Tajemnice, tajemnice

17:40:00

Postanowiłam sobie, że będę konsekwentnie kończyła cykle, które rozpoczynam. Nie znoszę zostawiać niedoczytanych serii niemal tak samo mocno, jak pojedynczych książek. Przez nie mam ciągłe wrażenie bałaganu w biblioteczce. Tyle że to okazuje się niezwykle skomplikowane. Bo tak oto na pierwszy ogień postanowiłam rzucić Gwen Frost i zakończyć swoją przygodę z Akademią Mitu. Jakież więc było moje rozczarowanie, kiedy okazało się, że to nie jest trylogia. Sądząc po finale trzeciej części, w planach są jakieś następne (zresztą, zdaje się, że już zostały wydane poza granicami naszego kraju). I bądź tu mądry. 

UWAGA! Jeżeli ktoś z was nie czytał jeszcze dwóch poprzednich tomów o Akademii Mitu, a zamierza (choć, moim zdaniem, nie warto), proszony jest o zakończenie lektury tego tekstu na tym zdaniu. 

Tym razem nie ma półśrodków - Gwen musi zapobiec uwolnieniu Lokiego, w przeciwnym razie świat ponownie pogrąży się w wojnie chaosu... lub czymś podobnym. Im dalej w las, czyli w tę historię, tym mniej mi się ona podoba. Pani Estep chyba nie miała pomysłu na to co ma być dalej, więc tym większym zaskoczeniem jest dla mnie decyzja o kontynuowaniu tej serii. 

Nasza bohaterka coraz bardziej pogrąża się nie tylko w problemach, ale i w oczach czytelnika - jest już nie tylko niemądra, ale momentami wręcz głupia i naiwna. Może to mocne słowa, ale jak to powiedział kiedyś Dumbledore Harry'emu - zawsze nazywaj rzeczy po imieniu. I gdyby tego było mało, ta głupota wydaje się być zaraźliwa, bo ulegają jej wszyscy wokół, od uczniów począwszy, na nauczycielach skończywszy. Nawet Loki, który ma być okrutnym i przerażającym bogiem, przypomina raczej jakąś karykaturalną, a nawet śmieszną postać. 

Jedynym bohaterem godnym jakiejkolwiek uwagi, jest bibliotekarz Nicamedes. Całe szczęście pani Estep nie poświęciła mu tyle uwagi, by zdołać tę postać zepsuć. W ogóle, jeśli już jesteśmy w tematyce Harry'ego, mam wrażenie, że trochę inspiracji z niego się w Akademii Mitu pojawiło. Szkoła dla wyjątkowych nastolatków czy odradzający się wróg, który niegdyś został pokonany... przyznajcie, że brzmi znajomo. 

Krótko podsumowując: nie. Po prostu nie. 

Jennifer Estep: Tajemnice Gwen Frost. Wydawnictwo Dreams, 2013. 
Okładka książki pochodzi ze strony www.lubimyczytac.pl. 

Poprzednie części cyklu Akademia Mitu:
Jennifer Estep - "Dotyk Gwen Frost"
Jennifer Estep - "Pocałunek Gwen Frost"

Możesz przeczytać też:

7 komentarze

  1. Dziś skończyłam czytać pierwszy tom i jednak rewelacją ta seria nie jest. Jadnak nie lubię podobnie jak Ty zostawiać niedokończonych serii więc po kolejne tomy w swoim czasie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Skorzystałam z porady i nie przeczytałam części Twojej recenzji :) mam w planach tę serię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam serii, dlatego nie czytałam recenzji. Ja rówież lubię kończyć cykle literackie a książek nieprzeczytanych na półce mam sporo i myslę, od której by tu zacząć :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Też tak kiedyś miałam, koniecznie musiałam sięgać po kolejne tomy. Później przestałam czytać serie i zostało mi to przy serialach. Teraz jednak szanuję swój czas. Ostatnio przeczytałam "Eragona", który od dobrych kilku lat leżał na mojej półce i książka nie przypadła mi do gustu. Mam też dwa kolejne tomy serii i mam zamiar wszystkiego się pozbyć. Bez czytania i bez wyrzutów sumienia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Głupota, do tego zaraźliwa..? W książkach jak w życiu ;) Nie planowałam tej pozycji, widzę, że słusznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie ciągnie mnie ani nigdy nie ciągnęło do tej serii...
    Ja też mówię: Nie. Po prostu nie. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki za recenzje. Zastanawiałam się ostatnio nad wypożyczeniem pierwszej części cyklu z biblioteki, ale w ostatniej chwili zrezygnowałam mówiąc sobie, że najpierw poznam opinie osób, które już poznały fabułę. Nie jest to jedyna negatywna recenzja, więc postanowiłam dać sobie spokój, tym bardziej, że zawsze kończę serie, które zaczęłam.

    OdpowiedzUsuń