City of Bones + akcja

17:45:00

filmweb.pl
Dzisiaj środa, a środa to u Karriby dzień filmowy. Mogłabym oczywiście budować napięcie, zwodzić oraz czarować, ale trochę mi się nie chce, bo obejrzałam ekranizację Miasta Kości i teraz nie wiem co mam dalej zrobić ze swoim życiem... żartowałam. Ale film był fajny.

W życiu nie widziałam tylu demonów, czarowników, mieczy, sztyletów, magicznych patyków do malowania znaków, pistoletów na wampiry, samych wampirów, krwi, wilkołaków i innych stworów w jednym miejscu. Serio. Filmy ze Stevenem Seagalem to przy City of Bones jakieś niepoważne bajki dla dzieci. Ludzie od efektów specjalnych musieli się porządnie napracować, bo taka olbrzymia ilość tłuczonego szkła i miotaczy ognia to naprawdę nie byle co. 

Film dość poważnie odbiega od książki, ale (o dziwo) nie za bardzo mi to przeszkadzało. Może dlatego, że byłam skupiona na wsłuchiwaniu się w niesamowite (i lekko nieprzyzwoite) brzmienie głosu odtwórcy roli Jace'a, którym jest niejaki Jamie Campbell Bower. Zabijcie mnie, ale nigdy wcześniej nie słyszałam o istnieniu takiego aktora. Prawdopodobnie dlatego, że na ogół jestem kompletnym laikiem w dziedzinie światowej kinematografii. W każdym razie rzeczony Campbell Bower nie zostanie przeze mnie prędko zapomniany. Facet jest szczęściarzem - nie dość, że wygląda jakby sypiał w koszu na śmieci (wygląda, a nie rzeczywiście sypia), to jeszcze ma hipnotyzujący głos i dostał najlepszą rolę w całej produkcji. Come on, skąd się biorą tacy ludzie? 

Pomijając już niewątpliwą atrakcyjność głównego bohatera męskiego (poprawcie mu fryzurę!), cała reszta aktorów też spisała się całkiem nieźle, chociaż Lily Collins jest średnio przekonująca, a Jonathan Rhys Meyers trochę sztuczny. Nie mam też nic do zarzucenia w kwestii doboru muzyki. Pasowała mi do całości i generalnie bawiłam się świetnie. Z muzyką i z filmem ogólnie. Polecam przede wszystkim tym, którzy czytali książkę.


Dary Anioła: Miasto Kości. Reż. Harald Zwart. 2013. 
Film jest ekranizacją książki Miasto Kości, której autorką jest Cassandra Clare, a o której pisałam tutaj

***


Zostałam poproszona o rozpowszechnienie informacji o akcji Oddaj MiSie. Całą sprawą zajmuje się Maialis z bloga Kulturka Maialis i to u niej możecie przeczytać o szczegółach tego wydarzenia (wystarczy kliknąć tutaj). Ja ze swojej strony mogę was tylko do tego zachęcić - Katowiczanie (i nie tylko), do boju! :)

Możesz przeczytać też:

8 komentarze

  1. książkę mam na półce, ale jeszcze nie czytałam. film mam w planie, ale jakoś te nie za bardzo pozytywne opinie mnie zniechęcają :) twoja jest jedną z tych bardziej na plus :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka za mną, film też, ale musze w końcu zabrać się za dalsze części cyklu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Prawie wczoraj obejrzałam ten film :D a po książkę zapewne sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze nie widziałam, ale to dam radę nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. książkę czytałam film jeszcze przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A mnie się wybór aktora nie podobał. Nie na tyle, żeby mnie denerwował, ale nie pasował mi do Jace'a. Za to zgadzam się odnośnie jego głosu, ma w sobie coś fantastycznego :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Książki nie czytałam, ale demony, czarowniki, miecze... nie jestem pewna.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem po lekturze całej serii, ale niestety nie jestem zachwycona nią tak jak inni :)

    OdpowiedzUsuń