O tym dlaczego ugotowałam dzisiaj zupę pomidorową

18:23:00

Zbierałam się do napisania tego tekstu od samego rana... w poniedziałek. Dzisiaj przypomniały mi się nawet czasy szkolne, kiedy to swój szczyt popularności miało wyrażenie "jeszcze tylko pomaluję pokój i mogę się uczyć". A przypomniały mi się nie bez przyczyny, bo żeby opóźnić trochę uzewnętrznienie się na temat Miasta zagubionych dusz, postanowiłam ugotować zupę. Pomidorową. Ja. Zadzwoniłam do mamy, zapytałam o jakieś rady, bo byłam lekko spanikowana swoim postanowieniem, a ona na to: może lepiej zrób sobie kanapkę, co? No cóż, zrobiłam zupę. Teraz w lodówce stoi cały jej garnek, a ja nie mam już żadnych pomysłów na uniknięcie napisania tego, co za chwilę muszę napisać.

Otóż - nie jestem zachwycona. I to tak bardzo boli! Dary Anioła to jedna z moich ulubionych serii, więc na wpół podświadomie od każdego jej tomu wymagałam więcej niż od przypadkowo wpadających mi w ręce lektur. A to wywindowało moje oczekiwania na jakiś niebotyczny poziom, z którego gwałtowny upadek omal nie zabił mojego wrażliwego serca Nocnego Łowcy. Bo widzicie, wypadnięcie z dziesiątego piętra jest zazwyczaj trochę bardziej niebezpieczne niż z pierwszego.

Jace jest teraz sługą zła, czyli brata Clary, nazywanego zupełnie bezpodstawnie Sebastianem. Razem zniknęli gdzieś w świecie i nikt nie ma pojęcia, co się z nimi dzieje. Wszyscy podejrzewają, że Sebastian ma do zrealizowania jakiś niecny plan, ale nikt nie ma pojęcia, jak mu w tym przeszkodzić. Cała ekipa, na czele z samą Clary, zdobywa się na burzę mózgów, która ma przynieść im olśnienie. Co zrobić? Jak odnaleźć Jace'a? I jaka tajemnicza więź łączy tak naprawdę ich przyjaciela z największym wrogiem? 

Jace zniknął. Nie ma go. Nie w sensie dosłownym, ale jakie to ma właściwie znaczenie? Nijaki Jace to żaden Jace. Ewolucja tego bohatera zupełnie mi się nie podoba. W Mieście kości był świetny: zarozumiały, wygadany, zabawny, trochę irytujący. Z każdym tomem oddawał cząstkę starego siebie jakiejś nowej, obcej postaci, która gustuje w filozoficznych rozważaniach i romantycznych wyznaniach. Słabo mi, kiedy o nim czytam. Może lepiej by było, gdyby nigdy Clary nie poznał, bo oboje w pewnym momencie tej książki zaczęli przypominać roztopioną watę cukrową. Tylko o czym byłaby wtedy ta książka?

Gdzieś powyżej napisałam, że Miasto zagubionych dusz mnie nie zachwyciło. I dokładnie tak było. Ten tom to nie żadna katastrofa. Nie użyłabym go jako podpałki do pieca, gdybym piec miała. Nie przeznaczyłabym go na szkolenie się w origami. Nie oddałabym Budyniowi do ostrzenia sobie na nim pazurków. Ale jeszcze żadnej części Darów Anioła nie czytałam przez miesiąc. I już żadnej części Darów Anioła nie chcę czytać przez miesiąc. Czy się rozumiemy, Cassie?

Cassandra Clare: Miasto zagubionych dusz. Wydawnictwo MAG, 2013.
Okładka książki pochodzi ze strony www.lubimyczytac.pl. 

Miasto zagubionych dusz [Cassandra Clare]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Poprzednie części:
Cassandra Clare - "Miasto kości"
Cassandra Clare - "Miasto popiołów"
Cassandra Clare - "Miasto szkła"
Cassandra Clare - "Miasto upadłych aniołów"

Możesz przeczytać też:

15 komentarze

  1. Jestem bezwarunkowo zachwycona każdą książkę pani Clare, więc nie potrafię dostrzec w nich żadnych niedogodności. Ciekawa recenzja, choć mi książka bardziej przypadła do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zostałaś nominowana do Liebster Blog Aword :)
    Wszystko tutaj na blogu http://black-world-of-book.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ha, a ja dzisiaj zamiast zabrać się po dwóch tygodniach do pisania kolejnej części mojego cyklu, zabrałam się za gotowanie sobie obiadu. Ja, która nie potrafi kompletnie nic ugotować. Ale odkładanie wychodzi mi po mistrzowsku, więc nadal jestem na etapie "jutro". A jutro powiem "jutro".
    Tę część mam za sobą i jako jedyną z serii męczyłam ponad tydzień. Mdła, niezabawna, bez Jace, Clary nijaka i tylko Sebastian mi się podobał xd O dziwo :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam tą część na półce i zobaczymy jak mi przypadnie do gustu :)

    weronine-library.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś od początku zupa pomidorowa była dla mnie ciekawsza niż ta seria :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam jeszcze nic tej autorki i nie jestem zachwycona tymi seriami, ale tym, że ugotowałaś pomidorową już tak :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Uuu...
    To smutne, kiedy książka na której się polega, aż tak zawodzi...
    Nie znam sagi, lecz mam nadzieję, niebawem to naprawić :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie przeznaczyłabyś na szkolenie orgiami? :) No to można przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jeszcze nie doszłam do tej części :) Przykro mi, że się zawiodłaś, nie lubię tego uczucia, a szczególnie jak coś jest mega super, a potem nagle jakoś tak idzie w dół :) ale za to masz obiad na trzy dni :D mimo to przeczytam, bo już kupiłam więc cóż mi zostaje :D mmm zupka pomidorowa pychota :D może i ja zrobię ?

    OdpowiedzUsuń
  10. Chętnie wezmę się za tą serię, lecz czasu brak :((

    OdpowiedzUsuń
  11. też mi się nie podoba kierunek, w którym zmierza Jace :/

    OdpowiedzUsuń