Losy Mariski z węgierskiej puszty + konkurs

18:14:00

Na Węgrzech byłam tylko raz w życiu. Zdarzyło się to podczas pewnych wakacji. Pamiętam z tego głównie to, że mieliśmy wielki problem z kupieniem biletów do aquaparku, bo nikt w kasie nie mówił ani po angielsku, ani tym bardziej po polsku. My z kolei nie znaliśmy nawet jednego słowa z języka Madziarów. Ostatecznie udało się nam z pomocą pewnej uprzejmej i poślubionej Węgrowi Polce uzyskać to, czego chcieliśmy. Za to w środku spędziliśmy kilka bardzo miłych dni, więc trudów z jakimi przyszło nam zmagać się w walce o weekendową wejściówkę, w ogólnym rozrachunku nie żałowaliśmy. 

To by było na tyle, jeśli chodzi o moją styczność z narodem oraz ziemią węgierską. Tymczasem Consilia Maria Lakotta, która dla mnie jest autorką zupełnie anonimową, postanowiła napisać książkę z akcją rozgrywającą się właśnie w tym kraju. Tak się złożyło, że za sprawą Wydawnictwa M ta książka trafiła w moje ręce. Mariska z węgierskiej puszty poturbowała mnie trochę psychicznie, ale chyba tego nie żałuję.

To historia prostej kobiety, tytułowej Mariski, która w momencie, w którym ją poznajemy, ma 32 lata i bardzo chce wyjść za mąż. Kandydat do jej ręki jest... ten sam od 13 lat. To czikos, Jaros Vargas. Nie pytajcie, kim jest czikos, bo nie wiem, ale ma on jakiś związek z końmi. Pilnuje ich albo coś koło tego. Whateva. To nie ma znaczenia. Grunt, że z racji wykonywanej profesji nie może on się ożenić, bo jest bardzo potrzebny hrabiemu von Czolnemu, u którego pracuje. Za młodą parą wstawia się córka owego hrabiego, Juliska, która sama zakochana jest w bracie Jarisa, zdolnym skrzypku, Gaborze Vargasie. Dziewczyna wie, że ojciec nigdy nie wyrazi zgody na jej związek z wieśniakiem. 

Ta książka opowiada o trudnych losach rodziny Vargasów w czasie przed i po wojnach światowych, aż do roku 1953, czyli okresu bezpośrednio sprzed słynnej rewolucji. To historia o niezłomności, zasadach moralnych i miłości do ojczyzny. Muszę przyznać, że trochę sobie nad tą książką popłakałam... a w każdym razie uroniłam nad nią kilka łez, bo chociaż czytało się ją zaskakująco szybko, to jednak wrażenie w głowie pozostawiła spore. 

Tylko na odwrocie okładki już drugi raz w tym roku znalazłam spojler. Chyba przestanę czytać notki wydawców, bo słowo daję, że czasem można się z nich dowiedzieć za dużo. Jednak samą opowieść zaliczam na plus.

Consilia Maria Lakotta: Mariska z węgierskiej puszty. Wydawnictwo M, 2014. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu M

***
Jeśli ktoś z was pod wpływem mojego czarującego tekstu nabrał ochoty na przeczytanie tej książki, to bardzo się cieszę, bo mam ją w dwóch egzemplarzach :) W związku z tym będzie konkurs :)

Zasady i uwagi:

1. Konkurs trwa od 26 marca do 13 kwietnia włącznie. W konkursie mogą wziąć udział wszystkie osoby posiadające adres korespondencyjny w naszym pięknym kraju. 
2. Aby wziąć udział w konkursie trzeba w komentarzu pod tym postem podać swoje imię lub nick i adres e-mail oraz krótko odpowiedzieć na pytanie:

Z czym kojarzą ci się Węgry?

Przykładowe zgłoszenie:

Nick: Karriba
Mail: karriba.mikela@gmail.com
Odpowiedź: Węgry kojarzą mi się ze światowej sławy pływakami. 

3. Sponsorem nagrody jest Wydawnictwo M

Powodzenia :)

Możesz przeczytać też:

20 komentarze

  1. Zachęcam wszystkich do przeczytania tej książki i wzięcia udziału w konkursie, w którym można ją wygrać. Nie zawiedziecie się na tej powieści.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nick: Kicimiętka Bloguje
    Mail: kocimietka.bloguje@gmail.com
    Odpowiedź: Węgry kojarzą mi się z moim ulubionym gulaszem ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. O Ty niedobra!!! ładnie mnie zachęciłaś, a w kolejce u lekarza czytałam już Mariskę, ale odłożyłam.
    Aj nie lubię Cię!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nick: Beti G
    Mail: Beatka_beti1@wp.pl
    Odpowiedź: Węgry kojarzą mi się z przepysznym plackiem ziemniaczanym po węgiersku, czyli takim z pysznym gulaszem, którego za żadne skarby świata nie umiem zrobić :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam jedną książkę tej autorki i również nie była to najłatwiejsza lektura. Trudna tematyka i na pewno nie powiedziałabym, że czytało mi się tę powieść szybko. Nie wiem jak w przypadku "Mariski", ale podejrzewam, że jest to równie wartościowa historia jak ta z "Nocnej rozmowy".

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam nadzieję, że niebawem uda mi się zapoznać z lekturą. A na chwilę obecną podzielam twoje zdanie - spojlery mnie też dopadają w okładkach i opisach..

    OdpowiedzUsuń
  7. Nick: Isadora
    Mail: karolinnaamm@gmail.com
    Odpowiedź: Węgry kojarzą mi się raczej literacko, z "Tańcem czarownic" Jessiki Gregson. No i "Hrabiną", opowieścią o Elżbiecie Batory. Chętnie przeczytałabym coś jeszcze, bo wrażenia mam jak najbardziej pozytywne, stąd moje zgłoszenie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nick: Agnieszka Em
    Mail: agnieszkaem23@wp.pl
    Odpowiedź: Węgry kojarzą mi się z wyścigiem F1 na torze Hungaroring. Jeździ tam kibicować bardzo wielu Polaków, ale wielka szkoda, że nie zobaczymy już na nim kierowcy, który rozsławił ten sport w naszym kraju.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nick: Alyss M
    Mail: silvershadow61@gmail.com
    Odpowiedź: Węgry najbardziej kojarzą mi się szczerze mówiąc z komiksem "Axis Powers: Hetalia". Węgry cały czas grozi tam komuś patelnią ^^

    OdpowiedzUsuń
  10. Węgry kojarzą mi się z pewnym pobytem w 5-gwiazdkowym hotelu w cudownym Budapeszcie, nad brzegiem Dunaju ;) Z Bożym Narodzeniem z uroczym kiermaszem i langoszami. Z uroczym miasteczkiem Pecz. Z cesarzową Sisi. Z naleśnikami a la Gundel i bardzo, bardzo dobrą kuchnią. A także ze "Staroświecką historią" Magdy Szabo. Generalnie są to bardzo miłe skojarzenia i każdego zachęcałabym do zwiedzenia tego kraju:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rany, jak pięknie opowiadasz... :)

      Usuń
    2. Chciałam się podzielić swoimi skojarzeniami, bo widzę, że Węgry, choć tak blisko Polski, są krajem mało u nas znanym..

      Usuń
  11. Witaj, chciałabym poinformować Cię, iż zostałaś nominowana do Liebster Blog Award - więcej informacji na moim blogu.
    Pozdrawiam Serdecznie

    weronine-library.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Książka jest bardzo interesująca jak widzę :) Chętnie bym ją przeczytała. Spróbuję więc w konkursie ją zdobyć :)
    Nick: Natalia Z
    Mail: nata130@interia.eu
    Odpowiedź: Węgry kojarzą mi się z rozległymi winnicami, które miałam okazję oglądać w filmie, aczkolwiek nie wiem (zapomniałam) jaki on nosił tytuł. Pamiętam, że byłam zafascynowana, gdyż Węgry oferują bardzo dobre,stare wina, które na filmie główna bohaterka próbowała, i jej smakowały. Tak więc z tym mi się kojarzą Węgry. :)

    pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  13. Nick: Unga
    Mail: agnuu@interia.eu
    Węgry kojarzą mi się z pewną pamiętną nocą, kiedy to wracając do kraju (autokarem z Bułgarii! brr, nigdy więcej ) całą kolonią, spędziliśmy noc w jakimś starym akademiku. Teraz wydaje mi się, że był wielki i straszny, ale pewnie wyolbrzymiam, bo byłam wtedy sporo lat młodsza. Otóż razem z nowymi znajomymi zachciało nam się opowiadać historie o duchach - w sumie jestem przekonana, że każdy robił tak kiedyś na koloniach ;) Klimat sprzyjał, ten dreszczy emocji w nieznanym miejscu... snuliśmy fantazje, jakie straszne rzeczy mogły się tu wydarzyć... ha, teraz to brzmi śmiesznie, ale wtedy byłam autentycznie wystraszona, za nic nie ruszyłabym się z pokoju. Ale w końcu towarzystwo musiało się rozejść i zostałam tylko z jedną koleżanką. Los tak chciał, że miała ona tendencje do lunatykowania, szczególnie w nowych miejscach. Niby o tym wiedziałam, ale gdy w nocy nagle zerwała się, usiadła na łóżku, otworzyła oczy, zaczęła coś tam biadolić pod nosem patrząc pusto przed siebie... o rany, byłam przerażona, po prostu mnie zmroziło i nawet nie byłam w stanie krzyknąć :D Po takim czasie nadal nie moge o tym zapomnieć :D Wiem, że ta historia nie ma raczej nic wspólnego z samymi Węgrami, bo mogłaby się przydarzyć gdziekolwiek, ale zawsze gdy tylko słyszę nazwę tego państwa, staje mi przed oczami ta noc w akademiku. I w sumie stwierdziłam, że mogę o tym napisać :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nick: Sylwka S.
    E-mail: sylwka.sk91@wp.pl
    Węgry kojarzą mi się z miłością. Dokładniej dlatego, że właśnie na Węgrzech byłam na miodowym miesiącu bo tylko na taki było nas stać. Wszystko oczywiście przysłaniał mi mój mąż i wszystko było takie piękne, kolorowe jakbym miała na oczach różowe okulary. Też mieliśmy problemy z komunikacją, ale na szczęście byli z nami znajomi, a koleżanka znała podstawy języka. Węgry = miłość :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nick: Justyna G.
    E-mail: molksiazkowy.pl@wp.pl
    Węgry kojarzą się mi z II wojną światową. Dlaczego? Pamiętam jak babcia opowiadała mi różne historie wojenne które przeżyła i często występowały Węgry w tych opowieściach. Jak po zesłaniu na tą ziemię bardzo często młode dziewczyny zakochiwały się we Węgierskich żołnierzach.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nick: Katarzyna K
    e-mail: elementarz90@gmail.com
    Odpowiedź: Węgry kojarzą mi się z... plackiem po węgiersku :)
    Mam jednak nadzieję, że po lekturze tej powieści, moje skojarzenia z tym państwem znacznie się poszerzą! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Nick: Antyśka
    Mail: a_4marca@o2.pl
    Odpowiedź: Węgry kojarzą mi się z plackami ziemniaczanymi w sosie po węgiersku. Nie wiem ile w tym prawdy, że sposób tworzenia tego sosu pochodzi właśnie z Węgier, ale wiem jedno - jest pyszne. ;)

    OdpowiedzUsuń