Motylek

18:43:00


Dzisiaj zabieram was na małą wycieczkę do Lipowa. Nie wiem jak duży procent z was był kiedyś na Mazurach, ale podejrzewam że spory, bo to dość popularna wakacyjna destynacja. Dużo zieleni, jeszcze więcej wody, hordy spoconych studentów i turystów z Niemiec.... sami najlepiej wiecie. Ale! Nie w tym rzecz, bo my do Lipowa uderzamy nie w lecie, a w zimie, kiedy to mazurskie wsie są ciche i spokojne jak Muminki w czasie snu. Trzy autobusy na krzyż, jeden sklep, śnieg po kolana. Normalka.

I właśnie w takim miejscu pewnego pięknego dnia zostaje znalezione zmasakrowane ciało zakonnicy. Nie muszę chyba wspominać, że na wsi wydarzenie tego typu można porównać z wsadzeniem kija w sam środek mrowiska albo innego ula. Raban, sensacja, plotki, których rozmiarów nie powstydziłby się Pudelek, i te pe, i te de. Początkowo wydaje się, że siostrzyczka została potrącona przez samochód, ale... źle się wydaje. To było morderstwo. Zagwozdka polega na tym, że nie wiadomo kto jest za nie odpowiedzialny.

Rozwiązaniem tej zagadki musi się zająć Daniel Podgórski, szef lipowskiego komisariatu policji. Tenże jegomość jest synem lokalnego bohatera, który kiedyś też był policjantem, a który swego czasu zginął na służbie. Mimo swoich trzydziestu paru lat Daniel wciąż mieszka tuż obok swojej matki i marzy o sprawdzeniu się w jakieś porządnej sprawie. No cóż, Dan, szczęściarzu, wydaje się, że zamordowana nie wiadomo przez kogo zakonnica jest sprawą, na którą czekałeś. Nawet jeżeli niezbyt ładnie to brzmi. 

Tyle że nasz bohater sam tematu denatki zgłębiać nie może. Jest w końcu szefem wiejskiego komisariatu. Kto niby miałby powierzyć mu taką sprawę? Kradzież dwóch jajek, oszukiwanie w sklepie po dziesięć groszy na kartonie mleka - to są zajęcia odpowiednie dla niego. Ale! Jak już wspomniałam, Daniel ma szczęście. Będzie mógł trochę pogrzebać w tej historii, pod warunkiem, że przyjmie pomoc słynnej Klementyny "małe pytanko ode mnie" Kopp, policjantki specjalizującej się w rozwiązywaniu tego typu zagadek kryminalnych. 

Klementyna jest dość specyficzną osobą. Jakieś sześćdziesiąt lat na karku, włosy obcięte na jeża, wielki szal i wytatuowane ciało. Toteż Daniel nie za bardzo wie, co ma o niej myśleć. Całe szczęście nie musi na ten temat dumać zbyt dużo, bo najzwyczajniej nie ma na to czasu. Ciągle pojawiają się nowe fakty, wszyscy są podejrzani, jak pisała kiedyś Joanna Chmielewska, a społeczność jest mała, więc ujawnienie nazwiska mordercy skończy się prawdopodobnie kilkoma omdleniami i całą serią niedowierzających okrzyków.

Karamba. Podobało mi się. Serio. Napisałam kiedyś o jednej z książek Harlana Cobena coś takiego: 

Książka wciągająca. Wssysająca. Ze strachu, że gdzieś ci ucieknie i nie dowiesz się co było dalej, nie odrywasz od niej wzroku. Cały czas kogoś podejrzewasz, aż w połowie lektury przeklinasz i dajesz sobie spokój, bo połowa bohaterów wydaje ci się winna, a chwilę później druga połowa co najmniej podejrzana. Nie ufasz już nikomu, a na końcu mordercą okazuje się ktoś, kogo i tak się nie spodziewałeś, chociaż wydawało ci się, że spodziewałeś się już każdego. 

Nie na darmo wspominam te słowa, nie na darmo. Pani Puzyńskiej jeszcze odrobinkę do mojego mistrza kryminałów brakuje, ale kaman, to debiut! A skoro po przeczytaniu Motylka przyszło mi do głowy nazwisko Cobena, to wiedzcie, że coś się dzieje poprzeczka została zawieszona wysoko. 

Ale! Żeby nie było, że jakieś bałwochwalstwo tu uprawiam, to wspomnę jeszcze o tym, co można poprawić. A coś prawie zawsze można, wiecie jak jest. Na czoło wysuwa mi się tu sprawa z nazwiskami. Daniel Podgórski to, Weronika Nowakowska tamto, a Blanka Kojarska owanto. Okey, bohaterów trzeba przedstawić. Potem jednak mogą być już tylko Danielem, Weroniką i Blanką. Nie ma potrzeby powtarzania bez końca pełnych imion i nazwisk, jakbyśmy recytowali ich dowody osobiste. Z Danielem mogłabym się zakumplować, ale z Danielem Podgórskim już nie za bardzo. Pełne formy bardzo utrudniają czytelnikowi zżycie się z bohaterami. Tak więc zerwijmy z tym, że "Weronika Nowakowska wstała" i zamieńmy to na "Weronika wstała". Po prostu, pani Katarzyno. Proszę. 

Ponadto pojawiają się w tej książce pewne elementy, które są naznaczone lekkim nieprawdopodobieństwem. Komisariat policji (z pięcioma pracownikami!) na małej wsi? Mało realne. Albo ksiądz, który jest bardzo, bardzo stary, ale nadal pełni funkcję proboszcza? Nie w czasach księży seniorów. Taaaak, wiem co powiecie, czepiam się. Racja. Ale! Wolno mi, wszak jestę recenzentę, jak to mówią. 

Podsumowując: spoko. Ale! Małe pytanko ode mnie - kiedy następny tom?

Katarzyna Puzyńska: Motylek. Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2014. 

PS. Powinnam czytać więcej polskiej literatury, bo wygląda na to, że ograniczając ją sporo tracę... co myślicie?

Możesz przeczytać też:

21 komentarze

  1. Bardzo dobrze, że się czepiasz. Ja zawsze zwracam uwagę na tego typu z pozoru nic nieznaczące szczegóły ponieważ mam alergię na nierealistyczne książki, zwłaszcza jeśli są to powieści.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja osobiście dużo polskich książek nie czytam. Lecz raczej to dlatego, że czytam to, co wpadnie mi w ręce. A jako, że są to częściej zagraniczne utwory...
    Jednak ksiązka wydaje się ciekawa,. Przypuszczam, że (niestety) jej nie przeczytam, ale to dlatego, że mam kupę zaległości. W końcu mam Sagę o Ludziach Lodu na półce do przeczytania ^^ A pierwsza gimbazjalna sama się nie skończy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łaaa jakiś czas temu też zaczytywałam się w Sadze o Ludziach Lodu :)

      Usuń
  3. No dobra, fabuła trochę nie w moich klimatach. Ale to zdjęcie, Boże! Ale Ty masz fantazję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ułańską, haha ;) Coś mnie chyba napadło z tym zdjęciem ;))

      Usuń
  4. Recenzja świetna, naprawdę potrafisz zaciekawić. Teraz czuję, że żyję w niewiedzy...

    www.wcieniuksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. A myślałam, że będzie coś o tym skąd motylek w favikonie ;) Interesująca pozycja i jak zawsze świetny tekst ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie napisałabym taki tekst, tylko niestety nie wiem skąd się ten motyl właściwie wziął... ;) Cała ja :)

      Usuń
  6. Ja nie czytam zbyt wiele polskiej literatury..Fantastyczne zdjęcie, w klimacie :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Brawo za zdjęcie i za recenzję, która mnie niezwykle rozbawiła:) W ogóle nie słyszałam o tym debiucie, ale zapisuję do notesu, bo całkiem fajnie się zapowiada:) Dzięki

    OdpowiedzUsuń
  8. Rzeczywiście Mazury zimą to coś cudownego - cisza i spokój niesamowite. To samo da się osiągnąć też latem, ale trzeba już wiedzieć, gdzie szukać i nie jest to takie proste. Być może sięgnę po tą książkę z sentymentu do rodzinnych stron - mam za sobą kilka lektur wyłącznie z tego powodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moi dziadkowie mieszkają na Mazurach i chyba właśnie dlatego mam do Krainy Wielkich Jezior wielki sentyment... w końcu trochę wakacji się tam w życiu spędziło :)

      Usuń
  9. Czytam właśnie i całkiem potoczyście mi to idzie :) A co do nazwisk - nie przeszkadza mi to zupełnie, a nawet pomaga, nie gubię się i nie muszę się zastanawiać kto z kim w jakim układzie :) W książkach zza granicy często mamy bohaterów z imieniem i nazwiskiem i lubię to, a w polskiej prozie chyba po prostu nie ma takiego zwyczaju, więc dlatego razi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i - Puzyńską czyta mi się dużo lepiej niż Cobena :)

      Usuń
  10. Może to trochę nie moje klimaty, ale recenzję przeczytałam od dechy do dechy, ot dla samej przyjemności.

    OdpowiedzUsuń
  11. Z polskimi powieściami to jest tak, moim zdaniem, że w większości celują w jeden segment czytaczy - w panie, które czerpią radość z prostych, schematycznych fabuł, zwykle traktujących o rezolutnych singielkach/rozwódkach z "życiowymi" problemami. Takie książki, jak recenzowana przez ciebie to rzadkość.

    OdpowiedzUsuń
  12. Przyglądałam się tej książce, nawet miałam ochotę wciągnąć ją na moją listę zapowiedzi, ale jakoś odpuściłam. Cóż wydaje się być ciekawą pozycją, a porównanie do Cobena rzeczywiście podnosi poprzeczkę:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Witaj,
    nominowałam Cie do zabawy Liebster Blog Award.
    http://przezpiekneokulary.blogspot.com/2014/02/liebster-blog-award.html
    Zachęcam do udziału w zabawie!

    OdpowiedzUsuń
  14. ja niestety nigdy nie byłam na Mazurach, ale o tyle podoba mi sie to miejsce, ze na pewno się wybiorę ;)

    OdpowiedzUsuń