Czterysta dziewiętnaście

18:46:00

Większość ludzi na świecie kojarzy Afrykę z zacofaniem, głodem, wojnami domowymi, wysoką przestępczością i licznymi chorobami. Nie bezpodstawnie. Afryka przez długie lata była wykorzystywana przez kraje wysoko rozwinięte, a jeśli spojrzeć na tę sprawę szerzej, to właściwie nadal jest. Złoża surowców naturalnych jakie się tam znajdują, są wielką pokusą dla inwestorów z zagranicy. Przysyłają tam swoich ludzi, a ci niszczą lasy Czarnego Lądu i przepędzają okolicznych mieszkańców z ich domów, niewiele dając im za to w zamian. Jednak w pewnym momencie Afryka znalazła sposób na mały odwet. A ten odwet to... czterysta dziewiętnaście

Wszystko w tej książce zaczyna się od śmierci Kanadyjczyka, Henry'ego Curtisa, którego samochód spada w przepaść. Początkowo ślady wskazują na samobójstwo, ale dość szybko okazuje się, że sprawa wcale nie jest taka prosta, na jaką wygląda. Kilka miesięcy przed wypadkiem Curtis dostał maila z Afryki, w którym prosi się go o pomoc dla młodej dziewczyny. Córka zmarłego, Laura, zamierza zbadać ten trop i sprawdzić, czy ta wiadomość mogła mieć coś wspólnego ze śmiercią jej ojca. 

Tymczasem w Nigerii życie wiodą trzy młode osoby. Ciężarna Amina pieszo wędruje po kraju w poszukiwaniu jakiegoś miejsca dla siebie i swojego nienarodzonego dziecka, zdolny Nnamdi pracuje jako mechanik maszyn służących do wydobycia ropy, a Winston jest spokojnym, ale bardzo sprytnym przestępcą z Lagos. 

Losy ich wszystkich muszą się spotkać i czytelnik przez cały czas jest tego świadomy. Jednak konia z rzędem temu, komu uda się odgadnąć, w jaki sposób się to stanie. Zadania nie ułatwia na pewno fakt zaburzonej kolejności zdarzeń, na którą zdecydował się autor, Will Ferguson. Najpierw dzieje się coś, potem dzieje się coś innego, a jeszcze później okazuje się, że to coś, o czym już czytaliśmy, zdarzyło się tak naprawdę dużo wcześniej. O dziwo, nie przeszkadzało mi to. Nie nosiło znamion bałaganu. Nie przypominało go. Wręcz przeciwnie - książka wydaje się przemyślana i ułożona, a język jakim posługuje się w niej Ferguson jest tak porządny, że aż lekko irytujący.

Nie mogę powiedzieć, żeby ta lektura wchłonęła mnie bez reszty i żebym z jej powodu nie mogła spać przez tydzień, ale na pewno zostanie mi po niej obraz Afryki. Afryki, która krwawi z każdej możliwej strony i którą reszta świata nie za bardzo się przejmuje, a czasem dociska ją nawet mocniej do ściany nędzy i rozpaczy. I właśnie taka Afryka próbuje wierzgać nogami, którymi są 419-tki. Nie chcę absolutnie usprawiedliwiać tutaj tego typu działań, ale... Okay, chyba piszę teraz jak połamana, więc może już skończę. Polecam ludziom ciekawym świata - tego prawdziwego, który nie zawsze jest piękny i uroczy. 


Will Ferguson: 419. Wielki przekręt. Wydawnictwo Muza, 2014. 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza


419. Wielki przekręt [Will Ferguson]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Rany, ktoś czytał? Co myślicie? Ogarnęła mnie nagła chęć pogadania o Afryce :)

Możesz przeczytać też:

12 komentarze

  1. Przekonałaś mnie. Rzeczywiście Afryka jest często wykorzystywana przez całą resztę świata, poniżana, wyganiana. Także tym bardziej ciekawi mnie odwet, a co za tym idzie ta książka. No i ta zaburzona chronologia kusi, bo nie każdemu autorowi udaje się zręcznie napisać powieść w taki sposób.

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi całkiem ciekawie. Ale jeśli chodzi o Afrykę, to najlepszą książką jaką o niej czytałam nadal pozostaje "Heban" Kapuścińskiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą. ,,Heban" to jedna z lepszych książek jakie kiedykolwiek czytałam.

      Usuń
  3. Czekam na tę książkę, więc napiszę wrażenia za jakiś czas :D jestem zaintrygowana Twoją recenzją :) a ogólnie marzę o podróży do Afryki, takiej dzikiej tej właśnie zacofanej, biednej, naturalnej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaintrygowałaś mnie. Zapowiada się ciekawa lektura, której z pewnością nie przeoczę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzmi interesująco. Mnie Afryka kojarzy się głównie z dzikim safari, kolorem khaki i ubłoconym dżipem. Chyba jednak warto poznać tę inną stronę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie jestem do końca przekonana, czy to książka dla mnie, więc pewnie zapiszę sobie tytuł, a przed wypadem do biblioteki lub większymi zakupami w bibliotece sprawdzę jeszcze inne opinie. Nie wątpię, iż pozycja jak najbardziej interesująca, skoro piszesz, że tym razem Afryka bierze odwet i nie pozwala sobą dłużej pomiatać przez kraje czerpiące z nich korzyści.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kusi mnie ta książka, uwielbiam klimaty Afryki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zupełnie nie moje klimaty, więc nie jestem pewna czy spodobałaby mi się. Aktualnie siedzę w fantastyce i przeplatam ją klasyką i niektórymi YA. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Brzmi ciekawie, choć obawiam się tej zaburzonej chronologii :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię lektury, które ukazują oblicza Afryki. Chyba się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawe spojrzenie: 419 jako odwet.
    Mnie akurat ta książka bardzo wciągnęła. Choć może Laurze zbyt łatwo poszło w Lagos?

    OdpowiedzUsuń