Ok. Praca prawników? Ok. Ale praca policjantów? Nic szczególnie porywającego. Obejrzałam co prawda jeden sezon Bestii, ale tam sprawy kryminalno-detektywistyczne zakończyły się już na drugim odcinku. Potem zaczął się paranormal romance, a to że jego główna bohaterka była gliną, nie miało większego znaczenia. A jednak po Wzorzec zbrodni sięgnęłam świadomie. Chciałam sprawdzić, czy spodoba mi się książka w tym właściwie obcym dla mnie klimacie. 
John Tallow jest detektywem, który na rutynowej (wydawałoby się) akcji, traci swojego partnera. W miejscu tragedii, na wpół przytomny po szoku spowodowanym zabójstwem kolegi, trafia na mieszkanie wypełnione bronią. Po brzegi. Okazuje się, że każda znajdująca się w nim spluwa posłużyła do dokładnie jednego morderstwa. Kim jest szalony właściciel tego lokum? I kto będzie jego następną ofiarą? Tego właśnie będzie musiał się dowiedzieć John oraz dwójka jego kompanów z CSU - zwariowani Scarly oraz Bat. Tak, dobrze przeczytaliście - Bat.
Nie przywiązałam się szczególnie do głównych bohaterów tej książki. Cała trójka pracująca nad tym śledztwem była raczej irytująca. Tallow to taki typowy twardziel, który lubi czytać i słuchać muzyki, a w przerwach między tymi zajęciami je, pali i przeklina cały świat, jakby ten był mu winny ze sto tysięcy dolców i nie chciał ich oddać. Natomiast Scarly i Bat to po prostu świry. Gadają od rzeczy, wyglądają od rzeczy, a nawet pracę mają od rzeczy. Akcja też nie powalała na kolana. Momentami czułam się w niej zagubiona jak ci rozbitkowie z serialu Lost na swojej wyspie. Ktoś, coś, gdzieś. Ale dokładnie kto, dokładnie co i dokładnie gdzie? 
Ale! Moi drodzy - są też plusy. Obawiam się, że ludziom lubującym się w powieściach sensacyjnych Wzorzec zbrodni może się spodobać! W tej książce resztki ludzkich mózgów spływają po ścianach, z przebitych nożami głów wypadają oczy, a krew leje się nawet nie strumieniami, tylko rwącymi potokami. Co chwilę ktoś wymiotuje, a potem ślizga się na zawartości swojego żołądka. Trup ściele się gęsto, a ilość i jakość broni może przyprawić o zawrót głowy... częstotliwość jej używania również. Każde słowo Warrena Ellisa ocieka czymś obrzydliwym i powodującym silne mdłości. Jeśli lubicie takie klimaty, to 4 października polecam się wybrać do księgarni.

Warren Ellis: Wzorzec zbrodni. Wydawnictwo SQN, 2014.

Za możliwość przedpremierowego przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu SQN

Możesz przeczytać też:

10 komentarze

  1. Mam chęć na tę książkę. Czytałam parę jej recenzji i mocno mnie zaintrygowały.

    OdpowiedzUsuń
  2. O matko, raczej ucieknę gdzie pieprz rośnie;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trochę się napalałam na tę powieść, ale zaczęło mi przechodzić...

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę, że to bardzo krwawa książka, troszkę mnie to przeraża, bo co za dużo to niezbyt zdrowo. Ale nie mówię nie. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja tam lubię oglądać czasem CSI i Kości, ale nie wiem jak by to było z książką :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Może Twój umiarkowany entuzjazm (że tak to nazwę) wynika z tego, że do tej pory nie trafiłaś na naprawdę dobrą książkę o podobnej tematyce? O tej ciężko mi coś napisać, bo oczywiście jeszcze nie czytałam;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaintrygowała mnie ta książka już parę recenzji temu, więc będę czekać, bo jestem ciekawa co to takiego. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba za dużo, jak dla mnie tych wymiocin etc. Ale za to bardzo podoba mi się twój pomysł na zdjęcie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Myślę, że książka mogłaby mi się spodobać, więc będę o niej pamiętała. W końcu lubię powieści sensacyjne.

    OdpowiedzUsuń