Miasto Kości, czyli o tym jak łatwo się zakochać

15:27:00

lubimyczytac.pl
Wiecie jak długo polowałam na tę książkę w bibliotece? Długo. Bardzo długo. Prawie tyle, ile Valentine na ten swój upragniony puchar... tfu, kielich. I kiedy już z przyzwyczajenia wpisałam tytuł do internetowego katalogu, żeby sprawdzić czy jest dostępny, okazało się, że jest. Uwierzycie? Aż westchnęłam ze zdziwienia. Ale tak to już jest, jak biblioteka ma jeden egzemplarz światowego bestselleru: aby go dostać, trzeba mieć refleks Edwarda ze Zmierzchu... albo trochę szczęścia. 

Bądź co bądź spotkałam się wreszcie z bohaterami Miasta Kości, pierwszego tomu z serii Dary Anioła, którą to serię jakiś czas temu popełniła niejaka Cassandra Clare. Oczywiście nie uwierzyłam, że w dzisiejszych czasach ktoś może nosić imię Cassandra (pomijając Kasandrę Ćwir z The Sims 2 i wszystkie te telefoniczne wróżki), więc wyguglowałam tą panią i rzecz jasna okazało się, że to jej pseudonim. Spryciara. 

Główną bohaterką książki jest nastoletnia Clary Fray, której matka zaginęła, uprzedzając wcześniej telefonicznie swoją córkę, żeby pod żadnym pozorem nie wracała do ich wspólnego domu. Byłabym doprawdy zszokowana, gdyby Clary rzeczywiście jej posłuchała. Ale nie - pierwsze co zrobiła, to pobiegła do mieszkania i zastała je kompletnie zdemolowane. Matki oczywiście ani śladu. Był za to potwór. I mroczny kolega Jace, poznany nieco wcześniej w klubie (nomen omen, podczas zabijania jakiegoś swojego niebieskowłosego ziomka). Wesoło, nie ma co. Clary, aby odzyskać ukochaną matkę, będzie musiała zmierzyć się z nieźle pokręconą historią swojego życia, w którym pełno demonów, skrzatów, wampirów, czarowników, wilkołaków i... Nocnych Łowców. 

Nie wierzę, że piszę to na trzeźwo i bez żadnej ironii, ale podobało mi się. Poważnie. Dawno już nie czytałam tak dobrej młodzieżówki z działu fantasy, a kto jak kto, ale wy najlepiej wiecie, jak dużą mam do nich słabość. W tej książce jest wszystko: story (ktoś coś kiedyś zrobił, dramatyczne skutki, mroczna historia - te sprawy), akcja (potwory, miecze, krew, zaczarowane drinki i jeszcze więcej krwi), nieźle wykreowane postacie (eee, weźcie mnie za pokemona, ale Jace jest naprawdę fajny) i przyzwoity język (to się czyta, to wciąga, nie trzeba rozkminiać międzyplanetarnych wykładów z fizyki, woohoo!). Jestem oczarowana. A Jace... no cóż, gdybym była młodsza, najprawdopodobniej bym się w nim zakochała.

Czekam na kontynuację. Pewnie następne x miesięcy. Ale co tam, wyciągnę z szafy mój miecz świetlny i zapoluję na nią. Tylko nie wiem co na taki atak powiedzą panie (i pan) z mojej biblioteki ;)

Cassandra Clare: Miasto Kości. Wydawnictwo Mag, 2013.

Możesz przeczytać też:

18 komentarze

  1. Chcę przeczytać!
    Koniecznie muszę to przeczytać! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jace to taka postać, że można się w nim zakochać bez względu na wiek w jakim się znajdujesz. Ja również bardzo lubię tę książkę (i w ogóle całą tę serię), więc Twoja recenzja jest bliska mojemu sercu ;)
    Życzę Ci, aby kolejne tomy wpadły w Twoje ręce szybciej niż za kilka misięcy.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. hah, aż trudno uwierzyć, że może się podobać... a jednak :D świetna książka :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fanką tej serii jestem już od kilku dobrych lat. Uwielbiam ją!

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam całą serię! Chyba nigdy nie znudzi mi się czytanie o Nocnych Łowcach, choćby powstało jeszcze kilkadziesiąt serii o tej tematyce, ale oczywiście z pod pióra Cassandry.

    OdpowiedzUsuń
  6. ech, tylko ja chyba jestem wyjątkiem, którego serca nie podbił ani Jace, ani w ogóle książka. Była ok, ale o co tyle szumu, to zupełnie nie rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. okładka jest z 2013 roku, seria książek ma już 4 albo 5 pozycji ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Moje serce podbił Alec, ale cóż :D Czytałam serię dawno i cieszę się, że wyszła ekranizacja.
    A teraz trochę z innej beczki... Masz w bibliotece pana? Zazdroszczę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli mnie pamięć nie myli, to nawet dwóch :)

      Usuń
  10. A to w Twojej bibliotece nie można książek rezerwować?

    OdpowiedzUsuń
  11. Widzę, że lektura naprawdę Cię oczarowała. Fajnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Kusisz mnie, chociaż, niezbyt chętnie wracam do literatury młodzieżowej, Nie umiem się jakość wczuć w świat 16-latków ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to przez większą część książki w ogóle się nie pamięta, że oni są nastolatkami ;)

      Usuń
  13. Młodzieżowe fantasy to zdecydowanie nie jest moja bajka, za to Twoją dowcipną recenzję czytało mi się wyśmienicie ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ha, to ja pójdę z tym mieczem razem z Tobą zapolować :D

    OdpowiedzUsuń