Oko w oko: Polacy nie czytają umów, regulaminów...

20:43:00

Dzisiaj mam dla was rozmowę z cyklu "Oko w oko". Tym razem jej bohaterką jest Joly_fh z bloga "Dzień później". Uważam, że prowadzi ona jednego z najładniejszych i najporządniejszych językowo blogów książkowych w Polsce. Mam wielką nadzieję, że nasza rozmowa wam się spodoba. Zapraszam :-)

Źle ci było na bloxie?

Było mi dobrze, bo lubię prostotę, więc wiele do szczęścia nie było mi trzeba, ale do czasu. Potem zaczęłam zauważać, że inne blogi mają bardzo ciekawą szatę graficzną, a ja niewiele mogę na bloxie zrobić. Miarka się przebrała, kiedy do gigantycznych rozmiarów urosła lista przeczytanych książek. Coraz gorzej to wyglądało. Chciałam to przerobić na listę rozwijaną, ale skrypt nie zadziałał. Poza tym przeprowadzka to też była okazja do ujednolicenia nazwy bloga i adresu, bo jak zakładałam bloxa kompletnie o tym nie myślałam. 

Teraz twój blog wygląda niemal perfekcyjnie, o czym ci zresztą kiedyś już wspomniałam :) Jesteś z niego zadowolona?

Jestem :) Uwielbiam ten szablon - czasem po prostu siedzę i podziwiam obrazki ;) Ale mam nadzieję, że podoba się nie tylko wygląd, ale i treść. A jeśli "niemal", to co byś poprawiła? 

Czasem mam wrażenie, że trochę za dużo tam różnych zakładek, boxow i innych bocznych szpalt, ale jak tak sobie myślę, to wcale nie wiem czy chciałabym, żebyś to zmieniała :) 

Mnie się wydaje że te boczne szpalty są ograniczone do niezbędnego minimum (niektórych nawet nie da się usunąć, bo są wbudowane w szablon)... 

Treści twoich tekstów też nie można niczego zarzucić, więc powiedz mi teraz, ile pracy potrzeba, żeby tak pisać? :)

Tworzenie tekstów jakoś nie zabiera mi aż tyle czasu, ale może tylko mi się tak wydaje, bo jedna recenzja to tak z 2-3 godz. "pracy". Zabawne jest to, że wiele razy wydaje mi się, że nie jestem w stanie nic ciekawego o danej książce napisać, ale jak już zacznę, to samo leci... natchnienie ;) Im więcej tekstów piszę, tym jest to łatwiejsze - kiedyś musiałam się faktycznie nieźle napocić, a i teksty były znacznie krótsze. Teraz mam wrażenie, że powinnam się ograniczać, bo zbyt długich notek nikt nie lubi. Więc tworzę taki konspekt, a potem jeszcze trochę szlifuję (rzadko już teraz zamieszczam recenzje od razu, na gorąco). Ale nie, nie wydaje mi się, żeby to była jakaś szalona praca. 

Swoimi tekstami dzielisz się z czytelnikami już jakiś czas. Jak w twoich oczach zmieniła się blogosfera książkowa przez te parę lat? A może w ogóle się nie zmieniła? :)

To jest trudne pytanie, bo nie mam chyba aż takiej orientacji w blogosferze - mam kilka blogów, na które regularnie zaglądam, ale poza nimi funkcjonuje cała masa tych, których nie ogarniam. Też może fajnych, ciekawych, ale nie można po prostu znać wszystkiego. Na pewno jest tych blogów więcej, piszą też coraz młodsze osoby, zmieniają się mody na design blogów - kiedyś jak było "siermiężnie", to nikt się tym nie przejmował, teraz (generalnie) jest takie dążenie do "profesjonalizacji". To dotyczy całej blogosfery, nie tylko książkowej: coraz więcej osób chyba nastawia się na to, jak by tu zarobić z pisania bloga. Jest też tendencja, żeby blogi nie były tylko "recenzenckie", ale bardziej "ogólnokulturowe"; spotkałam się nawet z tym, że jak ktoś zamieszcza tylko recenzje, to taki blog jest traktowany jako coś "gorszego". Trudno mi się z tym zgodzić, bo - po pierwsze - każdy ma przecież prawo pisać o tym, co chce, a po drugie recenzje to teksty, nad którymi naprawdę trzeba popracować. Z drugiej strony, jak obserwuję statystyki na swoim blogu, to najpoczytniejsze są przeważnie właśnie te posty "okołoksiążkowe" - jakieś stosiki, podsumowania, wypociny własne.

To nie tylko twoje obserwacje... czyli co, Polacy nie czytają? 

Jeśliby wierzyć statystykom, to raczej nie. Rośnie nam społeczeństwo obrazkowe. Mnie bardziej doskwiera natomiast zwyczaj nie czytania tego, co się podpisuje: Polacy nie czytają umów, regulaminów, dłuższych artykułów też już raczej nie, nawet czasem dwa zdania w mejlu to za dużo. Sama zresztą łapię się, że czasem robię tak samo...

Co w takim razie będzie za parę lat? Sztuka czytania zupełnie zaniknie?

Nie mam pojęcia. Nie wydaje mi się, żeby ludzie w ogóle przestali czytać - zawsze będzie ten procent, który będzie po książki sięgać, choć dziś na pewno jest trudniej do tego przekonać, bo jest coraz więcej form ogłupiających rozrywek, które od czytania odciągają. Ale przecież od zawsze tak było, że ta czytająca część społeczeństwa była w mniejszości. Przede wszystkim dlatego, że wykształcenie nie dla wszystkich było dostępne... Dziś jest znacznie lepiej pod tym względem, ale jeśli ktoś chce pozostać głupi, to mu się nie zabroni przecież. Ostatnio się zastanawiałam, czemu w ramach promocji czytelnictwa nie zorganizować kampanii w telewizji? Jakiś fajny spot? Przecież telewizja jest teraz najlepszym medium, można by dotrzeć do tych, którzy nie wchodzą na portale czytelnicze i nie sięgają po gazety. Skoro są różne kampanie społeczne, to czemu i nie taka? Pewnie dlatego, że nikomu specjalnie na tym nie zależy, by na coś takiego wydawać pieniądze... 

No dobrze, to odejdźmy od tych przygnębiających tematów... zdradź mi za jakimi książkami najczęściej wodzisz wzrokiem :)

Za ładnymi ;) Mam słabość do ładnych okładek i książek porządnie wydanych (tu dosyć często prym wiodą książki podróżnicze, na kredowym papierze, z mnóstwem zdjęć). Brzydka okładka może mnie naprawdę odstraszyć. Tematycznie, jak wchodzę do księgarni, zaraz coś mnie ciągnie na dział literatury faktu, biografii i książek historycznych.  

A jaka literatura mogłaby dla ciebie nie istnieć? :)

Romanse paranormalne. Science fiction - to mnie nigdy nie kręciło. I w zasadzie przeważająca część taniej sensacji i tzw. literatury kobiecej, czyli czytadła służące tylko zabijaniu czasu. I jeszcze jakieś dziwne, przekombinowane powieści - najczęściej niestety polskich autorów. Jeśli po przeczytaniu danej pozycji zadaję sobie pytanie "czego się z niej nauczyłam" - i odpowiedź brzmi "niczego" - to czas spędzony na lekturze był czasem straconym. To jest moje podstawowe kryterium. Ale raczej omijam też książki na tematy co najmniej trudne i przygnębiające (np. choroby, patologie społeczne, uzależnienia) - bo w końcu czytanie ma być przyjemnością, a nie męczarnią. 

Uaaa, to szalenie ambitnie podchodzisz do czytania... :)

Chyba trochę tak, ale przecież książkę czyta się po to, żeby z niej coś wynieść, więc jaki jest sens czytania jakichś powieścideł, powielających po raz n-ty ten sam schemat? No i muszę mieć jakiś mądry materiał na bloga ;) Gorzej, że ostatnio mam wrażenie, że ścigam się sama z sobą, jeśli chodzi o ilość przeczytanych książek - ale to dlatego, że mam już tak długą listę książek, które chciałabym przeczytać, że tracę głowę i nie wiem, za co się zabrać najpierw. Co gorsza, chociaż czytam nienormalnie dużo (w kryteriach chyba przeciętnego człowieka), to ta lista wcale się nie skraca, a wręcz przeciwnie...I naprawdę nie muszę do niej dopisywać romansów i kryminałów ;)

No to już ostatnie pytanie - jak twoi bliscy znoszą to twoje zamiłowanie do lektury? Sąsiedzi nie wytykają cię palcami, wymieniając za twoimi plecami wymowne spojrzenia? ;))

Co do sąsiadów nie mam najmniejszego pojęcia, na szczęście w okna mi nie zaglądają, a po klatce schodowej z książką nie paraduję, tylko po parku (a jak to w parku bywa o tym właśnie popełniłam wpis na blogu) ;) Poza tym akurat to hobby jest najmniej dla innych dokuczliwe: cicho, spokojnie, po nocy się nie tłukę, jestem wzorem obywatela ;) Jestem szczęśliwym singlem, tu też pewnie tkwi cała tajemnica tego, czemu tak dużo czytam: bo mam stosunkowo dużo wolnego czasu, który mogę poświęcić na swoje zainteresowania - na pewno znacznie więcej, niż matki dzieciom... 

***
KWESTIONARIUSZ KARRIBY

Mam na imię... wcale nie Jolka, ale Gabriela. 
Urodziłam się... w małym mieście na Śląsku.
Aktualnie mieszkam... w Katowicach. 
Obecnie zajmuję się... udzielaniem pożyczek na własną firmę i szkoleniami dla chłopaków z GOPR ;)   
Nie wiem czy wiecie, ale... nie znoszę robienia sobie zdjęć i tzw. autopromocji...
Karriba to... obiecująca młoda dziennikarka.

Joly vel Gabrieli bardzo serdecznie dziękuję za rozmowę, a was pytam o wrażenia :-) Czytacie Dzień później?

Możesz przeczytać też:

11 komentarze

  1. Chętnie przyglądnę się temu blogowi, bo do tej pory nie miałam okazji do niego zajrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę koniecznie zajrzeć, skoro to taki ładny blog :) Pod względem wyglądu i treści.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy i efektowny blog. Ale przede wszystkim interesująca rozmowa:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Było mi miło :) Tak sobie teraz myślę, że w wyglądzie bloga sporą zasługę mają wydawnictwa, które wydają książki w coraz ładniejszych okładkach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To na pewno nie szkodzi, ale bądźmy szczerzy - twoja ciężka i przede wszystkim bardzo rzetelna praca jest widoczna :)

      Usuń
  5. Też uwielbiam tego bloga, choć zaglądam dość rzadko ;) I uwielbiam wszelkie posty okołoksiążkowe!

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak kiepsko z czytaniem umów, regulaminów, nie wspominając o instrukcjach obsługi, które lądują w koszu po otwarciu opakowania. Na bloga na pewno zajrzę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Znam i podczytuję, choć niestety nieregularnie. Szablon jest obłędny! Bardzo bym chciała mieć coś w tym stylu.
    Z pisaniem mam podobnie. Wydaje mi się, że nic nie napiszę, a później nagle... pisze się samo. :D

    Ciekawa jestem skąd ten blogowy nick. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Znam bloga i czasem podczytuję ;)
    Co do pisania tekstów mam identycznie. Niekiedy się zmuszam i coś skrobię, aż tu nagle łapię wiatr w żagle i o, napisane :)
    I cieszę się, że znów Oko w oko jest i to w takiej formie!

    OdpowiedzUsuń