Podsumowanie roku 2013

16:41:00

Tak naprawdę to fatalnie radzę sobie z podsumowaniami. Nie jestem dobra w logicznym myśleniu, nie lubię przedmiotów ścisłych i na ogół unikam tworzenia jakichkolwiek wykresów lub tabelek. To po prostu nie moje klimaty. Dzisiaj jednak podejmuję iście heroiczną próbę stworzenia małego résumé opatrzonego tytułem 2013. 

To był mój pierwszy pełny rok kalendarzowy w blogosferze. Pisałam od początku stycznia aż do końca grudnia i już samo to uważam za swoje wielkie osiągnięcie. Nie spodziewałam się, że to drugie, wirtualne życie pochłonie mnie aż tak bardzo, bo jestem raczej leniwa i szybko się nudzę. 

W tym roku sporo na blogu eksperymentowałam i jak siebie znam, to nic w tej kwestii się nie zmieni. To chyba taki mój sposób na zabicie poczucia bezsensowności tego co robię, które od czasu do czasu mi się przydarza. Najczęściej wtedy, kiedy wpadnę w filozoficzny nastrój. Widzicie, od zawsze wiedziałam, że filozofia to bzdura... ale do rzeczy. 

KSIĄŻKI

Na początek to, co w Modzie na czytanie najważniejsze, czyli książki. Z moich obliczeń wynika, że w 2013 roku przeczytałam ich 77, ale równie dobrze mogło być o kilka mniej lub więcej, bo policzyłam tylko raz :) O najlepszych z nich opowiem wam najprawdopodobniej jutro :)


77 to oczywiście fajna liczba, ale chciałabym, żeby w przyszłym roku ten numerek był jeszcze fajniejszy. I żeby przez cały 2014 czytało mi się tak dobrze, jak w drugiej połowie 2013 roku. 

STATYSTYKI

Niestety trudno mi cokolwiek konkretnego na ich temat napisać, bo rok temu nie stworzyłam podobnego podsumowania (usprawiedliwieniem może być fakt, że czytałam wtedy Przeminęło z wiatrem i nie miałam głowy do takich głupot). Nigdzie też sobie nie zanotowałam tych wszystkich ówczesnych wyników (a może zanotowałam, tylko nie pamiętam? to by była akcja bardzo w moim stylu). Generalnie jednak mogę stwierdzić, że szału nie ma, ale wielkiej tragedii chyba również nie. Jestem z tych moich liczb względnie zadowolona.

Aktualnie zaglądacie do mnie około 8 000 - 9 000 razy w miesiącu (w grudniu ponad 10 000)...



....a najpopularniejszy post w tamtym roku w tej chwili ma dokładnie 6 168 wyświetleń. 



Dla mnie to naprawdę dużo, bo w 2012 roku ta liczba wynosiła około 1 800, czyli o wiele mniej. Mam nadzieję, że w tym roku będzie jeszcze lepiej... chyba, że zacznę wypisywać tu większe bzdury niż teraz. Wtedy koniecznie każcie mi przestać i pójść spać ;)

PS. Żeby była jasność - takie liczby jak ta poniżej daję radę znieść, ale wszystko co mniejsze muszę honorować harlequinem, więc miejcie litość i zaglądajcie tu dalej, bo sobie całkiem mózg zlasuję... albo co gorsza sięgnę po poezję ;)


PORTALE SPOŁECZNOŚCIOWE

I tu zaczyna się dramat. Jak wy sobie z tym radzicie? 

* Google+ nie ogarniam w ogóle. Jak to, do diabła, działa? I dlaczego każde konto na gmailu skutkuje nowym kontem na tym dziwacznym portalu? W tej chwili mam 3 (słownie: trzy) konta mailowe na googlach i każde z nich obdarowało mnie kontem na Google+. Jedno chyba udało mi się usunąć. To samo muszę zrobić z jeszcze jednym. Potem może spróbuję zobaczyć jak to wszystko działa. 
Na razie ograniczam się tylko do wrzucania tam linków do swoich wpisów... o ile akurat o tym nie zapomnę. 

* Na Twitterze jestem tylko w roli obserwatora, bo wiecznie brakuje mi znaków, żeby się w pełni wysłowić. Prawdziwy dramat gaduły. Albo kara, bo konto tam założyłam jedynie po to, żeby podglądać co pisze Sergio Ramos ;)

* Nie radzę sobie nawet z Facebookiem, chociaż to właśnie tam jest was najwięcej. Zdaje się, że nie lubię zbyt często pisać o swoich rozterkach, planach czytelniczych, zmianach na blogu i innych tego typu sprawach, co jest zaskoczeniem dla mnie samej, bo właściwie lubię to robić. Tylko że nie robię. Bo zazwyczaj nie mam wielu rozterek (pod względem czytelniczym prowadzę raczej beztroskie życie), wielu planów czytelniczych (a przynajmniej nie jakichś naprawdę poważnych) i nawet zmian na blogu nie czynię zbyt wielu. Ot i ambarans.

* Najbardziej polubiłam Instagrama, ale tam z kolei nie ma setek moli książkowych. To raczej domena blogów modowych i lifestylowych. A może tak mi się tylko wydaje?

Właściwie nie istnieję też na żadnych forach i portalach czytelniczych. To znaczy istnieć istnieję, tylko się nie udzielam. Jedno z moich noworocznych postanowień dotyczy zmian w tej kwestii. Koniecznie. Bezwzględnie. Mam nadzieję, że nie dopadnie mnie słomiany zapał... choć pewnie dopadnie ;)

ESTETYKA

Jaki jest koń blog, każdy widzi. Wydaje mi się/Mam nadzieję, że to wszystko jest dość przejrzyste i za bardzo nie bije po oczach, ale gdybyście mieli jakieś uwagi, piszcie. Na tych sprawach z pewnością znacie się o wiele lepiej ode mnie, bo gorzej już znać się nie można. A Nowy Rok to dobry czas by coś zmienić.

WŁASNA DOMENA

To mój największy sukces blogowy - skusiłam się na własną domenę, bo narzekaliście trochę (nawet maila w tej sprawie dostałam!), że tu Moda na czytanie, a tu Biblioteka Karriby, że nieścisłości i te pe, i te de, więc pomyślałam - okey, okey. 

Zresztą karriba.pl brzmi strasznie szpanersko, a ja zawsze chciałam czymś zabłysnąć ;)

INNE

W tym miejscu przede wszystkim dziękuję wam za maile, które od was w zeszłym roku dostałam. Większość uwag jest dla mnie bardzo cenna, a wszystkie podziękowania, pytania i miłe słowa niesamowicie radujące moją próżną duszę. Mam nadzieję, że nikogo nie zignorowałam, a jeśli tak to przepraszam i w ramach zadośćuczynienia zezwalam na podesłanie mi pełnego oburzenia maila z pretensjami :)

Dziękuję też Wydawnictwu M, które w 2013 roku wspaniałomyślnie zaproponowało mi współpracę i pozwoliło na poznanie tego aspektu blogowania. Zanim sama zdecydowałabym się na wystosowanie listu w takiej sprawie, pewnie zastałby nas 2060 rok ;)

Ukłony również w stronę Cyfroteki.pl, której założyciele nadali mi pierwszy (i pewnie ostatni) tytuł w mojej karierze (chyba, że ktoś kiedyś napisze "najgorsza blogerka książkowa ever"). 


Czyż to nie brzmi dumnie? :) Cyfroteko - moje ego składa wielkie dzięki :)

TOP 5, CZYLI MOJE NOWOROCZNE POSTANOWIENIA

Obiecuję sobie, co następuje:

* Przeczytać więcej niż w ubiegłym roku (albo chociaż pochłonąć więcej lepszych książek).
* Wyjść do ludzi, czyli chociaż trochę połączyć moje realne życie z tym wirtualnym - zaliczyć jakieś Targi Książki, wybrać się na spotkanie blogerów, dołączyć do jakiejś grupy czytelniczej... cokolwiek.
* Pisać więcej o promowaniu czytelnictwa, bo przecież mój blog nosi nazwę Moda na czytanie. Czuję się więc zobligowana do popierania tworzenia się takiej mody.
* Ogarnąć te portale społecznościowe i wreszcie zacząć na nich publikować przynajmniej w połowie tak często jak na blogu :)
* Regularnie odpisywać na wasze maile (wiem, że to moja pięta achillesowa i że potrafię zapomnieć o jakiejś wiadomości, aby przypomnieć sobie o niej tydzień później - przepraszam wszystkich, którzy doświadczyli z mojej strony podobnego opóźnienia, ten typ tak ma... ale spróbuje się poprawić).

Okey, no to do roboty! :)

Możesz przeczytać też:

20 komentarze

  1. Niesamowite wyniki, a podsumowanie tak przygotowane, że aż miło się czyta. Oczywiście trzymam kciuki za jeszcze większą ilość przeczytanych książek. Mam nadzieję, iż zrealizujesz swoje postanowienia :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam!
    Wspaniałe wyniki i aby tak dalej! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialne wyniki :) I oczywiście życzę superudanego i zaczytanego 2014 roku :)

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo ciekawe wyniki - a jednak podsumowanie wyszło ci rewelacyjnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szczęka mi opada jak widzę liczę odwiedzin na Twoim blogu! Gratulacje :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne wyniki, a i podsumowanie dobrze napisane :) Mam podobne postanowienia odnośnie 2014 - czytać więcej i rozwijać nadal bloga, chociaż nie wiem, czy można to tak nazwać, bo postanowień jako takich nie lubię :) Życzę sukcesów w blogowaniu :)
    Pozdrawiam :)
    izkalysa

    OdpowiedzUsuń
  7. Liczba odwiedzin robi wrażenie! Gratuluję i życzę równie owocnego 2014 roku:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratuluję wyników :) Bardzo interesujące podsumowanie roku :) Sporo się działo :)
    Życzę Ci wielu sukcesów w 2014 roku :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajne to podsumowanie! Najbardziej zazdroszczę własnej domeny:) Życzę dalszych sukcesów i niemniej zwariowanych pomysłów niż w 2013 :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratuluje własnej domeny :) i wyników. Ja też nie ogarniam tych wszystkich portali :(

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetne wyniki ;) Podpatrzyłam u Ciebie pomysł na konkurs rocznicowy, mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Google+ też KOMPLETNIE nie ogarniam, ale założyłam przez ten cholerny brak aktualizacji, który do szału mnie doprowadza. Gdzieś ostatnio przeczytałam, że Casillas założył sobie instagrama i tak mnie kusi, żeby go założyć w podobnym celu, co Ty ;-)
    Masz świetne statystyki, 10 tys wyświetleń miesięcznie, wow! Do insta mnie trochę ciągnie, ale nie mam w zwyczaju nosić ze sobą aparatu, więc ten pomysł chyba by umarł bardzo szybko..
    Powodzenia w 2014!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie instagrama tylko twittera, tam na górze* : d

      Usuń
    2. Do Insta potrzeba tylko telefonu, a jego to chyba teraz każdy ma zawsze przy sobie :) A Casillasa obserwuję, on chyba bardzo lubi ten sposób komunikacji, bo dużo publikuje :)

      Usuń
    3. no i tym ostatnim zdaniem mnie przekonałaś - idę na twittera :D

      Usuń
  13. Też słabo ogarniam portale społecznościowe. Do Instagrama jeszcze nie zajrzałam, to moje postanowienie na najbliższy rok ;)
    Wszystkiego dobrego

    OdpowiedzUsuń
  14. Pozdrawiam noworocznie:) Fajne osiągnięcia - zwłaszcza cieszą takie ilości odsłon:)
    Życzę dużo radości z czytania, wzrostu cyferek na liczniku i wielu fajnych pomysłów:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja też za bardzo nie ogarniam google+ i szczerze powiedziawszy irytuje mnie strasznie. Własna domena to spory sukces. Życzę Ci spełnienia wszystkich postanowień.

    OdpowiedzUsuń