Uciekaj ode mnie

17:32:00

Koniec tego dobrego. Dzisiaj będzie buuu, żeby wam się nie wydawało, że kiepskie książki opuściły już ten ziemski padół i świat opływa w lektury wyłącznie znakomite. Nie opływa. Niestety. A może wcale nie? Bo co ja bym wtedy robiła? Musiałabym porzucić blogowanie albo jakoś się przeprofilować. Pisałabym o kiepskim jedzeniu z supermarketów lub o wadliwych telefonach komórkowych, bo przecież ciągłe zachwyty nad książkami byłyby koszmarnie nudne. Zresztą, wujek Google Analytics podpowiada mi usłużnie, że to właśnie teksty o literackich fejkach cieszą się waszym największym zainteresowaniem. Nie do końca to pojmuję, ale czy ja zawsze muszę zjeść wszystkie rozumy? :)

Zaczekaj na mnie to powieść autorstwa J. Lynn, adresowana do tak zwanych young adults. Nie wiem czy jeszcze łapię się w nawias tej dość enigmatycznie (i wcale nie przez to, że anglojęzycznie) brzmiącej kategorii wiekowej, ale chyba wszystko mi jedno, więc idźmy dalej. W tej chwili nie pamiętam jak ma na imię główna bohaterka tej powieści, ale zaraz to sprawdzę... ach, Avery. Okay, fantastycznie. A więc Avery wyjeżdża na studia na drugi koniec kraju, żeby uciec od przeszłości, która wyżywa się na niej od pięciu lat. Dziewczyna cierpi na traumę związaną z gwałtem i niespecjalnie właściwym zachowaniem rodziców w związku z tą sprawą. Zapisuje się na astronomię, gdzie poznaje chłopaka, Camerona, który jest oczywiście idealny pod każdym względem i który być może wreszcie pomoże jej się pozbierać.

Ilość słów w stylu "rany", "boski", "wow", "ekspresyjne" i "kurwa" jest w tej książce zatrważająca. Na polu językowym J. Lynn mogłaby się śmiało ścigać z samą E.L. James. Kto by pomyślał, że tak niewiele wyrazów trzeba mieć w swoim słowniku, żeby napisać bestseller. Może też powinnam spróbować? 

Bohaterowie są skrajnie zróżnicowani, ale wszystkich bez wyjątku można wrzucić do worka z napisem: Puszka Pandory. Avery wkurzała mnie przez 99% czasu, a przez pozostały jeden doprowadzała do hiperwentylacji. Cameron odwrotnie. 99% czasu hiperwentylacja, 1% nerwów. Nie jestem pewna, czy w historii literatury ktoś wcześniej wymyślił równie nierealnego bohatera. Przy tym facecie Gollum wydaje się prawdziwy niczym ból głowy po  wypiciu zbyt dużej ilości mohito. 

Cała ta powieść to bardzo kiepskie romansidło ubrane w szaty książki traktującej o trudnych zmaganiach z bolesną przeszłością młodych, wkraczających w dorosłość ludzi. Nie dajcie się nabrać.

Marta - dzięki :)

J. Lynn: Zaczekaj na mnie. Wydawnictwo Amber, 2014. 
Okładka książki pochodzi ze strony www.lubimyczytac.pl. 

Zaczekaj na mnie [J. Lynn]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Możesz przeczytać też:

23 komentarze

  1. Nie była taka zła ;) schematyczna i naiwna, ale lekka i przyjemna, w chwilach wyjątkowej desperacji można sięgnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałam recenzję tej książki u Marty, już wtedy mnie odrzuciła, a teraz pozostaje mi Tobie współczuć, że trafiłaś na takiego gniota.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepraszam Cię bardzo, że podrzuciłam Ci takie zgniłe jajo... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej się zresetowałam :))

      Usuń
  4. Nie słyszałam o tej książce :) Ja ostatnio trafiam na świetne książki i już zaczynam myśleć, że tylko takie są :) a jednak nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow niezła recenzja ;) Nie słyszałam, ale będę się trzymać z daleka od tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Szczerze mówiąc, tyle książek w podobnych okładkach ostatnio wyszło, że nawet nie ogarniam, które planowałam kiedyś przeczytać. "Zaczekaj na mnie" na pewno nie będzie tą, do której sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No, jak widać nie tylko ja piszę negatywne recenzje ;) - ale mnie się właśnie zdaje, że takowe cieszą się małą poczytnością

    OdpowiedzUsuń
  8. Podobnie jak Catalinka, natrafiłam na recenzję tej książki u Marty. Zastanawiam się, jak to się dzieje, że takie "dzieła" ktoś w ogóle czyta (i mu się to podoba) Ludzie są dziwni;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedy zobaczyłam nawiązanie do E.L. James od razu stwierdziłam bez wahania i wyrzutów sumienia - NIE ;P

    OdpowiedzUsuń
  10. W takim razie lojalnie cię uprzedzam - mnóstwo Young Adult/ New Adult jest budowana na tym schemacie, o czym napisałaś w ostatnim akapicie swojej recenzji. Wszystko jest ,,na jedno kopyto" - łącznie z używanymi słowami. Są tytuły warte uwagi, ale zanim się do nich dokopałam to mi ręce zdążyły opaść z setki razy. Ale nawet te ,,warte uwagi" nie są pozbawione wad ;/ trochę wybrakowane te obyczajowe YA/NA.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie lubię jak w książce jest wiele przekleństw. Zawsze mnie to odstrasza. Nie ma to jak kolejny romans, który nic nie wnosi, a tylko przynudza :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Heh... dzięki tym kiepskim książkom możemy docenić te znakomite ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nominowałam Cię do zabawy "Jakim jesteś czytelnikiem?" Więcej info: http://alezaczytana.blogspot.com/2014/05/jakim-jestes-czytelnikiem.html#more

    OdpowiedzUsuń
  14. W takim razie nie przeczytam! Tym bardziej, że gatunek "nie mój". ;)
    shelf-of-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie wiem dlaczego teksty o literackich wpadkach cieszą się większym zainteresowaniem, ale ten czytało mi się naprawdę przyjemnie ;) Obawiam się, że masz w słowniku dużo więcej słów niż autorka i że niestety możesz mieć przez to problem z napisaniem bestselleru :P zaskoczył mnie przeskok od "rany" do "kurwa" :P nie czytałam nic w tym gatunku, nie ogarniam go, ani mu podobnych jakiś praranormal romance, czy innych. Po prostu relaksuje sie przy innej literaturze, to nie moje klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  16. NIeee! Nie, tylko nie to! Widziałam w zapowiedziach i byłam zachwycona. Wiedziałam, ze muszę ją przeczytać, że to będzie hit, który będę wspominała przez długi okres czasu, a tu co? Takie rozczarowanie! Zwłaszcza, że Twoja recenzja jest chyba pierwszą tej książki, z jaką się spotkałam. I oczywiście musi być negatywna, ahh!
    Bardzo lubię ten gatunek, ostatnio głównie w nim "siedzę", ale żeby główna bohaterka była aż tak wkurzająca? Idealny chłopak, który jej pomoże, no tak! Tego akurat mogłam się spodziewać.
    A jej imię? Straszne! Też bym nie mogła go chyba zapamiętać. No nic, chyba sobie odpuszczę, bo po co tracić czas na nerwy?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Na szczęście nawet nie myślałam o przeczytaniu tej książki, a nawet wcześniej o niej nie słyszałam. Nie wiem jaki przedział wiekowy obowiązuje w "young adults", ale może jest on niższy niż nam się wydaje, albo takie powieści będą po prostu idealne dla jeszcze młodszych, dla których ten 'gatunek' będzie trochę bardziej dorosły.

    OdpowiedzUsuń
  18. Już Marty recenzja skutecznie odstraszyła mnie od tej książki:) Teraz wiem na pewno, że nie warto tracić na nią czasu:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ta książka nawet mi się podobała, dużo, dużo gorzej było z "Tylko ty" Wilder :D. W każdym bądź razie nie mam zamiaru obcować z tym gatunkiem na co dzień ;).

    OdpowiedzUsuń
  20. Po recenzji widzę, że książka koszmarna. Będę omijać szerokim łukiem. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń