A tymczasem na Roosvelta 5...

16:27:00

Pewnego pięknego dnia czytałam sobie Nutrię i Nerwusa i nawiedziła mnie dziwna myśl, że gdybym była jakąś postacią z Jeżycjady, to z pewnością tą postacią byłaby Natalia Borejko. Niby porządna, spokojna dziewczyna, ale jednocześnie dusza mocno artystyczna, jakaś taka roztrzepana i trochę nieobecna. Z jednej strony odpowiedzialna i sumienna, z drugiej niezupełnie odpowiednia do powierzania jej małych, rozbrykanych dzieci pod opiekę. I to nie ze względów bezpieczeństwa tychże dzieci, a raczej z powodu jej liberalnego podejścia do tego co można, a czego nie można. Natalia to osoba licząca się ze zdaniem swoich najbliższych, ale na ogół i tak ciągle zaskakująca ich swoimi decyzjami. Postać to i prosta, i skomplikowana. Wypisz wymaluj Karriba. 

Nutria ucieka nad morze po dość dramatycznym zerwaniu z Tuniem (albo Nuniem). Razem z nią uciekają jej dwie siostrzenice - Róża i Laura. No, prawie uciekają. Bardziej pasuje tu bowiem określenie, że zostają one "ucieknięte" planowo przez ich matkę, Gabrysię. Cała trójka problemy napotyka jeszcze w Poznaniu. Do ich przedziału wsiada Nerwus, czyli Filip Bratek, który okazuje się być przyrodnim bratem porzuconego Tunia (albo Nunia) i który pragnie zemsty na Natalii. W końcu jego brat ma przez nią złamane serce! Przykuwa się kajdankami do biednej dziewczyny i... i nic, bo cóż ona może zrobić w takiej sytuacji?

Nutria i Nerwus to jedna z moich ulubionych części Jeżycjady. Napisana została w taki typowy, "musierowiczowski" sposób. Zawiera piękny opis czasów, w których czasami chciałabym żyć. Czasów, kiedy na wakacje jeździło się z gitarą, nawet jeśli nie było się harcerzem. Czasów dużo większej bezpośredniości międzyludzkiej, zdezelowanych pks-ów (o dziwo, żaden rodzic nie wzywał policji, aby skontrolowała ów niepewnej jakości pojazdy, nim zdecydował się wpuścić do nich swoje pociechy) i kupowania książek w antykwariatach. To wszystko to nic innego, jak tylko lata 90. ubiegłego wieku. Takie już po-PRL-owskie, a jednocześnie jeszcze wciąż mało modernistyczne. 

Małgorzata Musierowicz: Nutria i Nerwus. Wydawnictwo Akapit Press, 2005.

A po przygodach Natalii z Filipem spotykamy się z dobrze nam znanym z pierwszych tomów popularnej serii, Robertem Rojkiem. Jest on ojcem nastoletniej Arabelli, powszechnie nazywanej po prostu Bellą. Ta dwójka właśnie zamieszkała w Poznaniu, skąd przeprowadziła się z Łodzi. Robert miał tam firmę, ale został oszukany przez wspólnika i w pewnym momencie swojego życia został z niczym. Teraz mieszka w ogrodzie dawnego znajomego, niejakiego Majchrzaka, który zaoferował mu pomoc. Majchrzak ma syna, Cezarego, którego zwie się (jakże uroczo) Przeszczepem. Chłopak sprawia sporo kłopotów...

Ta część jest troszkę słabsza od poprzedniej, ale i tak bardzo sympatyczna. Pojawiają się w niej nieco poważniejsze kwestie i czas pokaże, że Małgorzata Musierowicz właśnie tą drogą podąży w przyszłości w kwestii Jeżycjady. Zacznie podejmować różne problemy społeczne i jej książki staną się "edukacyjne" w stopniu większym niż do tej pory. Córka Robrojka jest dla mnie czymś w rodzaju preludium do tej drugiej części słynnego cyklu. 

Małgorzata Musierowicz: Córka Robrojka. Wydawnictwo Akapit Press, 1996.
Okładki książek pochodzą ze strony www.lubimyczytac.pl. 

Obie książki przeczytałam w ramach mini-wyzwania Czas na Jeżycjadę

Możesz przeczytać też:

16 komentarze

  1. Muszę wrócić do tych książek, czytałam je jak byłam mała.

    OdpowiedzUsuń
  2. Narażę się jak powiem, że mi Musierowicz nigdy nie podchodziła ?

    OdpowiedzUsuń
  3. Ah, kocham Jeżycyjadę. W te wakacje zamierzam wrócić do wszystkich tomów serii ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam ... Mam w planach powrót do Borejków, ale to jeszcze nie teraz : ) Może za rok po maturze hihi :>

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytało się :3
    Pozdrawiam,
    Natalia :3

    OdpowiedzUsuń
  6. Poprzestałam na tomie pierwszym. Nie, żeby mi się nie podobał, bo co jak co, zabawa była przednia. Jakoś brakło mi czasu. Mam u siebie na półce 19. tom. Otrzymałam od przyjaciółki celowo, chciała mnie zmotywować do czytania od początku całej serii. Tylko jakoś tak zawsze brakuje mi czasu... Ty mnie teraz zmotywowałaś swoim tekstem, będę musiała sięgnąć po tom drugi. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A wiesz, że ja ostatnio też czytałam "Nutrię"? Musze na własność nabyć "Cókę Robrojka" bo nie mam ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę w końcu przestać planować powrót do Jeżycjady...i zacząć czytać te książki raz jeszcze;) Moja ulubiona to "Szósta klepka" - może trochę nietypowo;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przeczytałam cala Jeżycjadę w tamte wakacje i nie żałuję. ;) Książki Musierowicz zawsze podnoszą mnie na duchu. ;)
    ,,Nutria i Nerwus" to również jedna z moich ulubionych części. Teraz z niecierpliwością czekam na ,,Wnuczkę do orzechów", a potem pomyślę o zakupieniu całej serii. ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja się muszę przyznać, że "Jeżycjady" nie czytałam...

    OdpowiedzUsuń
  11. Moja ukochana Jeżycjada:)) obiecałam sobie , że kiedyś u mnie na półce zagości cała:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeżycjada <3 mam sentyment do tej serii... chyba będę musiała ją sobie znowu odświeżyć.
    A co do córek Borejków to pamiętam, że jak się do nich porównywałam, to też najbardziej pasowała do mnie Natalia.

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytałam "Kwiat kalafiora" i "Kłamczuchę". Obie były świetne. :)

    OdpowiedzUsuń