Oko w oko: Kocham matematykę

17:41:00

Dzisiaj mam dla was rozmowę z osobą bardzo dobrze znaną w naszej książkowej blogosferze - Alison z bloga Moje książki. Będzie o fenomenie Greya, nietypowych pasjach i stanie czytelnictwa u naszych zachodnich sąsiadów. Zapraszam :)

Chorwacja :)
Na początek - czy w Niemczech czytelnictwo ma się lepiej niż w Polsce? 

No proszę, zaskoczyłaś mnie już pierwszym pytaniem ;-) Skłamałabym pisząc, że świetnie orientuję się w tym, co dzieje się na niemieckim rynku. Mogę Ci jednak opowiedzieć, jak to wygląda z mojej perspektywy. 
Mieszkam w mniejszej miejscowości, i chociaż wiele osób przerzuciło się już na wysyłkę bezpośrednio do domu, w centrum znajdują się dwie spore księgarnie. Obie bardzo dobrze zaopatrzone i regularnie odwiedzane. Często korzystam z autobusów czy pociągów na stosunkowo krótkich trasach (takich, jakie można przebyć w przeciągu godziny) i szczególnie w pociągach napotykam się na bardzo dużą liczbę osób pochłoniętych w lekturze. Na obecną chwilę, mniej więcej pół na pół, jeśli chodzi o czytelników książek papierowych i elektronicznych na czytniku (liczba tych drugich dynamicznie się zwiększa).
Rodzimi pisarze, którym udało się osiągnąć sukces, raczej nie muszą się obawiać, czy ich kolejna powieść się sprzeda. Pod linkiem znajdziesz przykładowo zdjęcia z premiery książki Sabiny Ebert (w Polsce póki co wydano bodaj dwie książki tej pisarki). U nas podobne tłumy można było oglądać chyba wyłącznie podczas premiery Pottera. Najnowsza książka Ebert kosztuje całe 25 EUR (ebook 22 EUR), a mimo to bez trudu wspięła się na listy bestsellerów.
Niedawno odbyły się Targi Książki we Frakfurcie. Wydarzenie na tyle ważne, by pojawiło się w wiadomościach...
Co tu dużo mówić, jestem zdania, że czytelnictwo ma się w Niemczech lepiej, choć dotyczy to przede wszystkim „literatury popularnej”, czyli przykładowo kryminałów, romansów, czy takich cudów jak Grey...

Pamiętam, że czytałaś Greya. Może masz pomysł na wyjaśnienie fenomenu tej książki?

Wbrew pozorom odpowiedź wcale nie jest taka trudna. Cała sztuka polegała na tym, by komuś taka myśl w ogóle wpadła do głowy, trafiło na E. L. James.
Jako bazę mamy tu historię współczesnego Kopciuszka. Ana niczym szczególnym się nie wyróżnia – nie jest ani nadzwyczaj urodziwa, ani bogata, wyjątkową mądrością też nie grzeszy. Ujmując to w jednym słowie, Ana jest przeciętna, a co za tym idzie, łatwo się z nią utożsamić.
Na drodze naszej pospolitej Any staje prawdziwy książę. Grey jest bardzo młody, zabójczo przystojny i szalenie bogaty, a do tego ślepo zapatrzony w Anę. Która kobieta by tak nie chciała? Mroczna strona Greya również działa na jego korzyść – kobiety mają tendencję do fantazjowania na temat „mrocznych typów”. Ten dreszczyk emocji, odrobina niepewności i niebezpieczeństwa...
To wszystko nie byłoby jednak niczym nowym, gdyby autorka nie wprowadziła scen wyrafinowanego seksu. Na szczęście mamy już za sobą czasy, gdy kobiety kojarzyły akt cielesny jedynie z przykrym obowiązkiem i nawet myśl o czerpaniu z niego przyjemności, postrzegały jako coś nieprzyzwoitego. Nie oznacza to jednak, że z dnia na dzień całkowicie wyzwoliły się z wcześniejszych uprzedzeń. Spróbuj zaproponować jakiejkolwiek znajomej wycieczkę do sex shopu a dowiesz się o czym piszę ;-) Dzięki James kobiety dostały szansę, by pozostając zupełnie „bezpieczne” w swoich czterech ścianach, mogły zajrzeć do świata, który je intryguje, ale i przeraża. Dla niektórych samo czytanie o seksualnych praktykach było wystarczająco emocjonującym przeżyciem, inne oswoiło z tematem na tyle, by faktycznie zaczęły wprowadzać jakieś zmiany we własnym życiu seksualnym. I choć aż mnie skręca, gdy pomyślę o języku, jakim napisana jest ta trylogia, to właśnie jego prostota i bezpośredniość sprawiła, że trafiła do aż tak wielu czytelniczek.

Rozłożyłaś mnie na łopatki - wreszcie ktoś mi to wytłumaczył :)) A gdybyś mogła podarować jakiejś książce popularność Greya? Np. takiej, która jest mało znana (a uważasz, że to wielka szkoda) albo takiej, która czasy świetności ma już dawno za sobą...

Im dłużej zastanawiałam się nad odpowiedzią, tym więcej tytułów pojawiało się na mojej liście. Jest tak wiele książek, które zasługują na uznanie, niestety z różnych powodów ich autorzy nie mogą się wybić na rynku. Postawię jednak na „Przewrotność dobra” Jolanty Kwiatkowskiej. Pisarka jest póki co moim największym odkryciem, nie przestaję zachwycać się sposobem, w jaki ubiera w słowa swoje myśli. Wspomniana książka jest bardzo przewrotna, zmusza do zastanowienia się nad sprawami, które wydawałyby się nam oczywiste. Ciekawa fabuła to jedno, ta książka ma jednak zdecydowanie więcej do zaoferowania. To jej atut, a zarazem największa „wada” – „Przewrotność dobra” nie jest lekką, odprężającą opowiastką. Wymaga dużego skupienia i czasu, by rozsmakować się we wszystkich jej detalach. Niestety czas jest towarem deficytowym, dlatego wielu czytelników preferuje powieści, które nie wymagają aż tak dużego zaangażowania.

A książki twoim zdaniem przereklamowane? Poza Greyem ;)

To już temat bardziej niebezpieczny, bo każdy czytelnik kieruje się swoim gustem i to, co dla mnie nie jest szczególnie interesujące, dla kogoś innego może być bardzo wartościowe. Na myśl przychodzi mi od razu pewna autorka, której twórczość w moim odczuciu jest zbyt nierówna, by każdą jej książkę z góry ogłaszać objawieniem i oferować jej intensywną promocję. Osoby, które śledzą mój blog pewnie domyślą się kogo mogę mieć na myśli, jednak z sympatii do zwolenniczek pisarki nazwiska nie wymienię ;-)

Co ci się najbardziej podoba w blogowaniu? 

Hmmm... najbardziej chyba te uczucie ekscytacji, gdy czytam naprawdę ciekawą książkę i po prostu nie mogę doczekać się chwili, w której zacznę pisać jej recenzję. Brzmi dość górnolotnie w porównaniu do głównej przyczyny, dla której blog w ogóle powstał. W pierwotnym założeniu miał być jedynie miejscem, gdzie mogę pisać po polsku. Bo z przerażeniem zauważyłam, że bardzo szybko zapominam, jak się poprawnie pisze...

Prezent ślubny dla znajomych - Barbary i Eskila :)
Ma talent, prawda?
Jak to się stało, że wylądowałaś u naszych zachodnich sąsiadów? 

A to już troszkę skomplikowana historia miłosna ;-) Po studiach spędziłam parę miesięcy we Francji, gdzie pomagałam w organizacji spotkań młodzieży w pewnej wspólnocie ekumenicznej. Tam poznałam pewnego mieszkańca Niemiec i tak jakoś zaczęło nam bardziej na sobie zależeć ;-) Żeby było zabawniej, ja nie znałam niemieckiego, a on polskiego, więc rozmawialiśmy po angielsku. Tak więc Polka i Niemiec we Francji po angielsku – iście europejski romans ;-)

Ach, to się na książkę nadaje! :)

Może faktycznie powinnam o tym pomyśleć ;-) Najzabawniejsze jest to, że przez całe życie wręcz nie znosiłam języka niemieckiego i robiłam wszystko, byle tylko nie mieć z nim do czynienia. I zobacz co z tego wyszło ;-)

Nie tęsknisz czasem za Polską? :)

Nawet bardzo często :-) W Polsce została cała rodzina i wiele bliskich mi osób. W Niemczech mam "tylko" i "aż" męża ;-) Nawet jeśli Niemcy i Polska to sąsiadujące ze sobą kraje, mentalność jest bardzo odmienna, a ta polska często bardziej mi odpowiada ;-)

Dlaczego? :)

Nie powinno się generalizować, ale mam wrażenie, że Niemcy, przynajmniej ci, których tu spotykam, są zdecydowanie mniej otwarci na nowe znajomości. Są bardzo uprzejmi w bezpośrednich kontaktach, co jednak nie oznacza, że przykładowo wybiorą się z Tobą na kawę. Gdy tak się zastanowię, właściwie prawie wszystkie osoby, z którymi tu się spotykam pochodzą z innych krajów lub przynajmniej mają zagraniczne korzenie. Z drugiej strony chyba mniej od nas narzekają, ale to może wynikać z faktu, że ogólnie lepiej im się wiedzie.

A skąd się wzięła twoja miłość do czytania?

A jeśli odpowiem, że czytanie wcale nie jest moją miłością? ;-) To fantastyczne zajęcie, na pewno jedno z moich ulubionych, jednak skłamałabym pisząc, że nie wyobrażam sobie życia bez książek. Z pewnością zdarzały się lata, gdy czytałam jedynie lektury wymagane w szkole. Nie wykluczam również, że mam na koncie i taki rok, w którym trzeba by mnie zaliczyć do alarmujących statystyk na temat liczby Polaków, którzy w przeciągu roku niczego nie przeczytali. Może dlatego mam do nich dość sceptyczne podejście - próbuje się wmówić człowiekowi, że jeśli ktoś nie czyta, to i do inteligentnych nie należy, co wcale nie musi być prawdą. Znam wiele osób, które nie czytają, jednak przykładowo dużo podróżują i podejmują się bardzo ciekawych zajęć. Są świetnymi kompanami do dyskusji, a każda rozmowa z nimi jest prawdziwą przygodą. Jeśli już miałabym się deklarować z jakąś miłością, to szybciej byłaby to matematyka. Jeszcze w czasach szkolnych, gdy przykładowo byłam chora, zdecydowanie szybciej sięgałam po zbiór zadań matematycznych niż po książkę ;-)

Matematyka?! Królowa wszystkich nauk? Zmora 90% uczniów? Ta sama? 

Aż 90%? Mam nadzieję, że to zawyżone dane.;-) Matematyka może być naprawdę świetną zabawą, jeśli tylko człowiek ogarnie, na czym to wszystko polega. To cała masa niewiarygodnych zależności i powiązań. To tak jak z jazdą na rowerze. Próbujesz, aż w końcu udaje Ci się przejechać kawałeczek. Jakiś czas później czujesz się już tak swobodnie, jakbyś nigdy nic innego nie robiła. W matematyce też trzeba nieco pokombinować, potrzeba nieco wysiłku. Jednak jeśli człowiek potraktuje to jako ekscytujące wyzwanie, szybko będzie miał z górki ;-)
Masz inne (podobnie fascynujące) zainteresowania? :)

Malowanie będzie lepsze niż matematyka? ;-) Bardzo lubię malować, chyba jeszcze bardziej szkicować, bo z kolorem nie zawsze sobie radzę. Niestety jest to zajęcie jeszcze bardziej czasochłonne niż czytanie, i w ostatnich latach ogranicza się prawie wyłącznie do prezentów ślubnych. Da Vinci ze mnie nigdy nie będzie, jednak chętnie wydłużyłabym dobę tylko po to, by choć troszkę swoje umiejętności rozwijać.
Mam również dość specyficzną słabość do boksu ;-) Co prawda w ostatnich latach nie miałam okazji obejrzeć czegoś na żywo, ale dobrej walki w telewizji nie przepuszczę ;-)
O kotach chyba nie muszę pisać? ;-)

To dosyć zróżnicowane zainteresowania: matematyka, malowanie, boks, koty... można powiedzieć, że jesteś po prostu ciekawa świata? 

Chyba tak. Do tego mam szczęście, że moje życie wiedzie mnie pod bardzo ciekawych ścieżkach (każde zainteresowanie wiąże się z konkretnymi wydarzeniami). Z pewnością nie mogę narzekać na nudę ;-)

A na co możesz narzekać?

Przede wszystkim na notoryczny brak czasu. Jest tyle rzeczy, które chciałabym robić i żałuję, że często czasu wystarcza tylko na te najbardziej podstawowe, jak praca, sen, jedzenie, sprzątanie. Czasem bardzo chciałabym posiadać gadżecik Hermiony, który umożliwiał jej uczęszczanie na różne zajęcia w tym samym czasie ;-)

No to teraz powiedz co teraz czytasz? :)

Książkę Piotra Molendy "Worn". Przede mną jeszcze wiele stron, więc o wrażeniach póki co nic nie powiem ;-)

To jakie książki na ogół czytasz? 

Z tym bywa bardzo różnie. Wcześniej często brałam udział w konkursach, w których można było wygrać najróżniejsze książki. Na moich półkach pojawiły się stosy nagród z bardzo wielu gatunków, których pewnie sama bym nie kupiła, a w ten sposób mogę sprawdzić, czy to coś dla mnie. Na pewno bardzo cenię sobie literaturę faktu, choć chyba nie potrafiłabym czytać jej nieustannie. Po wielu latach przekonałam się do książek z historią w tle i z każdym dniem lubię je coraz bardziej. Lubię dobre książki obyczajowe, książki niekonwencjonalne, kryminały... Chyba tak jak w życiu moje zainteresowania bywają bardzo rozbieżne.

A coś czego nie tkniesz?

Hmmm... póki co nie tknę książek pewnej autorki, od której zrobiłam sobie długie wakacje... Książek pewnej podróżniczki, która tak zraziła mnie wydaną przez siebie serią językową, że kompletnie przestało mnie interesować, co ma do powiedzenia. Od czasu do czasu czytam jeszcze książki młodzieżowe, choć mało która robi na mnie wrażenie. Horrory ... wyłącznie w wydaniu najlepszych, choć i tak dwa razy się zastanowię, czy czytać. Czasem czytam coś z wątkiem sportowym, jednak biografie sportowców to również nie moja bajka. Choć jak to w życiu bywa, wszystko może się zmienić.

To na koniec zdradź mi jeszcze jakieś swoje marzenie :)

Marzenie... od wielu lat marzy mi się podróż do Indii. Poznałam wielu ciekawych ludzi, którzy mają szczęście mieszkać w tym niezwykłym kraju. W mojej szafie zalega kilka sari, które chciałabym znowu założyć... Podróż do Boliwii utwierdziła mnie w przekonaniu, że wszystko jest możliwe, więc nie tracę nadziei, że jeszcze tam się wybiorę ;-)

Tego ci życzę :)

***

KWESTIONARIUSZ KARRIBY

Mam na imię... Agnieszka.

Urodziłam się w... Rudzie Śląskiej.

Aktualnie mieszkam w... jak na mój gust zdecydowanie za małej, ale uroczej, niemieckiej mieścince - Gifhorn.

Obecnie zajmuję się (w życiu)... księgowością trzech firm. Na nudę narzekać nie mogę ;-)

Nie wiem czy wiecie, ale... właściwie wszyscy moi znajomi przez lata uważali mnie za psiarę. Tym większe było zaskoczenie gdy zostałam "kocią mamą" ;-)

Karriba to... niesamowicie sympatyczna osoba, która wprowadza w nasz blogowy świat dużą dawkę energii i optymizmu :-)

Wiecie... to naprawdę zdumiewające, jak bardzo zróżnicowana jest nasza książkowa blogosfera. W ogóle świat. Jedni są tacy, inni owacy, ale niemal wszyscy interesujący. Chyba... lubię to. Bardzo :) Alison - dziękuję za rozmowę :)

Możesz przeczytać też:

17 komentarze

  1. uwielbiam te Twoje wywiady :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja droga Karribo, ślicznie dziękuję Ci za naszą przesympatyczną, mailową "rozmowę". Masz niewiarygodny talent do zadawania pytań. Sama nadal nie wierzę, że tyle rzeczy ze mnie wyciągnęłaś ;-) Jeszcze raz ogromne dzięki za to przemiłe doświadczenie :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja droga, nie wiedziałam, że masz talent plastyczny! Ta kartka jest przepiękna! I co tu dużo mówić - zatęskniłam za tym, by znów cię spotkać w realu, nie tracę nadziei, że jeśli nie w tym, to w przyszłym roku nam się to uda!

    OdpowiedzUsuń
  4. Już od dawna wiem, że Agnieszka ma bardzo dobry gust, ale nie miałam pojęcia, że mamy ze sobą jeszcze więcej wspólnego niż zainteresowanie literaturą faktu ;)) Zupełnie się zgadzam co do matematyki (i zawsze twierdzę, że większość jej nie lubi, bo ktoś ich zraził już na samym początku, a czytanie jest bardzo podobne do matematyki - w nim też chodzi o trochę abstrakcyjne myślenie i wyobraźnię ;)) i właśnie próbuję ogarnąć księgowość ;) Pod tłumaczeniem fenomenu Greya mogę się spokojnie podpisać, a historia miłosna z Polką i Niemcem we Francji rozłożyła mnie na łopatki (zazdroszczę zwłaszcza Francji! :)).

    Pozdrowienia dla was! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Znakomity wywiad z genialną interlokutorką! Aga jak zwykle ma dużo mądrego do powiedzenia. :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Noooo Agniesi zabraknąć tu nie mogło. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Z prawdziwą przyjemnością dowiedziałam się paru nowych rzeczy o Agnieszce. Nie mogę się zdecydować czy chciałabym zobaczyć Agę na zdjęciu w sari czy z rękawicami bokserskimi;)

    OdpowiedzUsuń
  8. No to mnie Alison zaskoczyła. Miłością do matematyki, nie-miłością do książek i wieloma innymi sprawami. Ale historii poznania obecnego męża to chyba nie tylko ja jej zazdroszczę... Rzeczywiście można z tego napisać książkę!

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam serdecznie,
    Chciałabym przedstawić dwie facebookowe zabawy. Mam nadzieję, że nagrody przypadną komuś do gustu i zechce się przyłączyć :) Ponieważ już niedługo święta, w jednej z tych zabaw do wygrania są książeczki dla dzieci o tematyce świątecznej. Wygrywają aż trzy osoby! W drugiej rozdawajce również wygrywają trzy osoby, za to nagrodami będzie wspaniała pamiątka w formie zdjęć w krysztale! Z całą pewnością warto wziąć udział. Zasady są niezwykle proste i w bardzo łatwy sposób można zdobyć fajne nagrody :)
    Nie chce nadużywać gościnności i nie będę wklejała tutaj linków. Jeżeli ktoś jest zainteresowany to serdecznie zapraszam na mój profil, tam znajdują się blogi "Książeczki synka i córeczki" oraz "Babylandia". Banerki znajdują się na paskach bocznych. Klikając w nie traficie na te rozdawajki :)
    Od razu chcialabym bardzo przeprosić za tą autopromocję. Wiem, że wiele osób ma czegoś takiego po dziurki w nosie, jeszcze więcej z pewnością uważa to za brak wychowania czy też szacunku. Ja z całą pewnością mam w zamierze jedynie poinformowanie choć grupki ludzi o tych zabawach. Wiele takich osób dziękuję mi za informacje, ponieważ inaczej nie mieliby o niej pojęcia. Mam nadzieję, że w tym przypadku będzie tak samo :)
    Pozdrawiam
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, to co robisz nie świadczy dobrze o twojej kulturze ... zresztą sama dobrze to ujęłaś " Wiem, że wiele osób ma czegoś takiego po dziurki w nosie, jeszcze więcej z pewnością uważa to za brak wychowania czy też szacunku.".

      Usuń
  10. Ostatnio otrzymałam od bohaterki Twojego wywiadu piękną zakładkę z kotem, którą de facto wylosowały dla mnie jej koty. Świetna rozmowa, taka żywa.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kolejny świetny blogowy wywiad :) Naprawdę fajnie się to czyta.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ciekawy wywiad. Ja też lubię matematykę! Może nie w aż tak dużym stopniu, by w wolnym czasie sięgać po zbiory, ale bądź co bądź, nie sprawiała mi aż tak dużego kłopotu. Spotkałam na swej drodze nauczycielkę, która miała dobre podejście - surowe, ale dobre. I zaszczepiła we mnie tę chęć poznania królowej nauk. I tak zostało. Też uwielbiam koty, choć nigdy swojego nie miałam. Ale uwielbiam wszelkie dodatki z kocią mordką, o czym też wie Alison. Los ma dla nas różne niespodzianki. A związek z Niemcem - rewelacyjna historia! Rzeczywiście nadawałaby się na książkę ;)
    Lubię te Twoje wywiady! Dzięki temu możemy więcej dowiedzieć się o naszych koleżankach i kolegach "po fachu" ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawy wywiad z ciekawym rozmówcą . Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Matematyka? Poważnie? No to jestem zaskoczona :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dzięki temu wywiadowi otrzymaliśmy trochę więcej Agnieszki.
    Warto było go przeczytać.

    OdpowiedzUsuń