Najtrudniej jest wybaczyć samemu sobie...

19:09:00

Jakież to typowe - zrobić z Polaka małomównego handlarza narkotykami, który chodzi po świecie ubrany w wojskową kurtkę i sweter z deklaracją miłości do jakiegoś kiczowatego, niemieckiego zespołu. Gorsze byłoby chyba tylko to, gdyby ten Polak rzeczywiście był Polakiem. Ale nie jest. Jak sam przyznaje, po polsku zna trzy słowa. I chyba bałabym się zapytać jakie słowa ma na myśli. Wiecie, staram się uczyć na błędach. Do tej pory pamiętam, jak podczas wakacji między liceum a studiami zapytałam amerykańskiego kolegę swojego kuzyna o to samo. Odpowiedzi wam nie przytoczę, bo jeszcze się zarumienicie i ktoś pomyśli, że przeglądacie w Internecie strony z nieprzyzwoitą treścią. 

Abel Tannatek (klasyczne polskie nazwisko, więcej jest tylko Kowalskich!) to postać niezwykle tajemnicza. Chodzi do szkoły, ale na lekcjach zwykle śpi, co sugeruje jego kolegom i nauczycielom, że nocami miewa ciekawsze zajęcia. Sprzedaje lekkie narkotyki, jeździ na rowerze, wiecznie ma słuchawki w uszach i z nikim się nie kumpluje. Sam aż się prosi o ochrzczenie go "polskim handlarzem pasmanterią", prawda? I takim go właśnie poznaje Anna, uczennica niemal wzorowa, która po maturze chce wyjechać do Anglii. W jednej z klas znajduje lalkę siostry Abla i wtedy wychodzi na jaw... no cóż, że Abel ma siostrę. I że się tą siostrą opiekuje.

Rzeczą szokującą jest utrzymywanie z Tannatekiem kontaktów innych niż tylko tych związanych z prostą wymianą handlową, w której to jedna strona przekazuje drugiej banknot o określonym nominale, w zamian otrzymując pewną liczbę białych tabletek w woreczku. Ale Anna postanawia zaryzykować. Coś ją w Ablu pociąga. A Abel, choć niepewnie, to jednak wpuszcza ją do swojego świata i pozwala posłuchać baśni, którą opowiada swojej małej siostrze, Michi. Tylko że ta baśń w którymś momencie zaczyna niebezpiecznie przypominać rzeczywistość.

Nie mogę napisać, że mnie ta książka w jakiś sposób zaskoczyła, bo bym skłamała. Nieobecny zazwyczaj szósty zmysł tym razem wyjątkowo ujawnił się i dał znać czego mogę się po niej spodziewać. To jednak w żaden sposób nie umniejsza wartości tej lektury w moich oczach. Zostałam oczarowana tą niepozorną w sumie książką, która ma brzydką okładkę. I to oczarowana do tego stopnia, że zaczęłam się do tej okładki przyzwyczajać, a nawet ją lubić. Jak jeszcze zacznie mi się podobać, to wyrzucę ją przez okno. Razem z zawartością, żeby bardziej bolało. 

Po lekturze Jednego dnia miałam trochę większego kaca, ale dzisiaj, z perspektywy czasu, myślę, że to z powodu specyficznej atmosfery jaka mi towarzyszyła podczas jego czytania. Baśniarz jest tak samo dobry. A może lepszy? A może nie? Nie każcie mi wybierać. Przeczytajcie. 

Antonia Michaelis: Baśniarz. Wydawnictwo Dreams, 2012. 

Możesz przeczytać też:

19 komentarze

  1. U mnie cały czas stoi na półce i jakoś nie mogę się zebrać do lektury. Ale póki jeść nie woła, to niech sobie stoi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem, wolisz literaturę słoweńską... czy jaką tam jeszcze :)

      Usuń
  2. Dobrze wspominam, a nawet bardzo dobrze :-) I smuci mnie trochę fakt, że najnowsza książka autorki nie zachwyca...

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam,
    nominowałam Cię do LBA
    zapraszam do zabawy:

    http://przezpiekneokulary.blogspot.com/2014/04/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeju, nawet mi nie mów O.O Ta książka mnie rozwaliła psychicznie! Uwielbiam bohaterów, uwielbiam ich historię i wciąż na samo wspomnienie nie wiem co ze sobą zrobić :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiedziałam, że ta książka jest aż taka dobra! Jeśli nadarzy się okazja, na pewno się kiedyś skuszę!

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie ta książka niestety z nóg nie zawaliła. Byla dobra, ale w mojej ocenie na pewno nie fenomenalna :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Najpiękniejsza książka, jaką w życiu czytałam! Cudowna fabuła, bohaterowie, przesłanie, styl, klimat. Uwielbiam <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślałam, że to ładna okładka. Ale im więcej na nią patrzę tym mniej mi się podoba. Nie wiedziałam jakiej treści jest ta pozycja, ale trochę mnie zaintrygowałaś. Przeczytam, tylko muszę jej poszukać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam przed sobą "Dopóki śpiewa słowik" tejże autorki :)
    Jeżeli przypadnie mi do gustu, to wezmę się za "Baśniarza" :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Wszechobecny Baśniarz :) chciałabym przeczytać, bardzo :D

    OdpowiedzUsuń
  11. No to mnie zachęciłaś. Przeczytam na pewno.

    OdpowiedzUsuń
  12. To jak dotąd jedyna książka tego wydawnictwa, która mnie zainteresowała, którą przeczytałam i...która mi się naprawdę spodobała. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Już od naprawdę dłuższego czasu się na nią czaję ^^ Wszyscy wychwalają, wszyscy są oczarowani, a ja dalej nie miałam okazji jej przeczytać! Nie mogę się doczekać, kiedy w końcu książka stanie na mojej półce :) Mnie akurat okładka się podoba, rzecz gustu ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam napisać to samo:) Że tak wszystkich oczarowuje, że aż ma się ochotę w końcu samemu ją przeczytać. Niezwykle mnie intryguje.
      A okładka bardzo fajna, klimatyczna.

      Usuń
  14. Coraz bardziej się utwierdzam, że muszę przeczytać tą książkę. Z każdej strony atakują mnie same pozytywne recenzje ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Marzy mi się ta książka! :3 Wspaniała recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  16. dla mnie ta książka była wielkim rozczarowaniem. długo jej wyczekiwałam, i nawet okładka jak dla mnie była ok. fascynowała mnie, ciekawiła. w końcu dostałam ją w prezencie, zaczęłam czytać. no i konsternacja. tu jest też dużo błędów edytorskich i denerwowało mnie to trochę. no i postać samego Tannaka i szokująca prawda,która wychodzi pod koniec. jakoś mi to wszystko nie pasowało,wydawało się na wyrost, byłam zniesmaczona (zwłaszcza, spoileruję gdyby coś, ta scena gwałtu i to wszystko, nie mogłam jakoś zrozumieć dlaczego to się znalazło w tej książce, dla jakich odbiorców jest skierowana w takim razie itp). co prawda sam pomysł, koncepcja i finał rzeczywiście bronią całość, jednak ja mam co do niej mieszane uczucia wciąż.

    OdpowiedzUsuń