Na śmierć i życie

19:21:00

filmweb.pl
Do tej pory udało mi się uchować przed obejrzeniem ekranizacji Igrzysk Śmierci, tak jak wcześniej przed przeczytaniem książki. W końcu jednak zaliczyłam jedno i drugie. I dzisiaj właśnie o tym drugim, czyli o filmie nakręconym na podstawie słynnej na całym świecie powieści Suzanne Collins, o której swego czasu pisałam tutaj. Musiałam wreszcie ponadrabiać zaległości związane z tą serią, bo nagromadziło się ich strasznie dużo. Miałam ochotę na drugą część ekranizacji, a tu okazuje się, że jeszcze pierwszej nie zobaczyłam i książki W pierścieniu ognia też nie przeczytałam. Sama siebie zadziwiam. Nieustannie.

W każdym razie zaraz po hucznej premierze nowego filmu zaopatrzyłam się w dwa moje ulubione atrybuty w tego typu sytuacjach, czyli najlepszą przyjaciółkę oraz dobre wino i wspólnie obejrzałyśmy część pierwszą.

Film dość wiernie odzwierciedla zawartość książki i w tej kwestii nie nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń. Co innego jeśli chodzi o główną bohaterkę, bo Jennifer Lawrence w roli Katniss średnio mnie przekonuje, co jednak nie oznacza też, że jakoś niesamowicie mi przeszkadza. Peeta Mallark również prezentuje się trochę biednie, ale może tak ma być? W końcu to panna Everdeen nosi w tym związku spodnie... przynajmniej pozornie. Grunt, że moim zdaniem oboje pasują do siebie jak pięść do oka, co skutecznie chłodzi atmosferę w domach widzów i pozwala im skupić się na sprawach istotniejszych, czyli przetrwaniu na arenie, Kapitolu, płakaniu z powodu niesprawiedliwości świata Panem i innych tego typu sprawach.

Mam słabość do młodego Hemswortha, więc trochę żałowałam, że tak małą rolę odegrał w tym filmie, ale z drugiej strony - jaką niby miał odegrać? Na Peetę się kompletnie nie nadawał, bo raczej nie wygląda na kogoś, kogo trzeba ratować z jakiejkolwiek sytuacji, toteż pozostawało mu zadowolenie się postacią Gale'a. 

Generalnie całość mi się podobała, chociaż nie mogę powiedzieć, żebym się szczególnie dobrze bawiła podczas oglądania tego filmu. Ale też nie jest to chyba film, przy oglądaniu którego można się dobrze bawić. 

Igrzyska Śmierci. Reż. Gary Ross. 2012. 


Możesz przeczytać też:

13 komentarze

  1. Ciągle przede mną... Niestety, brak czasu staje się coraz bardziej dotkliwy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwsza część (ekranizacja) jest nudna. Jennifer przekonuje bardziej do siebie w drugiej części, co nie zmienia faktu, że i tak jej mimika wydała mi się momentami sztuczna.
    Ja z kolei tego gościa, który odgrywał Gale'a nie lubię, więc bardzo cieszyłam się, że było go tak mało. Peeta rządzi! ;)
    Koniecznie przeczytaj i obejrzyj drugą część - to jest dopiero coś! Dodali i usunęli parę scen, i Igrzyska przez to naprawdę są emocjonujące. Nie tak jak w I części...

    OdpowiedzUsuń
  3. Widziałam, drugą część także. Ta pierwsza jednak dużo ciekawsza, choć zakończenie drugiej części ciekawe i zasiało ziarnko podniecenia. Jak zwał tak zwał, trzecią część też obejrzę. I ponoć druga część, film to także odzwierciedlenie książki. Także nie ma czegoś zaskakującego. Ale aktorzy według mnie też średnio dobrani...

    OdpowiedzUsuń
  4. Druga część nieporównywalnie lepsza według mnie ;) Pierwsza część też była bardzo ciekawa - ale tylko na dużym ekranie. Jak potem oglądałam ją w domu, to już nie robiła takiego wrażenia...

    OdpowiedzUsuń
  5. No coś Ty, dla mnie Jennifer jest idealną Katniss! Za to filmowy Peeta zupełnie mnie nie przekonuje, a Hemsworth to Hemsworth - baaaaaaardzo na tak :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie Peeta jakoś nie przekonał do siebie, zwykłam mówić o takich ludziach, że mają podejrzaną twarz :D Jakoś nie za bardzo za nim przepadam. Jednak film jest świetny, wręcz rewelacyjny!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdecydowanie film nie przypadł mi do gustu, za to książka genialna <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jeszcze jestem przed książkami i adaptacjami. W tym roku na pewno się nie wyrobię.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie również film szczególnie nie zachwycił, jednak drugą część też zobaczę, choćby dla porównania. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jedna z lepszych ekranizacji - naprawdę jestem zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  11. Druga część zdecydowanie lepsza, ale pierwszą równie miło wspominam. I zgodzę się, jedna z najlepszych ekranizacji :)

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja sobie obiecałam, że najpierw przeczytam trylogię. choć do filmu mnie ciągnie. I tak leżą książki na półce ponad rok, a ja jakoś nie mogę się zebrać :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Racja, Peeta wypada raczej średnio, chociaż jego charakteryzacja w jednym momencie była całkiem niezła (kiedy wtapiał się w tło) :)) Szczerze mówiąc nie wiem za bardzo, o co było tyle szumu z książkami i teraz filmami, ale czyta się całkiem szybko (ogląda bezboleśnie) i nie jest źle więc nie narzekam :)

    OdpowiedzUsuń