W marcu jak w garncu

20:31:00

Wczoraj narzekałam trochę, że marzec uciekł mi bardzo szybko. Tylko czas w ogóle ma to do siebie, że płynie w jakimś zupełnie błyskawicznym tempie. Dopiero mieliśmy Boże Narodzenie, a już wiosna na dobre zagościła za oknami. No ale - przejdźmy do rzeczy, czyli do marca :)

Książki:

Harry Potter i Kamień Filozoficzny, J.K. Rowling
Jeden dzień, David Nicholls
Dracula, Bram Stoker
Rozważna i romantyczna, Jane Austen
Szeptem, Becca Fitzpatrick
Mariska z węgierskiej puszty, Consilia Maria Lakotta
Miasto zagubionych dusz, Cassandra Clare
Gra o miłość, Jennifer Probst


To o co jestem proszona najczęściej (a o czym notorycznie zapominam), to polecenie wam jednej, dwóch najlepszych książek. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy ma tyle czasu i przede wszystkim ochoty na czytanie, ile przeciętny bloger książkowy, dlatego postaram się poprawić w tym względzie. Wyróżnienie za książkę marca przypadło (bezapelacyjnie) Davidowi Nichollsowi, autorowi Jednego dnia. Wspaniała, wciągająca, poruszająca lektura. Polecam każdemu! :)


Ekranizacje:

Emma (1996)

Jak zwykle nie mogę zmobilizować się do "oglądania" książek na ekranie. Już drugi raz podchodzę do Trzech metrów nad niebem i jakoś ciągle nie mogę skończyć tego filmu. Postaram się jednak coś z tym zrobić :)

Książki na półkę:



Dom nad jeziorem smutku właśnie czytam, natomiast Mariskę z węgierskiej puszty już przeczytałam. Przy okazji przypominam wam, że tę książkę mam w dwóch egzemplarzach i jeden z nich, dzięki uprzejmości Wydawnictwa M, trafi do kogoś z was. Link do konkursu znajdziecie na bocznej szpalcie mojego bloga. Wystarczy kliknąć w zdjęcie :)

Wyzwania:


* Czas na Jeżycjadę - 0. Bez komentarza ;)



* 100 tytułów BBC - 3 (Harry Potter i Kamień Filozoficzny, Dracula oraz Rozważna i romantyczna). 



* Urodzinowe - prezent dla mamy! 

W tym miesiącu moja mama obchodziła swoje 50 urodziny. Jak pewnie część z was sobie przypomina, zależało mi na fajnym prezencie, który byłby też dla niej pamiątką. Ktoś z was (przepraszam, ale w tej chwili nie pamiętam kto) polecił mi skorzystanie z Gazetomanii. To był bardzo dobry pomysł! Napisałam artykuł, wkleiłam zdjęcie (z komunii mamy, nawet nie wiedziała że takie ma, haha) i złożyłam zamówienie. 


Minusy:

* Antyrama - jestem wielką fanką antyram, bo zdjęcia fajnie w nich wyglądają i (przede wszystkim) prezentują się jednakowo. Od razu wiedziałam, że właśnie na taką ramkę się zdecyduję. Trochę nie podobało mi się tylko to, że to miała być wersja plastikowa. Nigdy wcześniej nie miałam z taką do czynienia, ale co tam. Tyle że jak przesyłka do mnie dotarła, to okazało się, że wcale nie "co tam". Ramka jest spięta w taki sposób, że rogi folii można odginać na wszystkie możliwe strony :/ Na dodatek to nie jest antyrama robiona na wymiar (zdjęcie tego nie pokazuje, bo na szerokość wszystko jest okey)! Zapłaciłam za nią (zgodnie z danymi na rachunku) 23 złote. Za zwykłą, plastikową antyramę. W Realu za 17 złotych można kupić szklaną. Nie zdecydowałam się na nią tylko dlatego, że byłam przekonana o odpowiednich (dopasowanych do zawartości) wymiarach tej z Gazetomanii. Duży minus.

* Brak możliwości zmiany nazwiska autora artykułu. Jeśli taka opcja jest możliwa, to ja jej nie znalazłam na stronie. Autorem wszystkich tekstów (nawet mojego) musiał więc zostać niejaki Łyżkowski Adam, właściciel firmy zdaje się. Bardzo sprytne.

* Brak potwierdzenia zakupu na maila - gdyby przesyłka nie dotarła, nie wiem komu i na jakiej podstawie trzeba byłoby to zgłaszać. Nie miałam żadnego (słownie: żadnego) dowodu, że rzeczywiście coś na tej stronie zamówiłam. Poza potwierdzeniem przelewu. A potwierdzenie przelewu (i to z poczty!) to żaden dowód... nawet na poczcie to wiedzą. 

Plusy:

* Świetny pomysł - największa zaleta Gazetomanii. Tyle że drukarnie już go podchwytują. Jak nie poprawi się jakość, to może to wszystko pójść w złym kierunku.

* Czas - działają w tempie ekspresowym. Nawet jak ktoś zapomni o ważnej rocznicy i przypomni sobie o niej dwa dni przed, to i tak ma szansę na fajny prezent :)

Podsumowując - tacie sprezentuję chyba coś podobnego, bo bardzo mu się spodobała gazeta mamy, ale na pewno daruję sobie ramkę. Kupię ją oddzielnie i przy okazji wymienię też tę mamy. W końcu mój prezent ma przetrwać parę lat ;)

A jak wam minął marzec? :)

Możesz przeczytać też:

17 komentarze

  1. Prezent z gazetą super :D ależ się musiała mama ucieszyć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ohh nasze mamy to rówieśniczki :) moja skończyła 15 lutego ^^
    Pomysł z gazetką super, nieźle można kogoś wkręcić :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny pomysł. Myślałam o czymś podobnym na urodziny swojego partnera, ale zrezygnowałam. Komuś sprezentuję na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj jak wspaniale, że piszesz o tym prezencie, gdyż zamierzam go odgapić :P Mam nadzieję, że się nie gniewasz, ale moim rodzice w tym roku obchodzą 50-tki i ten prezent jest genialny!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie - mi też ktoś go podpowiedział :)

      Usuń
  5. Pomysł z gazetą świetny. :D

    A poza tym, zaciekawiłaś mnie książką "Jeden dzień".

    OdpowiedzUsuń
  6. Prezent Ci się udał, szkoda tylko, że nie można było zmienić autora artykułu.
    "Jeden dzień" jest w moich planach i chciałabym przeczytać tę książkę, a potem obejrzeć film. ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Książek pochłonęłaś sporo, mi niestety nie udało się tak dużo :/ Pomysł na prezent dla mamy świetny. Parę lat temu taki prezent dostała moja przyjaciółka na wieczór panieński :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj, ja już mam koncepcję na gazetomanię, ale jeszcze dwa miesiąca przede mną ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mój małżonek został w podobny sposób ministrem w dniu swoich urodzin.

    OdpowiedzUsuń
  10. Hej - świetny pomysł z tym prezentem dla mamy! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Pomysł genialny! "Jeden dzień" mam w planach od dłuższego czasu, ale ciągle o niej zapominam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. "Trzy metry nad niebem" znam na razie jedynie w wersji filmowej - bardzo podobało mi się. :) Gratuluję marcowego wyniku!

    OdpowiedzUsuń
  13. Potwierdzenie przelewu prawnie jest dowodem transakcji i może być podstawą do reklamacji :)
    Swoją drogą niezłą reklamę (mimo minusów) zrobiłaś tej firmie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat ostatnio czytałam gdzieś artykuł o kobiecie, której opłata nie została zaksięgowana, więc tłumaczyła się, że ma potwierdzenie z poczty, że rachunek opłaciła, a mimo wszystko ostatecznie stanęło na tym, że to nie jest wystarczający dowód, więc chyba różnie z tym bywa ;) Chociaż może to jakiś jednostkowy przypadek. Ja jestem histerczyka, lubię mieć wszystko na mailu - co zamawiałam, za ile itd. :D

      Usuń
  14. "Jeden dzień" jak na razie tylko obejrzałam. Za jakiś czas pewnie przeczytam, czekam tylko żeby wspomnienie filmu się zatarło :P

    OdpowiedzUsuń