Ostanowka Rossija (numer 11)

17:36:00

Mój rosyjski mocno zardzewiał. Do takiego wniosku doszłam po lekturze wakacyjnego numeru czasopisma Ostanowka Rossija. Jego czytanie szło mi wybitnie opornie i tak sobie myślę, że niepostrzeżenie cofnęłam się do poziomu, na którym za sukces zaczęłam uważać już sam fakt, że nie muszę składać liter. Trochę to przerażające.

Na początku zaatakował mnie artykuł o rosyjskim przemyśle samochodowym. Nie dorobiłam się jeszcze samochodu (a już na pewno nie rosyjskiego), więc nie za bardzo orientowałam się w temacie. Moim jedynym osiągnięciem związanym z motoryzacją jest posiadanie statusu kierowcy od prawie pięciu lat (stuknie we wrześniu) i statusu pilota od prawie roku (też stuknie we wrześniu). Tyle. Ale autka niezłe. Kiedyś dorobię się jakiegoś Volvo (jak chcę ja) albo Alfy (jak chce mój brat). Nastąpi to jednak nie wcześniej niż w XXII wieku. 

Drugi tekst spodobał mi się dużo bardziej. Panie i panowie - przed wami pomysł na niestandardowe wakacje w górach. Syberia to śniegi i mrozy, ale w artykule zarzekają się, że nie, skąd, to tylko żarty i ogólnie w lecie można liczyć na trzy miesiące spokoju od tego typu atrakcji. Pracująca w Heinz-ie Lina opowiada nam, jak to od zawsze marzyła o kąpieli w Bajkale i o tego typu rzeczach. Coś wam zdradzę... lubię wariatów, więc kurcze, sama chętnie bym się tam wykąpała ;-)

Tytuł trzeciego tekstu sprawił, że na chwilę otworzyłam oczy ze zdumienia: Don Kichot Michała Bułhakowa. Pomyślałam sobie - ki czort? I wiecie co? Właściwie nadal nie wiem o co chodzi i gdzie się podział Cervantes ;-) Chyba chodziło o sposób postrzegania zachodniej kultury przez autora Mistrza i Małgorzaty...

W następnym artykule role się odwróciły i to zachód pokazał swoje spojrzenie na Bułhakowa za pomocą serialu "Zapiski (notatki?) młodego lekarza" z Danielem Radcliffe'm w jednej z ról. Ktoś miał okazję oglądać?

Potem jeszcze trochę poczytałam o balangach w Rosji. Tekst o tym, jak młodzi ludzie w kraju naszych (jakby nie było) sąsiadów odpoczywają. Chociaż to odpoczywanie to takie dziwnie słowo w kontekście chodzenia na imprezy i spotykania się ze znajomymi, nie uważacie? ;-)

Następnie przedstawione zostały (dziwnie brzmiące) zawody przyszłości i opisane zwyczaje weselne w Rosji. Podobny temat ze trzy lata temu był chyba na maturze. Tak mi się coś wydaje... później pojawił się jeszcze artykuł o Walentynach (znam jedną) i o tym, jak nasze imię determinuje charakter. Ha, mój sąsiad przez pół życia twierdzi, że wszystkie Agnieszki są wredne. Ciekawe dlaczego ;-) Na końcu mały przewodnik po manierach w Rosji i wsio. 

Za możliwość zapoznania się z czasopismem dziękuję Wydawnictwu Colorful Media

Możesz przeczytać też:

12 komentarze

  1. Bardzo zazdroszczę tego, że umiesz rosyjski, mimo że nieco jak to ujęłaś "zardzewiał". Zawsze fascynował mnie ten język i bardzo mi się podobał, jednak uczenie się nigdy w moim przypadku nie było efektywne i kończyło się zawodem. Może kiedyś okażę więcej determinacji i czegoś w końcu się nauczę, choć może to nie język stworzony dla mnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak to pilota?! Ale chyba nie takiego SAMOLOTOWEGO?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ledwie samochodem jeżdżę - przecież wiesz :-) Ale pilot (taki turystyczny czy inaczej "wycieczek") powinien być (przynajmniej w teorii) kimś takim jak... nie wiem jak to wyjaśnić. No na przykład Krzysiu Hołowczyc też ma swojego pilota, Siedzi po prawej i go nawiguje. Tak samo jest ze mną. Tylko moi kierowcy jeżdżą autokarami... i nie bierzemy udziału w żadnych rajdach - naszym zadaniem jest po prostu bezpieczne i sprawne dojechanie na miejsce. Ale to ja mam znać drogę (w praktyce wygląda to jeszcze trochę inaczej) :-) Więc praca pilota jest nierozerwalnie związana z pracą kierowcy :-)

      Usuń
  3. Mój rosyjski też lekko zubożał, muszę koniecznie nad tym popracować i to naprawić.

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie się zacząłem zastanawiać, jakim cudem pilot od telewizora może prowadzić bloga. I o ile pisanie tekstów jakoś ogarnąłem, to problemu strzelania Sam O. je i bek! za Chiny ludowe rozwikłać nie mogę.

    #Rosjabardzo, #wieczórmocno

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo widzisz, Maciek, poczyniłeś niepotrzebne założenie, że mówimy o pilocie od telewizora (którego nie mam... tzn. telewizora i co za tym idzie pilota) :-)

      Usuń
  5. Rosyjski? Ale super! Moi rodzice uczyli się go jeszcze w szkole, a mnie co raz bardziej intryguje ten język, choć trochę się go boję. Oby nie skończyło się w moim przypadku jedynie na fascynacji, a przeszło do czynów - nauki :D

    PS. W pierwszej chwili tez pomyślałam o pilocie samolotów :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Coś dla moich rodziców, żeby sobie odświeżyli język ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. O mojej znajomości rosyjskiego nawet nie będę się wypowiadać...ostatnio zupełnie zaniedbałam naukę tego języka:/
    Zwyczaje weselne w Rosji? Hm, to brzmi intrygująco;)

    OdpowiedzUsuń
  8. O Matko, czytałaś po rusku? Szacun.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja oglądałam film z Danielem Radcliffe'm i to było rewelacyjne. Nie podejrzewałam, że ten aktor ma takie umiejętności komediowe. Świetny serial :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja się uczę rosyjskiego, sama nie wiem czemu. Ale mnie ten język nie wciąga.
    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń