Szeptem o Szeptem

17:18:00


Tak mi się coś wydaje, że w historii literatury popularnej była już kiedyś para, która swoją burzliwą znajomość zaczęła od wspólnych lekcji biologii. I nie działo się to wcale tak dawno temu. Zostawmy jednak w spokoju Bellę oraz Edwarda i zajmijmy się Norą oraz Patchem, bohaterami książki pt. Szeptem, której autorką jest Becca Fitzpatrick

Tych dwoje poznaje się w szkole. Startują banalnie: jest wzajemne przyciąganie, jest lekka niechęć z jej strony, jest dużo tajemniczego uroku z jego strony... i tak dalej. W pewnym momencie pojawia się kryzys, ale nie między nimi, a z zewnątrz. Kryzys ma na imię Chauncey i jest kimś w rodzaju... no właśnie. Nie wiem kim on tak właściwie jest. Niewiele zrozumiałam z całej tej historii, ale wnioskuję, że kiedyś został on w jakiś sposób skrzywdzony przez Patcha. I ach! Zapomniałam o najważniejszym! Patch jest upadłym aniołem.

Szkoda, że Becca Fitzpatrick nie wytłumaczyła swoim czytelnikom trochę dokładniej relacji pomiędzy Patchem i Chauncey'em. Naprawdę szkoda. Nie nadążałam za fabułą, która gnała do przodu, podczas kiedy ja marszczyłam brwi i starałam się zmusić mózg do myślenia. Z kim on rozmawia? Kto tu kogo zniewolił? I w ogóle o co kaman? Obawiam się, że zaczynam się starzeć, bo przeczytałam chyba ze sto recenzji tej książki i w żadnej nie było ani słowa o podobnych do moich odczuciach. Może paranormale to już nie moja bajka? 

Jakby jednak nie było, muszę przyznać, że książkę czytało się szybko, co jest chyba typowe dla tego gatunku. Nie mogę też napisać, że była kompletnie beznadziejna, bo właściwie całkiem miło spędziłam z nią czas. Brakowało mi tylko jakichś większych przeżyć. Jakiegoś walnięcia obuchem w głowę, jakichś nieprzespanych nocy po lekturze albo chociaż paru fajnych wspomnień. A tu nic. Odkładasz tom na półkę i po wszystkim. Zapominasz, że w ogóle miałeś go kiedyś w rękach.

Tylko nikt kto ogląda go na owej półce nie może mieć wątpliwości, że ktoś jednak miał go w swoich łapach. Dostał mi się egzemplarz, który każe mi przypuszczać, że w magazynach Wydawnictwa Otwartego grasuje jakiś krokodyl. Kilkadziesiąt ostatnich kartek wygląda tak, jakby ktoś je pogryzł. I tym kimś nie był chyba człowiek. Na dodatek maszyna drukarska musiała być w stanie wskazującym w trakcie produkowania tego egzemplarza, bo ja bez pomocy linijek wypisałabym ten tekst prościej. Parę ostatnich stron jest też spiętych tylko z jednej strony. Mocniejsze pociągnięcie i końcówki pierwszego tomu tej serii trzeba będzie szukać po sąsiadach. Takie fajne wydawnictwo, a takie potknięcia im się trafiają. Trochę wstyd. 

Becca Fitzpatrick: Szeptem. Wydawnictwo Otwarte, 2010. 

Możesz przeczytać też:

19 komentarze

  1. Czytałam kiedyś m-booka pozycja :) Zachwyciła mnie :) Muszę dorwać książkę :)
    Bardzo ciekawa recenzja :)
    Pozdrowionka :*

    OdpowiedzUsuń
  2. No wstyd, wstyd tak wydać książkę... Może to tak specjalnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba że ze złośliwości wobec Karriby ;) A tak poważnie - wydaje mi się, że to po prostu jakiś wadliwy egzemplarz :(

      Usuń
  3. Ostatni akapit recenzji jest zdecydowanie najlepszy! Zdecydowanie zwracam uwagę na jakość wydania, więc jeżeli zdecyduję się kiedyś na zakup Szeptem, to koniecznie sprawdzę czy nikt nie próbował schrupać tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przykre, że na wydawnictwo na konkursy przeznaczyło egzemplarze z odrzutu... bo w sumie inaczej tego traktować nie można, a to trochę lekceważenie odbiorcy. Co do książki - lubię paranormale, ale do tej serii jakoś nigdy mnie nie ciągnęło ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbym coś takiego kupiła przez internet i przyszło w takim stanie, to chyba bym reklamowała :)

      Usuń
  5. Niefajnie, że trafiłaś na takie wydanie...

    OdpowiedzUsuń
  6. Co do serii, to zawsze mnie ciekawiła i zawsze chciałam przeczytać książki. Zaskoczona niemile jestem faktem, że wydanie, które otrzymałaś, było w tak złym stanie... MOŻE ktoś nie zwrócił uwagi na taki mankament, ale jeśli ktoś zwrócił i nic z tym nie zrobił, tylko posłał dalej, to już gorzej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Właściwie to mi się całkiem podobało - mam za sobą 3 tomy serii, 4 czeka.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi natomiast bardzo podoba się cały cykl :) Lekcja biologii bardziej podchodziła mi pod wdż. Nie miałam takich odczuć jak ty, mimo to recenzja bardzo mi się podoba :) Szkoda, że trafiłaś na taki egzemplarz. Nie cierpię jak książki mają takie wady, w dodatku przeszkadzające w czytaniu. Ehh...

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozumiem Cie doskonale, bo ja też miałam problem kto z kim i o co chodzi? Serie czytałam dawno i jeszcze wtedy nie było wydanych wszystkich części, więc po tym czasie, w którym czekałam na kolejną część ciężko mi było 'wejść' w fabułę. Niby znałam wątek a jednak podczas dodawania nowych bohaterów przez autorkę miałam duży problem.
    Co dziwniejsze, mimo kilku minusów, seria nawet mi się podobała :P chociaż pewnie nie wrócę do niej więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a więc jednak nie jestem sama :))

      Usuń
  10. Czytałam wiele pozytywnych opinii na temat całej serii i planuję ją przeczytać (przynajmniej pierwszy tom), zobaczymy jakie będą moje wrażenia :) mam nadzieję, że ta historia jednak utknie mi w głowie na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uuu, kiepsko z tym wydaniem - Chomik też nie lubi zniszczonych książek, a co do gatunku, to ja bym się chyba nie odnalazła w tym paranolmal romance ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Trafił ci się egzemplarz z limitowanej edycji a jeszcze narzekasz :D babie to nigdy nie dogodzi :D

    OdpowiedzUsuń
  13. bardzo ciekawa recenzja, być może skuszę się na tę pozycję ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kiedyś miałam ochotę na tą pozycję, ale po pierwszych 50 stronach powiedziałam nie dziękuję. BANALNA fabuła ;/

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękna okładka:) Wielka szkoda, że dostałaś tak fatalny egzemplarz książki. Mam nadzieję, że to była jednorazowa wpadka.

    OdpowiedzUsuń