Ostatnia spowiedź

16:10:00

O Ostatniej spowiedzi nasłuchałam się mnóstwa dobrych słów. Że urocza historia, że świetni bohaterowie, że och i ach. Rzeczywistość okazała się brutalna. Z tego wszystkiego dostałam tylko to ostatnie, i to w tonie, którego wcale nie zamierzałam wyciągać z otchłani swojego gardła przy okazji czytania tej książki. Pobrzmiewało w nim bowiem rozczarowanie i spora dawka bardzo niefajnego rodzaju rozbawienia.

Ally jest uwikłana w związek, który autorka nazywa skomplikowanym. Komplikacje polegają na tym, że dziewczyna pozostaje w romantycznej relacji z wybrankiem rodziców, a nie swoim. Czemu? Bo ci ją utrzymują. Jeśli jeszcze nie zaczęliście się śmiać, to zaraz nadejdzie ku temu odpowiedni czas. Ally w pewnym momencie podejmuje heroiczną próbę wyzwolenia się spod kurateli mamy i taty. Składa CV. Aż jedno. Aplikuje na stanowisko, którego nie ma prawa dostać, ale jako że mówimy o fikcji literackiej, to oczywiście natychmiast zostaje zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną. Zapomina tylko o zjawieniu się na niej, bo akurat zajmują ją większe problemy, np. zastanawianie się jak tu zacząć żyć na własną rękę. Czytelnicy widzą i nie grzmią. 

Brandin jest z kolei wielką gwiazdą. Razem ze swoim bratem i dwoma kolegami tworzy mega popularny zespół muzyczny. Nastolatki szaleją, a pieniądze wlewają się na konta strumieniem szerszym niż dwie Wisły i Nil razem wzięte. Oczywiście żaden z chłopaków nie może mieć dziewczyny na stałe, bo fanki byłyby w takiej sytuacji mocno niepocieszone i sprzedaż płyt na pewno spadłaby wtedy na łeb na szyję, co samo w sobie miałoby przecież okropne skutki. Kiedy jednak któryś z nich trafia na tę jedną jedyną, wytwórnia mówi... okay. Średnio konsekwentny ten biznes, ale co ja tam wiem, w końcu nigdy nie pracowałam w wytwórni muzycznej. 

Ally i Brandin spotykają się pewnej nocy na lotnisku. Ona go nie rozpoznaje, jego to intryguje i zaczyna się zabawa. Udająca dorosłą dziewczyna oraz nawet nie próbujący udawać dorosłego chłopak. Do tego pakietu czytelnik dostaje jeszcze w prezencie brata głównego bohatera. I teraz uwaga, uwaga. Mamy dwóch braci. Obaj są Niemcami i obaj tworzą bardzo popularny zespół rockowy muzyczny. Jeden z nich ma dziewczęcą urodę, włosy pomalowane na czarno, nosi obcisłe ciuchy i makijaż. Drugi, Tom, jest blondynem i preferuje styl "poproszę koszulkę o trzy numery za dużą". Pierwszy śpiewa, drugi gra. Czy tylko mnie się wydaje, że to już gdzieś było? I dlaczego nikt mi wcześniej nie powiedział, że Ostatnia spowiedź to fanfiction? Nigdy nie byłam fanką Tokio Hotel... 

Książkę czyta się szybko i na całe szczęście raczej bezrefleksyjnie, ale jest tak przesłodzona, że powoduje mdłości. Pewna nienaturalność czai się też w stylu, którym została napisana. Polecam przede wszystkim ludziom odchudzającym się, bo, cytując jeden z niewielu godnych cytowania fragmentów tej lektury, "głupota odbiera mi apetyt". Tobie, drogi czytelniku, też odbierze. Obiecuję.

Nina Reichter: Ostatnia spowiedź. Wydawnictwo Novae Res, 2012.

Ostatnia spowiedź. Tom I [Nina Reichter]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Możesz przeczytać też:

22 komentarze

  1. Po tym co napisałaś będę się trzymać od tej książki z daleka. Z pewnością nie jest dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam jakiś czas temu. Nie rozpłynęłam się nad nią tak, jak inni, ale też nie odebrałam jej jakoś specjalnie źle. Bohaterowie denerwowali mnie tu chyba najbardziej.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam ją i ot lekturka na zajęcie wieczora:P ale żeby porównywać do Tokio Hotel to nie wpadłam... nie moje klimaty:P

    OdpowiedzUsuń
  4. Hahaha - uwielbiam takie recenzje :D
    Sama bardzo polubiłam OS ze względu właśnie na przesłodką miłość, która akurat mi w jej przypadku nie przeszkadzała :)
    Ale doskonale Cię rozumiem - sama zwracałam uwagi na brak rzeczywistości w rzeczywistości OS xD

    OdpowiedzUsuń
  5. O, taka przesłodzona historia? Jesteś pierwszą osobą, która mówi, że od słodyczy w niej aż mdli. Zawsze mnie zachęcano.

    Przy okazji zapraszam do siebie na konkurs: http://heaven-for-readers.blogspot.com/2014/06/klub-karmy-czesc-2-wraz-z-tematyczna.html - krótki termin, dlatego informuję osobiście :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozbawiła mnie Twoja recenzja, jej ton i wyobraziłam sobie Twoje miny podczas czytania tej książki ;) Mi się podobała, bo potrzebowałam takiej naiwnej historyjki. Niestety po przeczytaniu również doszłam do wniosku, że coś za dużo podobieństw do Tokio Hotel... Chętnie przeczytałabym drugi tom z ciekawości, czy autorka pokusiła się o poprawę w stylu i sposobie prowadzenia akcji, a także czy mniej tam cukierkowych wątków, ale... Coś mi się nie spieszy ze znalezieniem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hm.... Ja czytałam już parę miesięcy temu i wakacje planuje się zabrać za drugi tom. I w sumie to... mi się podobała ;) Była strasznie odrealniona, ale czytało mi się ją przyjemnie i chyba na to wtedy głównie liczyłam :).

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie czytałam tej książki, bo zbytnio nie przepadam za takimi romansidłami. I po twojej opinii chyba nigdy się do tego nie zabiorę ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chętnie przeczytam :))
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  10. No nie wiem,a le jak ja czytałam to bardzo mi się podobało. Może dlatego, że teraz jestem w takim wieku i ta historia mi odpowiadała. Mało tego nie mogę doczekać sie tzreciej części. Myślę, ze tu chodzi o gusta.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ło matko;) Jestem trochę starsza, myślałam, że masz na myśli zespół "Modern Talking";)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak stracę apetyt, nie będzie mnie już widać, więc zdecydowanie podziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam tę książkę przez chwilę u siebie, ale pozbyłam się jej jak tylko usłyszałam o sporym podobieństwie do Tokio Hotel. Bez czytania. I chyba dobrze zrobiłam... coś czuję, że miałabym baaardzo podobne zdanie na jej temat ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zdradzę Ci wielką tajemnicę...

    ...nie kręci mnie ta książka. :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie może być aż tak źle ;) Mam ją w planach, choć jestem świadoma, że to nie mój target i ckliwość pewnie mnie zabije, ale i tak nie mogę sie oprzeć.

    OdpowiedzUsuń
  16. Przeczytałam dwa tomy - drugi jest jeszcze słodszy. Naczytałam się tyle zachwytów, ale po lekturze muszę przyznać, że zdecydowanie nasze opinie się pokrywają.

    OdpowiedzUsuń
  17. A fuuuuj! Dobrze, że się nie nacięłam na tę powieść... Współczuję lektury :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Przeczytałam i bardzo mi się spodobała. Historia była magiczna :) Ale za to już druga część.. Według mnie pisarka powinna poprzestać na pierwszej :) No ale nie każdemu musi się podobać nawet pierwsza część :>

    OdpowiedzUsuń
  19. Również nie jestem fanką Tokio Hotel, jednak podczas lektury starałam się wyprzeć z łowy obraz tegoż zespołu, dzięki czemu lektura była dla mnie wielce zadowalająca ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Podobała mi się. Naprawdę, ale z czasem zauważam jej banalność i już sama nie wiem jakie mam na jej temat zdanie.

    OdpowiedzUsuń