Oko w oko: Mąż ma ze mną przerąbane

18:55:00

Fanka czytania, blogowania, podróży, fotografii i wielu innych rzeczy. Dzisiaj zdradza mi jaki jest jej ulubiony film i jakich miejsc nie ma ochoty odwiedzać - AnnRK z bloga "Myśli i słowa wiatrem niesione". Zapraszam :) 

Jaki film dostanie Oscara dla najlepszego w tym roku? Zabaw się w bukmachera :)

W zeszłym roku typowanie poszło mi całkiem nieźle, ale wtedy miałam już za sobą wszystkie filmy. Hmm... Teraz będzie trudniej, bo widziałam tylko trzy: Grawitacja, Wilk z Wall Street i Zniewolony. 12 Years A Slave. Sercem jestem przy filmie Scorsese (tak przy okazji - DiCaprio zasłużył za nagrodę za pierwszoplanówkę) , wyczuwam też kilka potencjalnie dobrych produkcji wśród tych nieznanych mi filmów, ale podejrzewam, że statuetkę zgarnie Zniewolony. Wszak to amerykański film i amerykański temat.

Masz swój ulubiony film ever? 

Once! Wiem, że jest mnóstwo obiektywnie lepszych filmów, ale to właśnie film Carney'a podbił moje serce. Jest zarazem zabawny i smutny, ciepły, poruszający i ma fantastyczną ścieżką dźwiękową. Ona i on, oboje nieco zagubieni. Połączy ich muzyka. A co dalej? Dalej jest piękna historia, której finał wzrusza bardziej niż powrót Lassie albo śmierć Mufasy. Znalazłam w niej wiele dobrze mi znanych emocji. Uwielbiam każdą scenę, każdy utwór. Nie ma takiej playlisty, na której nie znalazłoby się oscarowe "Failling Slowly" czy moje ukochane "If You Want Me". Mąż ma ze mną przerąbane, bo uwielbiam zagłuszać wokalistów swoją wybitną interpretacją. Kto słyszał jak śpiewam, wie jaki to ból dla uszu.

Masz szczęście, że mnie nie słyszałaś ;) Są jeszcze inne pola, na których Twój mąż ma z Tobą przerąbane?

Mam sobie robić antyreklamę? No way! Tym bardziej, że mój mąż ma niestety przerąbane na wielu polach. Trafiła mu się baba z ciężkim charakterkiem, choć najwyraźniej kilka zalet też mam, skoro nie tylko ze mną wytrzymuje od bardzo dawna, ale też znosi moje humorki i pomysły. Dzielny człowiek. 
No dobra, żeby nie było, że całkiem się migam od odpowiedzi, to zdradzę, że moją literacką pasję znosi od dawna i nie marudzi nawet wtedy, gdy mój stan się pogarsza i np. "musi" wziąć urlop, żeby mnie zawieźć na Targi Książki do Krakowa (co go wcale nie kręci), albo sam zrobić obiad, bo ja przecież nie mam jeszcze napisanej notki na jutro ;)
Dalszych zeznań odmawiam.

Podziwiam tego Twojego faceta, te poświęcenia bardzo dobrze o nim świadczą :) 

Któregoś dnia pewnie tupnie nogą, ale mam nadzieję, że niezbyt szybko ;)

A jak często Tobie zdarza się coś poświęcić dla książek? Na przykład wypad ze znajomymi, bo akurat czytasz coś, od czego nie możesz się oderwać? 

Aż tak źle nie jest, ale fakt faktem, że książkę mam zawsze przy sobie. Jeśli jestem gdzieś na kawie czy piwie z tylko jedną osobą i akurat ta osoba będzie musiała na chwilę odejść od stolika, to jest więcej niż pewne, że w tym czasie tę książkę wyciągnę z torebki i będę ją czytać. Choćby jedynym źródłem światła była stojąca na blacie świeczka ;) Za to nie mam problemów z poświęceniem prac domowych. Wybór między odkurzaniem a czytaniem wydaje się taki oczywisty!

A co poza książkami? Albo gdyby nie książki? Na co poświęcałabyś swój czas?

Na fotografię! Bardzo, bardzo bym chciała dojść do etapu "zrobiłam dobre zdjęcie", zamiast tkwić w obecnym pt. "o! wyszło mi!". Poza tym chętnie wróciłabym do scrapbookingu, quillingu i innych zabaw "w papierkach", bo to świetna forma spędzania czasu, tylko niestety czasochłonna. Gdyby nie książki, pewnie częściej odwiedzałabym kino, a już na pewno nie przegapiłabym wszelkich festiwali, na których można obejrzeć także te niszowe produkcje. No i podróże - gdybym trafiła szóstkę w Lotto, to nawet książki poszłyby w odstawkę. Na dobry rok, albo i dwa. 

I gdzie byś wtedy pojechała?

Zapytaj raczej, dokąd bym nie pojechała ;) Podróż wokół świata brzmi bardzo banalnie, ale myślę, że tak by się to skończyło. Marzy mi się objazdówka po Hiszpanii, Peru, afrykańskie safari (oczywiście wyłącznie z aparatem!), zachód słońca nad Uluru (nocny marek ze mnie, ale może zebrałabym się w sobie i złapała też na wschód), wycieczka po kompleksie Angkor Wat w Kambodży. Chciałabym wziąć udział w karnawale w Rio, przeżyć clubbing w wersji musicalowej, czyli maraton po teatrach Broadwayu, w Andaluzji wybrać się na wieczór flamenco, w Japonii na przedstawienie kabuki, w Chinach trafić na Święto Smoczych Łodzi...
Mogłabym tak długo wymieniać.

A są takie rejony świata, które cię nie interesują? :)

Są! Na pewno nie pojechałabym ani z Jackiem Pałkiewiczem na Syberię, ani z Wojciechem Cejrowskim do Amazonii. Nie cierpię zimna i panicznie boję się węży. Nie wybrałabym się też tam, gdzie jest zbyt gorąco ze względu na mniej lub bardziej zaawansowane konflikty. Wszelkie wojny, napady, historie z pograniczy kryminału, sensacji i thrillera, wolę śledzić na kartkach książki lub ekranie. Korespondentką wojenną raczej bym nie została.

No właśnie - kryminały. To twój "konik"? 

Nie wiem czy od razu konik, ale fakt - zawsze lubiłam je czytać, a ostatnio sięgam po nie coraz częściej. W zeszłym roku byłam we Wrocławiu na Międzynarodowym Festiwalu Kryminału i doszłam do smutnego wniosku, że bardzo słabo się orientuję w tym, co na rynku kryminałów się dzieje. Zwłaszcza polskim, co jest jeszcze bardziej przygnębiające, bo uwielbiam twórczość naszych pisarzy. Na razie udało mi się "nadrobić" kilka książek (w tym kilka naprawdę świetnych: W otchłani mroku Marka Krajewskiego, Bezcennego Zygmunta Miłoszewskiego, Sejf Tomasza Sekielskiego czy Wściekłego psa Roberta Ziółkowskiego), ale to dopiero początek. Mam nadzieję, że w tym roku znów pojadę na Festiwal, ale już z nieco lepszą znajomością tematu.

No to na koniec masz jeszcze niepowtarzalną okazję, żeby czymś nam się pochwalić albo zdradzić jakieś swoje blogowe plany. Słowem: parę zdań dla ciebie...

Plany? Hmmm... Plan jest taki, żeby bloga rozwijać i by w przyszłości "Myśli i słowa wiatrem niesione" był jednym z najbardziej rozpoznawalnych blogów książkowych (a może kulturalnych?). Czy się uda? Nie wiem. Dużo pracy przede mną i choć entuzjazmu mi nie brak, to już z wygospodarowaniem wolnego czasu mam niestety problemy. Wszystkie prace związane z blogiem są szalenie czasochłonne. Do zmiany szablonu zabieram się już od kilku miesięcy i niestety pewnie za pół roku strona nadal będzie wyglądała tak samo.
Tak czy inaczej, mam nadzieję, że czytelników będzie przybywać, teksty staną się coraz ciekawsze i na wyższym poziomie, a blog będzie kojarzony nie tylko przez innych blogerów prowadzących podobne strony. I jeśli się uda, to wtedy się będę chwalić :)


***
KWESTIONARIUSZ KARRIBY

Mam na imię... Anna.

Urodziłam się w... Bieszczadach (nie, nie w leśnym szałasie ;).

Aktualnie mieszkam w... Poznaniu.

Obecnie zajmuję się... przerzucaniem papierów w biurze ;)

Nie wiem czy wiecie, ale... zanim założyłam obecnego bloga, blogowałam tu i tam od 2004 roku.

Karriba to... sympatyczna blogerka, u której znajdziecie sporo ciekawych tekstów i mój ulubiony CKK.

Dzięki wielkie dla Ani za bardzo miłą rozmowę - mam nadzieję, że się wam podobała :)


PS. Dziękuję też bardzo, bardzo serdecznie za wszystkie życzenia urodzinowe. Teraz już na pewno będę żyła sto lat, a po drodze do osiągnięcia tego zacnego wieku spełnią się wszystkie moje marzenia ;))

Możesz przeczytać też:

20 komentarze

  1. Tytuł posta trafiony w dziesiątkę. Mąż by się podpisał pod nim wszystkimi kończynami. :D

    Raz jeszcze dziękuję za rozmowę.

    OdpowiedzUsuń
  2. O rany, ale się cieszę, że na kanapę trafiła blogerka, którą mogłam poznać osobiście! I potwierdzam - niesamowicie pozytywna, zakręcona osóbka z niej!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ się cieszę, że miałam okazję Anię też poznać osobiście ;)
    Wywiad bardzo fajny. Ja też uwielbiam kryminały, ale lepiej znam też te zagraniczne. Muszę w polskich się rozeznać.
    A blog będzie sławny i rozpoznawalny. Tak mu wróżę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ania należy do moich ulubionych bloggerek a jej blogz odwiedzam dosyć często :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, że nie tylko mój partner jest w takim położeniu, mąż Ani także :D A If You Want Me właśnie słucham już trzeci czy czwarty raz ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyjemnie się czyta wywiady z blogerkami, do których często zaglądam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny wywiad. ;) Często odwiedzam bloga Ani i życzę, aby jej marzenie, by "Myśli i słowa wiatrem niesione był jednym z najbardziej rozpoznawalnych blogów książkowych" się spełniło :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Podpisuję się pod tymi podróżami dookoła świata! Aniu, zabierz mnie ze sobą! :D Chociaż ja i do Amazonii z chęcią bym się wybrała... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj, mój mąż nie jest aż tak dzielny:P co prawda czytanie książek znosi, ale o zrobieniu obiadu kiedy czytam raczej nie ma mowy:P Dlatego tym bardziej podziwiam męża Ani:)
    Kolejny świetny wywiad:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Widzę mola kryminalnego :D
    Bardzo się cieszę :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ania - moje blogowe guru:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kogo ja widzę w "Oko w oko". :D Mężuś dobry i kochany, ale jak kocha to i rozumie ten książkowy nałóg. :) Nie ma wyjścia. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny wywiad, przy okazji dowiedziałam się czegoś więcej o Ani. Choć niektóre rzeczy już wiedziałam, gdyż poznałyśmy się osobiście w Poznaniu oraz spędziłyśmy ze sobą kilka dni we Wrocławiu na Międzynarodowym Festiwalu Kryminału i Krakowie na Targach Książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajnie było poczytać o Ani:) Mam podobnego hopla na punkcie podróżowania, fotografii i książek;) Dokładnie w tej samej kolejności. Aniu! Twój blog już dziś jest rozpoznawalny, możesz puchnąć z dumy, a co;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Aniula jest boska i beztroska ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj, biedny ten mąż :) A tak na poważnie miło poczytać o jednej z ulubionych blogerek i wielkim autorytecie dla mnie, dopiero początkującej :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wszystkie te męże i chłopaki mają z nami przerąbane :P A Ola ma rację, blog Ani jest już rozpoznawalny i charakterystyczny, więc cel został osiągnięty :)

    OdpowiedzUsuń