Zgrzeszyłam...

17:45:00

...przeciw porządnej literaturze i dałam się skusić na parę harlequinów. 

Święta Zmarłych zawsze spędzam w swoim domu rodzinnym. Nie inaczej było w tym roku. Spakowałam się, znalazłam odpowiedni środek lokomocji i wybrałam się na długi weekend do rodziców. Planowałam tam zostać od środy aż do poniedziałkowego ranka, więc wzięłam ze sobą jedną książkę, będąc przekonaną, że to mi absolutnie wystarczy. Nie wystarczyło, toteż zmuszona byłam posiłkować się literaturą, po którą sięgam dość rzadko - harlequinami. Moja emerytowana sąsiadka jest ich wielką fanką, więc mogłam wybierać i przebierać. Przeczytałam ich aż cztery, bo objętość takich książek nie jest zwykle zbyt wielka. Takie lektury doskonale sprawdzają się w roli odmóżdżacza. Wydaje się, że wszystkie są takie same, ale to nie jest prawda. Zły harlequin można znaleźć bardzo szybko. Dobry - niekoniecznie, ale słowo daję, że takie istnieją ;)

lubimyczytac.pl
Niestety nie należy do nich Tajemnicza nieznajoma autorstwa Maureen Child. Cóż za okropna książka! Nawet nie jestem pewna czy to "dzieło" w ogóle zasługuje na miano książki. To raczej opowiadanko z fabułą naciąganą jak guma balonowa. Wakacje, biedna, oszukana przez faceta kobieta, przystojny milioner, udawanie pary - czy można było wymyślić coś gorszego? Już pomijam przewidywalność, bo trudno wymagać od harlequina, żeby na każdym kroku zaskakiwał czytelnika (chociaż tutaj przewidywalność zahacza już o granice absurdu!). Coś strasznego, serio. 

Maureen Child: Tajemnicza nieznajoma. Wydawnictwo Harlequin, 2009. 

Kobieta o dwóch obliczach autorstwa Yvonne Lindsay również nie należy do najbardziej udanych książek tego typu. Jest w pewnym sensie podobna do Tajemniczej nieznajomej, tylko wszystkiego co złe jest tu mniej: absurdu, przewidywalności, banalności... nawet próba zbudowania jakiegoś story się pojawia. Ostatecznie, jak zamknie się umysł i zapomni o jakichkolwiek oczekiwaniach, da się to znieść. Uroczy (ponoć) Adam, sekretarka, która w pracy jest cnotką w za dużych ciuchach, a po robocie zamienia się w seksbombę, służbowe wyjazdy - klimaty po prostu porywające. 

Yvonne Lindsay: Kobieta o dwóch obliczach. Wydawnictwo Harlequin, 2011.  

Kobieta o dwóch obliczach  [Yvonne Lindsay]  << KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

lubimyczytac.pl
Za żadną cenę Barbary McCauley, choć straszy okropnie oklepaną fabułą, naprawdę da się czytać. Fanki harlequinów powinny być zadowolone. Mamy młodą parę, która kilka lat wcześniej rozstała się w wyniku zbiegu różnych okoliczności, a teraz spotyka się ponownie i ponownie... no wiadomo co. Pojawiają się jacyś bohaterowie drugoplanowi, jest zarys jakiejś historii, a nie tylko wzajemne wzdychanie do siebie i braki w dostawie tlenu do płuc oraz krwi do mózgu. Książka na tle dwóch pozostałych wypada dużo lepiej, co zresztą widać nawet po porównaniu okładek. 

Barbara McCauley: Za żadną cenę. Wydawnictwo Harlequin, 2013. 

I wreszcie Zatańcz ze mną Fiony Harper. Zdecydowanie najlepsza spośród całej czwórki. Coreen prowadzi sklep z dość oryginalną odzieżą, sama też wygląda całkiem ciekawie i ma nawet odrobinę osobowości. Głównego bohatera męskiego też idzie znieść, bo nie jest zbyt irytujący. Mamy trochę akcji i parę postaci spoza pierwszego planu. Nie mogę powiedzieć, żeby mnie to dzieło powaliło na kolana, ale z całą pewnością na parę chwil pozwoliło się zawiesić - że tak posłużę się nomenklaturą komputerową. 

Fiona Harper: Zatańcz ze mną. Wydawnictwo Harlequin, 2013. 

Możesz przeczytać też:

10 komentarze

  1. Czasem i takie pierdoły są potrzebne :D

    OdpowiedzUsuń
  2. No cóż, mnie też się zdarzyło kilka przeczytać, fajnie się czasem odmóżdżyć :D

    OdpowiedzUsuń
  3. ja nie jestem także fanką takiej literatury, ale zdarza mi się raz na rok przeczytać coś tak romantycznego - banalnego :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja myślałam żeś książek nakupowała ;-) oby człek w życiu tylko tak grzeszył !

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś nawet kilka harlekinów przeczytałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedy moja głową pęka bardzo chętnie sięgasm po takie lekkie powieści ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakiś czas temu przeczytałam kilka harlequinów :) myślę że czasami trzeba przeczytać coś takiego, w mojej bibliotece jest cały regał harlequinów i zauważyłam że książki są wypożyczane, to dobrze że książki nie utknęły w magazynie tylko ciągle żyją swoim życiem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj tam parę od paru harleqinów nikomu się krzywda nie stała

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj, tam czasami trzeba sobie pozwolić na czytelnicze lenistwo i rozpustę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. hihi fajnie czasami pogrzeszyć :)

    OdpowiedzUsuń