Spotkanie bliskiego stopnia

18:49:00


Dawno, dawno temu wampiry były złe. I proszę mi tu nie przecierać oczu ze zdumienia! Naprawdę tak było. Wampiry nie były czymś w rodzaju domowych zwierzątek, które zjadają inne domowe zwierzątka. Nie miały nic wspólnego z Edwardem Cullenem ani z braćmi Salvatore. Piły ludzką krew, i to nie z woreczka, a prosto z szyi, nie przejmując się za bardzo dramatyzmem zawartym w zwrocie "do dna". Nie miały w zwyczaju błyszczeć w słońcu ani nie używały magicznych pierścieni, żeby w ogóle móc się w tym słońcu pokazywać. 

Jednym z takich wampirów był hrabia DraculaUchodził za wysokie, chude i blade stworzenie, na którego widok albo samo chociażby wspomnienie ludzie reagowali znakiem krzyża i innymi gestami, mającymi chronić przed złymi mocami. Od wieków mieszkał w swoim zamku gdzieś w Transylwanii, ale razu pewnego wpadł na pomysł przeprowadzenia się do Anglii. W tym celu wynajął firmę, która miała mu znaleźć na Wyspach stosowny dom, a kiedy swoje zadanie wykonała, wysłała do zamku hrabiego swojego przedstawiciela, aby na miejscu dopełnił wszystkich formalności. Jonathan Harker przybył do obcego kraju i poznał hrabiego, a wszystkie swoje obserwacje zaczął zapisywać w dzienniku. Podobny dziennik prowadziła też w Anglii jego narzeczona, Mina, a także parę innych osób, wśród których był niejaki doktor Seward, pracujący na co dzień w szpitalu psychiatrycznym. 

Doktor Seward przyjaźnił się z innym doktorem, Van Helsingiem. Van Helsing był dość specyficznym człowiekiem, choć bez wątpienia dobrym i dającym się lubić. Wysławiał się niczym mistrz Yoda, przestawiając szyk zdania w sposób tak pokrętny, jak to tylko możliwe bez uszczerbku dla sensu tego zdania. 

W wyniku różnych wydarzeń losy tych wszystkich ludzi, a poza nimi jeszcze dwóch innych dżentelmenów, lorda Godalminga i pana Morrisa, spotkały się na mapie życia i sprzymierzyły we wspólnym celu. A ten cel mógł być tylko jeden: powstrzymać szalonego Draculę.

Historia najsłynniejszego wampira świata zafundowała mi chyba wszystko, co miała mi zafundować. Było przebijanie serca kołkiem, był czosnek i krucyfiksy, było nawet spanie w trumnach! Pomijam takie oczywistości jak picie krwi, bo to się samo przez się rozumie ;)

Ta książka do moich ulubionych należeć pewnie nigdy nie będzie, ale muszę przyznać, że ubawiłam się całkiem nieźle. I na koniec wyznam wam jeszcze coś przerażającego: obawiam się, że wolę jednak te wampiro-podobne stworzenia, które tak modne były jeszcze dwa lata temu. Jestem tym faktem załamana. Mało tego, jakoś nie mogłam uosobić sobie hrabiego Draculi z wcieleniem zła. Brawo, Karriba. Oglądaj więcej Pamiętników wampirów, a wkrótce żadne legendarne stworzenie nie będzie ci straszne ;)

Bram Stoker: Dracula. Wydawnictwo Zielona Sowa, 2005.

Książka znalazła się na liście 100 tytułów BBC

Dracula [Bram Stoker]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE

Możesz przeczytać też:

14 komentarze

  1. No co Ty mówisz, ja zdecydowanie wolę wampiry pokroju Draculi, które nie mają oporu przed piciem krwi i spaniem w przytulnej trumnie ;-) Draculę koniecznie muszę przeczytać, bo znam jedynie film, zresztą tak samo jest w przypadku "Wywiadu z wampirem"....

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie się Dracula zdecydowanie podobał. Bardzo dobra lektura, do której z chęcią powrócę kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  3. Takie wampiry są sto razy lepsze od Cullen'ów :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja na szczęście jestem przywiązana do tradycyjnego wizerunku wampira :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również. :) Te zmierzchopodobne wampiry w ogóle mnie nie kręcą. ;)

      Usuń
    2. Zgadzam się z Wami. Wampir powinien pozostać wampirem, a nie nieśmiertelnym członkiem boysbandu.

      Usuń
  5. "Zmierzch" & company - a tfu, tfu, tfu.
    Za to na Draculę mam chrapkę:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiem czy i ja nie odniosłabym takiego samego wrażenia co do Draculi. ;) Chyba za dużo "milutkich" wampirów jest obecnych w literaturze, by się nagle przerzucić na te złe wcielenie. Ale wciąż mam w planach przeczytać o tym najsłynniejszym, bo klasykę znać trzeba, a i jakieś porównanie mieć wypada. To znaczy tylko w moim mniemaniu. Ale skoro w tej książce miałaś wszystko, co mieć powinnaś to tym bardziej sięgnę. Chyba będzie to dobre doświadczenie - zmienić na chwilę wizję wampira z "edwardowskiego" :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja się jednak nie skuszę. Po filmie Mroczne Cienie z 2012 r., żaden Drakula nie będzie mi straszny :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajne zdjęcie :) Muszę wreszcie się zebrać w sobie i przeczytać tę książkę, bo to przecież klasyka i podwaliny horroru oraz podstawa wampiryzmu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. klasyka jednak klasyką, i ja "Draculę" też muszę nadrobić, ciekawe jakei wrażenie wywrze na mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajna fotka
    pozdrawiam
    Sprawdzamypromocje.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. Przyznam, że niezbyt mi się "Dracula" podobał, ale fanką brokatowego Edwarda-stalkera też nie jestem (+ nic mnie tak nie irytuje, jak wieczne niezdecydowanie u faceta - nawet nie mówiąc już o płaczliwej emo-Belli...). // A ta fotka niby co ma przedstawiać ;) ? Na krew to trochę takie jakieś mało czerwone... // Z wampirzych klimatów, to chyba tylko "Wywiad z wampirem" lubię. W wersji filmowej na razie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Choć przez jakiś czas oglądałam z siostrą "Pamiętniki wampirów" nie umiem czytać książek, w których są to jedne z postaci. Działają mi one na nerwy (postaci i publikacje), bo ostatnimi czasy nowsze pozycje zostały okrzyknięte wielkim "wow", a tłumy nastolatek rzuciły się na "Zmierzch". Jeśli już to w starszym sprawdzonym wydaniu. A "Dracula" może być dla mnie świetną lekturą na przełamanie się :)

    OdpowiedzUsuń