Najlepszym przyjacielem kobiety jest czekolada

19:55:00

Ile czekolady jest w stanie zjeść przeciętny człowiek w ciągu dnia? Jestem w stanie pojąć tabliczkę, a może nawet odrobinę więcej. Tyle jeszcze mieści mi się w głowie. Ale trzy na samą tylko rozgrzewkę? Zagryzane batonikami? I doprawione wizytą w knajpie serwującej najlepsze czekoladowe rarytasy w mieście? Przecież to grozi jakimś okropnym zatruciem pokarmowym albo przynajmniej otyłością. Nie zrozumcie mnie źle - kocham czekoladę, ale są przecież jakieś granice! Ta książka zdecydowanie je przekracza. Jeśli kobiety, w których ręce wpadnie powieść Carole Matthews zaczną odżywiać się tak jak główne bohaterki Klubu Miłośniczek Czekolady i za jedyną przeciwwagę dla takiej diety uważać niezbyt regularne ćwiczenie jogi, to nie wiem to z nimi/nami będzie.

Książka opowiada o przygodach czterech przyjaciółek. Lucy jest notorycznie zdradzana przez swojego faceta, ale ciągle mu jego skoki w bok wybacza. Na dodatek nie może znaleźć stałej pracy i musi się zadowolić statusem wiecznego pracownika tymczasowego. Autumn ma problem ze swoim bratem, który wpada w poważne tarapaty związane z narkotykami. Boli ją to tym bardziej, że sama zajmuje się pomaganiem dzieciakom, którym ten nałóg zniszczył życie. Chantal, kobieta niezwykle atrakcyjna, zmaga się z obojętnością swojego męża i rzuca w wir romansów. Wreszcie Nadia, młoda matka, borykająca się z problemami finansowymi i mężem-hazardzistą. 

Wszystkie je łączy jedno - miłość do czekolady. To ona jest dla nich lekiem na całe zło. Kobiety spotykają się w knajpie o wiele mówiącej nazwie Czekoladowe Niebo i przy pochłanianiu smakołyków roztrząsają swoje problemy. Muszę uczciwie przyznać, że powieść jest naprawdę niezła i z całą pewnością świetnie spełni się w roli niezobowiązującego odmóżdżacza na długie, zimowe wieczory. Tylko tej czekolady tam trochę za dużo. Jej nadmiar działa demotywująco. Można to porównać do oglądania zdjęć szczupłych i pięknych modelek albo aktorek, patrząc na które mamy ochotę zmienić swoje życie na lepsze, zdrowsze i tak dalej. Ta książka działa zupełnie odwrotnie. Podczas czytania miałam ochotę przynieść do domu wiadro słodyczy i zjeść je na raz. Okropieństwo.

Poza tym nie mam większych zastrzeżeń - słodka opowieść :)

Carole Matthews: Klub Miłośniczek Czekolady. Wydawnictwo G+J, 2011. 

Możesz przeczytać też:

13 komentarze

  1. Raczej nie dla mnie. Zwłaszcza, że przed chwilą objadłam się żelek i pianek i uff... ta czekolada mnie dobiła. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie babskie czytadło w sam raz na zimowy wieczór. :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że to miłe i lekkie coś tak dla rozluźnienia, ale te ilości czekolady... Dla mnie trzy kostki to o wiele za wiele ; )
    Kurczę, jak tak czytam Twoją opinię o książce to aż mnie zazdrość zżera, bo tak ładnie to opisałaś i zwięźle, a ja produkuję opinie dłuuuuuugie i zupełnie nie panuję nad ilością tekstu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość czytelników woli ponoć długie opinie, więc to chyba dobrze, że piszesz takie teksty :) W każdym razie dzięki - sama staram się pisać takie opinie, jakie najlepiej mi się czyta u innych :)

      Usuń
  4. Rozbraja mnie motyw, gdy głównym wątkiem jest czekolada. Ale chyba tak magicznej książki, jak Joanne Harris i jej słynnej i magicznej "Czekolady" chyba nie przebije? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam "Czekolady", więc nie mogę nic na ten temat powiedzieć, ale nie podejrzewam "Klubu..." o przebicie książki Harris :)

      Usuń
  5. Czekoladę uwielbiam, więc motyw mi jak najbardziej odpowiada ;d Może się skusze, tak na słodko przy akompaniamencie padającego śniegu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lekka lektura na zimowe wieczory ;) moja siostra czytała podobało jej się też muszę poszukać tej książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie sądzę żeby czekolada mogła rozwiązać wszystkie nasze problemy, co nie zmienia faktu, że jest pyszna:).

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie to kusząca propozycja na zimę ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wydaje mi się, że nie jestem fanką takich powieści, ale moja przekorna natura każe mi to sprawdzić.

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie zjadłam ciacha z kawałkami czekolady - mniam! A jeżeli chodzi o książkę to mam trochę innych, lekkich tytułów u siebie na półce więc na razie zrezynguję z kolejnego ;)

    OdpowiedzUsuń