CKK #17

15:46:00


* Takiej afery blogosfera książkowa nie zaliczyła chyba nigdy. Martyna z Post Meridiem napisała recenzję, Wydawnictwo Novae Res pogroziło jej za nią sądem, twierdząc, że ta nie miała odpowiednich kompetencji, aby napisać ją w takim kształcie w jakim ją napisała, w efekcie czego Internet oszalał. Teksty na ten temat mnożyły się jak grzyby po deszczu - był Antyweb, było naTemat, był Zombie Samurai, a nawet Gazeta Wyborcza. W międzyczasie ocena fanpage'a Novae Res spadła niemal do minimum. Pojawił się w końcu wywiad z przedstawicielem firmy, który całej sprawie dodał tylko smaczku. Cenzura to czy nie cenzura i jakie to trzeba mieć kompetencje, żeby móc ocenić książkę? Ostatecznie stanęło na beznamiętnym liście otwartym oficyny. To jednak, co najbardziej mnie w całej tej sprawie ujęło, to kompletna (!) bezradność wydawnictwa w sytuacji kryzysowej i brak zrozumienia tego jak funkcjonuje Internet. Może Novae Res powinno wydać kilka książek na temat dobrego PR? 

* Z afer pomniejszych mamy jeszcze starcie Moniki GagatJulką Przejczowską. O co poszło byłym koleżankom? Jeszcze nie wiem :)

* I jeszcze coś ciekawego. Każdy z nas ma szansę zostać... bohaterem książki. Pisząc "każdy" mam oczywiście na myśli użytkowników Facebooka. Oczywiście. Szczegóły u Dady (klik). 

Powróciłam z wojaży, ale jutro chyba znowu pojadę w trasę. Tym razem do Sandomierza i tym razem prywatnie! Mam nadzieję, że będzie fajnie i wam też życzę miłego weekendu :))

Możesz przeczytać też:

13 komentarze

  1. Aferki się kręcą w blogosferze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O pomniejszej aferze nie słyszałam, o tej większej - trudno było nie słyszeć. :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Afery świadczą tylko o tym, że środowisko blogowe ma głos ;) Tworzymy niemal subkulture ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ejjjj będziesz u mnie za miedzą i nic nie piszesz :(

    OdpowiedzUsuń
  5. o, też o tej mniejszej aferze nic nie słyszałam...

    OdpowiedzUsuń
  6. Nikt o takiej aferze nie słyszał, bo takowej nie było. Po prostu Czytelnicy bloga Julki stanęli w Jej obronie, moi w mojej. My ze sobą nawet nie rozmawiałyśmy na ten temat, więc ciężko tu mówić o jakimś sporze pomiędzy nami. Niemniej jednak, wszystkich zainteresowanych odsyłam do mnie - wytłumaczę sprawę, do której nie warto dorabiać jakieś ideologii.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Najgłośniejsza była sprawa Novae Res kontra blogerka. Sporo o tym czytałam, masz rację że właściwie w każdym miejscu o tym pisano.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja to tak jak Ann RK, o większej słyszałam, o mniejszej nie, bo może jej rzeczywiście nie było ;) Ale już lecę zobaczyć co Dada wymyślił.

    OdpowiedzUsuń
  9. O Novae Res chyba każdy słyszał, o mniejszej kłótni nic nie wiem jeszcze. Rozkręca się nasza niszowa książkowa społeczność ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. tę aferę z wydawnictwem uważnie śledziłam i aż brak mi słów. ale zawsze uważałam ich za nieprofesjonalne wydawnictwo (typu: zapłać nam, a cię wydamy), więc aż tak mnie to nie dziwi...

    OdpowiedzUsuń