Eksperymenty

18:36:00

Nie za bardzo wiem, do czego powinnam porównać swoje dotychczasowe doświadczenia z polską fantastyką. Chyba do niczego konkretnie, bo właściwie takich doświadczeń nie posiadam. Coś tam, gdzieś tam, kiedyś tam. Poza krótkim spotkaniem z panem Sapkowskim (nie wiedzieć czemu zakończonym na dobrym Ostatnim życzeniu) nie przypominam sobie w tej chwili podejmowania żadnych innych prób wyruszenia w tym dziewiczym dla mnie kierunku. Wobec tego można chyba zaryzykować stwierdzenie, że gorzej to znam się już tylko na silnikach do kombajnów... albo na czymś równie fascynującym. Tym ciekawej zapowiadało się moje spotkanie z Jarosławem Prusińskim i jego Szarym Magiem

Tę mini-książeczkę trudno właściwie nazwać pełnowartościową powieścią. Ma ona stanowić, jak mniemam, zaledwie wstęp do większych objętościowo kontynuacji. Taki duży prolog. Poznajemy w nim tytułowego Szarego Maga, który pewnego dnia na targu kupuje ładną, 19-letnią niewolnicę, Vivian, skazaną wcześniej na swój nędzny los za uprawianie czarów. Ta dziwnie dobrana para wyrusza w podróż, której celem jest odnalezienie bardzo cennej księgi. 

Poziom tej książki trochę mnie zaskoczył. Całe szczęście pozytywnie, bo nie ma wielu gorszych rzeczy od przysypiania podczas czytania w środku dnia. To bardzo fajnie skonstruowana historia, może tylko nieco zbyt pobieżnie potraktowana, przez co chwilami do głowy wkrada się czytelnikowi lekkie zdezorientowanie. Za to bohaterowie są wyraziści i trudno ich nie polubić, nawet jeśli jednocześnie wydają się też nieco zbyt sztywniaccy. Spodobała mi się również kraina, w której cała rzecz się dzieje. Klimatem przypominała trochę jakąś szaloną mieszankę tworów Tolkiena i wspomnianego wyżej Sapkowskiego. 

Ta minipowieść to dobre towarzystwo dla wieczornej kawki albo herbatki. Na dodatek dużo mniej tuczące niż ciacho ;)

Jarosław Prusiński: Szary Mag. Wydaje.pl, 2014. 
Okładka książki pochodzi ze strony www.lubimyczytac.pl. 

Szary mag [Jarosław Prusiński]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Możesz przeczytać też:

13 komentarze

  1. Z polskiego fantasy polecam "Cienioryt" Piskorskiego:)

    OdpowiedzUsuń
  2. O, a to ciekawe. Nigdy nie spotkałam się z takim wstępem do powieści, chyba że Hobbita potraktujemy jako prolog do Władcy Pierścieni. Chętnie zajrzałabym do tej książeczki - ot tak, w ramach eksperymentu - tak jak Ty :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeżeli chodzi o polskie fantasy no to muszę przyznac, że niewieloma przeczytanymi tytułami mogę Ci się pochwalić. Więć chętnie bym przeczytała recenzowaną przez Ciebie książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Polskie fantasty poznałam przy okazji "Achaji" i polubiłam ją. ot tak, po prostu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podobnie, bardzo lubię Achaję!

      Usuń
    2. Mój brat też jest fanem :)

      Usuń
  5. Moje doświadczenie z polską fantastyką opiera się na założeniu: "kiedyś przeczytam Wiedźmina". :D

    A, nie, sorry. Wędrowycza czytałam. :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyłączam się do głosu Oli: polecam Cienioryt

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakieś tam doświadczenia z polską fantastyką miałam. I Pilipiuk się trafił, i Sapkowskiego czytam, nawet pamiętam taką jedną książkę Romana Pawlaka o wampirach :) O tej nie słyszałam. W sumie fabuła brzmi całkiem ciekawie, ale na razie mam inne priorytety.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Coraz chętniej sięgam po polską fantastykę, więc dlaczego nie? Będę musiała bliżej się przyjrzeć tej powieści. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niekiedy warto zaryzykować ;)

    OdpowiedzUsuń